Prawdy i mity o chodzeniu

Pierwsze urodziny i... pierwsze samodzielne kroczki. Nie każdy maluch zaczyna jednak chodzić właśnie wtedy. O czym to świadczy? Sprawdziliśmy.

Prawdy i mity o chodzeniu fot. Fotolia

Skończyło rok, to pewnie już chodzi? Jeśli na takie pytanie z poczuciem winy odpowiadasz, że niestety jeszcze nie, czas się przekonać, że nie wszystko, co mówi się o początkach chodzenia, jest prawdą.

Dziecko powinno samo chodzić po pierwszych urodzinach

MIT W okolicy pierwszych urodzin pierwsze kroki stawia około 60% dzieci. Jednak tę datę należy traktować umownie, bo pozostałe maluchy mogą zacząć chodzić wcześniej, np. już w 11. miesiącu, albo (i tych jest sporo) dopiero między 13. a 18. miesiącem. I – co najważniejsze – też mieszczą się w normie.

Jak rozwijać pasje dziecka?

O chodzeniu decyduje mózg

PRAWDA Wydaje się, że do chodzenia wystarczą tylko sprawne mięśnie. To tylko część prawdy. Aby maluszek mógł samodzielnie stać, potrzebuje silnych mięśni brzucha, miednicy i nóg. Jednak do postawienia pierwszych kroków konieczne jest coś więcej, czyli współpraca różnych grup mięśni. Może nią pokierować mózg dziecka, gdy osiągnie odpowiedni poziom rozwoju.


Żeby chodzić, trzeba ćwiczyć

PRAWDA Nie można jedynie czekać, aż w mózgu dojrzeją odpowiednie obszary, które pozwolą dziecku stąpać. W nauce chodzenia pomoże trening, dzięki któremu wzmacniają się mięśnie (układanie na brzuszku, zachęcanie do pełzania, raczkowania, siadania). Nie bez znaczenia jest również wzbudzanie zainteresowania otoczeniem. Gdy dziecko bardzo chce wziąć do rączki zabawkę, która je zaciekawiła, powstaje u niego wyobrażenie ruchu, jaki trzeba wykonać, by do niej dotrzeć. Jego umysł opracowuje, jak się unieść, przesunąć nóżkę i wyciągnąć rączkę. Aby osiągnięcie celu, czyli uchwycenie zabawki, stało się możliwe, praca mózgu łączy się z siłą mięśni.

Stawianie na nóżki przyspiesza chodzenie

MIT Wszelkie próby nakłaniania dziecka do chodzenia, stawianie na nogach i przestawianie mu stóp, aby zrozumiało, na czym to polega, nie mają sensu, gdy ono nie jest do tego gotowe. Zbyt wczesne stawianie, trzymanie pod paszkami i prowadzanie może zaszkodzić kręgosłupowi i stopom malucha.

Gdy dziecko się zatacza, coś z nim jest nie tak

MIT Szeroko rozstawione nóżki, chwiejny krok to norma. Maluszek dopiero uczy się utrzymywać równowagę. Niepewnie wysuwa nogę do przodu. Właściwie robi krok po to, by nie upaść. Choć z każdym dniem porusza się zgrabniej, dopiero około trzeciego roku życia zacznie chodzić tak samo pewnie jak dorośli.


W nauce chodzenia pomaga chodzik

MIT Nie tyle, że nie pomaga, ale może nawet zaszkodzić, bo stopy dziecka włożonego do chodzika nie są prawidłowo obciążone. Maluch nie uczy się utrzymywania równowagi, tylko stoi w nienaturalnej pozycji i odpycha się palcami od podłogi, aby się przesunąć. Do nauki chodzenia lepsze są pchacze, czyli zabawki na kółkach, na których dziecko może się oprzeć. Dzięki nim maluszek może się sam poruszać i zapomnieć o strachu, że mama lub tata nie trzymają go za rękę.

Płaskie stopy wymagają wkładek ortopedycznych

MIT Płaskostopie w pierwszych trzech latach życia dziecka jest całkiem normalne. To efekt słabszego napięcia mięśniowego, które jest naturalne w tym wieku. Kości i stawy, także w stópce, są jeszcze bardzo giętkie, a mięśnie wzmacniające je nie w pełni rozwinięte. Maluch musi dużo chodzić, by zaczęły odpowiednio pracować. A ponieważ robi to od niedawna, mięśnie nie miały jeszcze szansy się wzmocnić. Ciężar ciała dziecka sprawia zaś, że łuk stopy spłaszcza się i jest niewidoczny. Dodatkowo warstewka tłuszczyku skutecznie ukrywa jakiekolwiek wyżłobienie.


Maluch, który późno zaczyna chodzić, nie dogoni rówieśników

PRAWDA/MIT Taka zależność sprawdza się u dzieci, które większość umiejętności zdobywają dużo później niż wskazuje norma. Może więc dotyczyć dziecka, które skończyło rok, a nie siada, nie raczkuje, krótko jest w stanie skoncentrować się na otoczeniu i słabo mówi. Maluszki, które spóźniają się jedynie z chodzeniem, zwykle szybko nadrabiają zaległości i po kilku tygodniach umieją już nawet biegać.

Krzywe nóżki rocznego dziecka już się nie wyprostują

MIT Wygięte nóżki ze szparą między kolankami, nawet dosyć sporą, można zobaczyć u wielu dzieci, zaczynających chodzić. Taka krzywizna, nazywana szpotawością kolan, jest częścią rozwoju. Jeśli maluch ma urozmaiconą dietę, otrzymuje witaminę D, do drugich urodzin jego nóżki powinny same się wyprostować. Na konsultację do ortopedy dziecięcego warto się umówić, jeśli wygięcie nóżek jest niesymetryczne, utrudnia chodzenie albo utrzymuje się lub pogłębia u dziecka, które skończyło dwa lata.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/rok temu
moim zdaniem trzeba zachecac dziecko do nauki chodzenia, ale tez nic na sile, moj po domu chodzi na bosaka, na zewnatrz ma buty bartek, skórzane, odkad postawil pierwsze kroczki juz sie nie zatrzymal, wszedzie lata, wszedzie chce wejsc
/4 lata temu
Ten artykuł powinien trafić przede wszystkim do babć, ciotek i sąsiadek rodzin z maluszkiem....