Przeprowadzka do własnego łóżka

Wcześniej czy później przychodzi chwila, kiedy chciałabyś wasze małżeńskie łóżko dzielić wyłącznie z mężem. Jak to zrobić?

Przeprowadzka do własnego łóżka
To prawda, że wielu mamom, zwłaszcza karmiącym piersią, dużo wygodniej jest spać z maleństwem w łóżku. Jemu zresztą też jest miło. Dziecko czuje zapach i ciepło twego ciała, słyszy bicie serca, no i jedzenie ma niemal w zasięgu buzi.

Ale co zrobić, gdy maluch w waszym łóżku zagościł na dobre? Oto dobre sposoby na upartych lokatorów w różnym wieku.

Czas podjąć decyzję

Moment rozstania się malucha z waszym łóżkiem jest tuż-tuż. Ale kiedy to zrobić? I przede wszystkim jak? Trudno precyzyjnie określić idealny moment na naukę samodzielnego spania. Wiele mam nauczyło spać oddzielnie już kilkumiesięczne niemowlęta, ale są też cztero-pięciolatki śpiące co noc z rodzicami (choć według psychologów lepiej tak długo nie zwlekać z przeprowadzką malucha do własnego łóżeczka). Dobrym momentem na podjęcie decyzji jest czas między 10. a 16. miesiącem życia malucha. Właśnie wtedy dzieci stawiają pierwsze kroki i zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że są samodzielnymi ludźmi (a przynajmniej coraz bardziej chcą nimi być). Oczywiście jest to przedział absolutnie umowny – każde dziecko w innym momencie jest gotowe do tej małej rewolucji w życiu. Pamiętaj tylko, by nie wprowadzać kilku zmian jednocześnie – jeśli decydujecie się na naukę samodzielnego spania, to w tym samym czasie nie rezygnuj z karmienia piersią ani nie ucz siusiania do nocnika.

Sposób na niemowlaka
Sporo mam twierdzi, że im wcześniej dziecko uczy się spania we własnym łóżku, tym lepiej (choćby dlatego, że kilkumiesięczny maluch nie będzie sam wychodził z łóżeczka). Pierwsze próby możesz podjąć, gdy dziecko ma pięć, sześć miesięcy, np. w weekend, kiedy wszyscy mają więcej czasu. Jak zacząć? Najpopularniejsza metoda (i chyba najskuteczniejsza) to po prostu bycie z dzieckiem w czasie usypiania. Zanieś malucha do jego łóżeczka, przytul, pocałuj i bądź przy nim, gdy zasypia. Nie musisz go koniecznie trzymać za rączkę, ale bądź blisko. Twoim sprzymierzeńcem w usypianiu może być ukochana przytulanka czy tetrowa pieluszka. Spróbuj też cichutko zaśpiewać maluszkowi kołysankę.

A co zrobić, gdy nawet próba położenia dziecka do łóżeczka kończy się protestem? Dobrym pomysłem jest usypianie smyka przez tatę (jeśli do tej pory zawsze ty to robiłaś). Ale nie oczekuj sukcesu już pierwszej nocy. Nauka może trwać nawet kilka-kilkanaście dni. Jeśli jednak przedłuża się do tygodni, to znak, że prawdopodobnie musicie poczekać, bo malec nie jest jeszcze na taką zmianę gotowy.

Wielkie wydarzenie
Dla dwulatka, któremu przecież wiele spraw można już wytłumaczyć, możesz z przeprowadzki do własnego łóżka zrobić wielkie wydarzenie. Na początek idź ze swoim smykiem na zakupy i pozwól mu wybrać nowe rzeczy do dziecinnego pokoju: małą lampkę nocną (najlepiej dającą delikatne, przytłumione światło), wygodną pościel, śliczną, magiczną przytulankę itp. Jeśli córeczka piszczy z radości na widok kiczowatego jaśka w różowe serduszka, odpuść sobie na razie kształtowanie jej gustów estetycznych. Po prostu kup poduszkę, w dodatku tłumacząc córce, że spanie na niej sprawi, iż sny będą piękne i kolorowe. Nie protestuj, gdy synek zabierze do łóżeczka maskotkę Boba Budowniczego – być może właśnie dzielny Bob okaże się najlepszym usypiaczem. Takie zwykłe przedmioty i przytulanki czasem wykazują ogromną moc, o którą nigdy byś ich nie podejrzewała.

Możesz również zapytać inne mamy (znajome lub na forum internetowym), co pomogło ich dzieciom w samodzielnym usypianiu. Ich podpowiedzi mogą cię bardzo zdziwić. Są bowiem na świecie czarodziejskie kocyki, dzięki którym miewa się wyłącznie wspaniałe, kolorowe sny, gadające poduszki, które opowiadają dziecku bajki nawet wtedy, gdy ono już dawno śpi, a także magiczne gwiazdki, które pilnują malucha przez całą noc prawie tak dobrze jak mama (plastikowe, świecące w nocy, przyklejane do sufitu lub ścian za pomocą dwustronnej taśmy).
Jak rozwijać pasje dziecka?


Dobra metoda
Pokoik przygotowany, łóżeczko pięknie zaścielone – czas zaprosić do niego malucha. Tylko jak? Są dzieci, które nauczyły się usypiać samodzielnie, bo ich rodzice po prostu tak postanowili pewnego wieczoru. Kładli malca do łóżeczka, dawali całusa na dobranoc, przytulali i wychodzili z pokoju (nie zamykając drzwi). Nawet jeśli dziecko płakało, nie wracali. Może się wydawać, że ten sposób jest zbyt drastyczny, ale zdarzają się dzieci, którym wystarczy kilka wieczorów takiego „treningu”, by zaczęły usypiać bez płaczu.

Nie masz odwagi nawet próbować? Zacznij od sposobu komfortowego dla dziecka. Ułóż malca w łóżeczku (nie zapomnij o buziaku, kołysance, przytuleniu czy bajce), ale nie zostawiaj go samego w pokoju. Niech jedno z was (może tata?) położy się tuż obok smyka (np. na materacu rozłożonym na podłodze). W tym przypadku malec ma tatę (lub ciebie) nie tylko w zasięgu wzroku, ale wręcz ręki. Możesz także wypróbować metodę złotego środka. Bądź z dzieckiem w pokoju, ale nie kładź się w pobliżu, nie mów do niego, nie utrzymuj kontaktu wzrokowego, po prostu siedź spokojnie i czekaj, aż zaśnie (nie daj się wciągnąć nawet w najbardziej interesującą rozmowę).

Teraz nie mogę
Dwu-trzylatki potrafią całkiem nieźle „radzić” sobie z rodzicami usiłującymi ich uśpić. Właśnie wtedy, gdy należałoby już kłaść się do łóżka, malca nagle ogarnia ogromne pragnienie, nieodparta potrzeba skorzystania z toalety, dopada głód, a może zdarzyć się nawet gwałtowny atak bólu (brzucha, głowy, nogi – w zasadzie dowolnej części ciała). Jak sobie z tymi dziecięcymi wykrętami poradzić? Pamiętaj, by dziecko skorzystało z toalety tuż przed pójściem do łóżeczka, było w miarę syte (najlepiej podaj lekką kolację co najmniej dwie godziny przed snem), a na wypadek pragnienia możesz przy łóżeczku postawić kubek z wodą mineralną. A gdy malucha zaczyna coś boleć? Jeśli w czasie kąpieli i przygotowań do snu wyglądał i czuł się zupełnie dobrze, a ból pojawił się niemal dosłownie w momencie pójścia do łóżka – no cóż, najprawdopodobniej jest udawany. Z czułością zatem pocałuj swoje dziecko w bolące miejsce i życz dobrych snów. Kiedy smyk przekona się, że wymówki nie działają, po prostu pójdzie spać.

Niezawodne sposoby na dobranoc
Niezależnie od tego, kiedy zechcesz nauczyć dziecko zasypiania we własnym łóżeczku i jaką metodę zastosujesz, są reguły, o których powinnaś pamiętać:
- nie zaniedbuj wieczornych rytuałów. Codzienna kąpiel, przytulanie, kołysanki i układanie do snu o tej samej godzinie pomagają spokojnie usnąć.
- wycisz malca przed snem. Zamiast dynamicznych zabaw lepsze będzie masowanie plecków czy „drapanki”. Do czytania na dobranoc wybieraj bajki o leniwie snującej się akcji (raczej bez walczących smoków) i czytaj je ściszonym głosem, niekoniecznie tak, jakbyś zdawała egzamin z interpretacji aktorskiej.
- ze starszym dzieckiem porozmawiaj o minionym dniu (np. podczas jedzenia kolacji) – być może zdarzyło się coś, co nie daje maluchowi spokoju, a w porę przez ciebie „oswojone” pomoże dziecku się uspokoić, a co za tym idzie – zasnąć.
- sprawdź, czy malcowi jest wygodnie. Może pod poduszką ukryta została budowla z klocków lego? A może w pokoju jest za zimno lub za ciepło (optymalna temperatura do zasypiania to 20–22°C).
- postaraj się sama wyciszyć. Jeśli co chwilę będziesz się zrywać, by zobaczyć, czy malec zasnął (bo przecież czeka na ciebie sterta prasowania albo za pięć minut zacznie się genialny film) – nici z usypiania. Pamiętaj, że twój niepokój czy zdenerwowanie udzielają się dziecku.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)