O zachowaniu się przy stole

Restauracja w hotelu, stołówka w pensjonacie. Na urlopie też trzeba siąść do stołu razem z dzieckiem, i to wśród obcych ludzi. Spokojnie, nie spalicie się ze wstydu.

Dzieci są nieprzewidywalne, więc nikt ci nie da gwarancji, że Jaś lub Marysia podczas obiadu w obcym miejscu będą trzymać fason jak dama i dżentelmen. Nawet jeśli w domu są mistrzami savoir-vivre’u, podczas wakacji mogą im się zdarzać różne wpadki. Nie rozpaczaj, nie denerwuj się, tylko przymknij na nie oko.

Marsz między stolikami
Dla dwu-, trzylatka obiad w nowym miejscu to ciekawa przygoda. Warto mu jednak wcześniej uświadomić, że kłótnie z siostrą czy wyścigi między stolikami nie są tam mile widziane. Przyda się też krótkie przypomnienie podstawowych zasad zachowania się przy stole. Jeżeli maluch jest wyjątkowo energiczny, zaplanuj obiad po dłuższym spacerze – jest większa szansa, że będzie spokojniejszy. Zadbaj, aby posiłek nie wypadł w porze drzemki – zmęczonym dzieciom nie dopisuje ani apetyt, ani dobry humor.

A rączki umyte?
Ciekawe świata maluchy z radością zajrzą w każdy zakamarek lokalu, łącznie z toaletą, a nawet kuchnią. Nie będziecie więc musieli dziecka szczególnie namawiać na umycie rączek. W restauracji, zwłaszcza podczas przeciągającego się obiadu, czynność ta bywa też swoistą rozrywką – nie zdziw się więc, jeśli maluch zechce myć rączki częściej, np. między zupką a drugim daniem i na koniec obiadu. Gdyby jednak z powodu złego humoru całkiem odmówił współpracy, nie ciągnij go na siłę do łazienki. Użyj nawilżanych chusteczek, by nie jadł brudnymi rączkami. Pobyt w restauracji powinien kojarzyć mu się dobrze.

Bałagan na stole
Plama na obrusie czy rozlany sok – takie wypadki zdarzają się również dorosłym i obsługa lokalu jest na nie przygotowana. Naprawdę nie ma się czym denerwować. Przeproś w imieniu dziecka za kłopot, a maluszka uspokój, bo na pewno też bardzo przeżywa całe zdarzenie.

Nic mi tu nie smakuje
W kwestii jedzenia dzieci często są konserwatywne. Dwulatki poza domem chciałyby zwykle jeść to samo co w domu. Nie wybieraj więc restauracji z egzotycznym menu, chyba że ma w karcie proste dania dla maluchów. W razie wątpliwości zabierz z domu słoiczek dla dziecka. Możesz też poprosić o dodatkowy talerz i zaproponować maluchowi spróbowanie potraw, które zamówiliście dla siebie.

Jestem nie w sosie
Jeżeli maluch grymasi, nie stresuj się tym, co myślą o was przy innych stolikach – macie prawo bywać całą rodziną w różnych miejscach. Uspokajanie dziecka na siłę pogarsza sytuację. Lepsze efekty przynosi odwrócenie jego uwagi. Gdyby doszło do większej awanturki, na chwilę wyjdź z rozrabiaką na dwór i poczekaj, aż ochłonie. A jeśli z powodu złego humoru nie chce nic jeść, poproś o zapakowanie jego dania. Później apetyt wróci.

Już chcę stąd wyjść
Nie nastawiaj się na długie delektowanie się posiłkiem i miłe pogaduszki. Jeśli nie ma kącika zabaw, maluch szybko zacznie się nudzić. Na wszelki wypadek zabierz z domu kartkę i kredki, książeczkę i maskotkę, żeby umilić czekanie na jedzenie, a potem oczekiwanie, aż rodzice zakończą swój posiłek. Ale nie nadużywaj cierpliwości malucha.

konsultacja: Małgorzata Ohme, psycholog, wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie

Jak postępować z rozbrykanym dzieckiem? Poradź się innych mam na mamacafe.pl
Z jakimi problemami dziecko spotyka się w szkole?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)