Naucz dziecko, jak zdrowo jeść

Dzieci to wymarzeni konsumenci. Wystarczy zerknąć do koszyków w kolejce do sklepowych kas… Chipsy posypane chemią, napoje zawierające kilka procent soku, za to w kolorowych butelkach z kolekcją naklejek, słodycze w każdej postaci.

Choć zdrowie naszych maluchów jest dla nas najważniejsze, to często ulegamy ich słodkim minkom i błagalnym spojrzeniom, kupując to, o co nas proszą. Trudno pogodzić rozsądek z emocjami. Jeszcze trudniej odmówić dziecku małej przyjemności. Życie byłoby prostsze, gdyby dzieciaki prosiły o kupienie marchewki, zamiast coli domagały się wody, a batony zastąpiły suszonymi owocami. Czy jest jakiś sposób, aby mimo natłoku reklam i kolorowych pokus, nasze dzieci zrozumiały, że istnieje związek między jedzeniem a zdrowiem?

Polecamy: Siatki centylowe dla dzieci do 5. roku życia

Po pierwsze: edukować

To pytanie zainspirowało nas do stworzenia programu edukacyjnego „Polskiej Róży” – Kraina Zdrowego Brzuszka. Program skierowany był do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

Mama na rynku pracy

Jako mama kilkuletniej Julki z radością zaangażowałam się w projekt przygotowania kampanii informacyjnej na temat zasad racjonalnego odżywiania oraz działań aktywizujących dzieci do pożądanych zachowań (tj. wyrobienia właściwych nawyków żywieniowych). Idea stworzenia programu edukacyjnego dla najmłodszych grup wiekowych zyskała wsparcie Polskiego Czerwonego Krzyża. Twórcy programu mogli skorzystać z doświadczeń Krajowej Rady Młodzieżowej PCK związanych z realizacją programu „Super Wiewiórka – Przyjaciółka Oli i Kuby”.

Po drugie: bawić

Największym wyzwaniem było wymyślenie formuły spotkań. Chcieliśmy, aby maluchy nie tylko czegoś się nauczyły, ale by przy okazji dobrze się bawiły. Pragnęliśmy, aby temat zdrowego żywienia kojarzył się im z radością i przyjemnością.

Przed zespołem „Polskiej Róży”, do którego dołączyła emerytowana nauczycielka biologii i przedszkolanka z długim stażem zawodowym, stanęło nie lada wyzwanie. Każdy moduł spotkania (ćwiczenie, prezentacja, zabawa) był testowany przy udziale Julki oraz jej przedszkolnych koleżanek i kolegów. Efekt pracy zespołu, zarówno w trakcie tworzenia, jak i wdrażania programu, przyniósł nam wiele radości i satysfakcji.

Warto wiedzieć: Czego nie wymuszać na małym dziecku?

Po trzecie: zaciekawić

Program pilotażowy został przeprowadzony w kilkunastu placówkach przedszkolnych (państwowych i prywatnych) dla pięcio- i sześciolatków. Dzieci brały aktywny udział w spotkaniach. Ze zdziwieniem odwijały ze szpulki nylonową nitkę, której długość odpowiadała długości jelit. Z zainteresowaniem śledziły drogę kęsa bułki na ruchomej planszy, z radością budowały ludzika z klocków, które odpowiadały składnikom pokarmowym. Chętnie brały również udział w konkursach rozpoznawania smaków i zapachów. Same odgadywały, do czego potrzebne są białka, cukry i tłuszcze oraz w jakich produktach można je znaleźć. Z zaciekawieniem słuchały, dlaczego witaminy są dla nas tak ważne i coraz sprawniej komponowały wartościowe posiłki (w formie papierowych układanek). Specjalnie przygotowana na tę okazję pacynka – Różyczka – przenosiła je do Krainy Zdrowego Brzuszka i opowiadała ciekawe historie o zamorskich wyprawach, podczas których wielu marynarzy traciło zdrowie i życie, ale byli też i tacy, którzy dzięki witaminie C potrafili uchronić się przed groźnym szkorbutem.

Małe rączki lepiły z plasteliny skarby natury (warzywa i owoce) oraz układały tron dla Różyczki z warzyw i owoców zawierających witaminę C. W trakcie zajęć nie brakowało także zabaw i konkursów ruchowych. Na zakończenie cyklu spotkań (każdy z nich obejmował trzy zajęcia) dzieci otrzymywały w prezencie kolorowankę – „Bajeczkę o królewnie Róży, która dzieciom służy”.

Po czwarte: zapamiętać

Cieszyliśmy się, że dzieci bardzo aktywnie uczestniczą w zajęciach z Różyczką i czekają z niecierpliwością na kolejne spotkania. Po każdym z nich otrzymywaliśmy sporo maili od rodziców, pochwalających ideę programu. Jesteśmy przekonani, że za racjonalne żywienie dzieci odpowiadają nie tylko rodzice, ale też same maluchy. Dzięki zdobytej wiedzy widzą one związek pomiędzy jedzeniem a zdrowiem oraz wyglądem ciała. Uczą się odpowiedzialności.

Wierzymy, że świadomi rodzice nie muszą czekać, aż edukacją ich dzieci zajmie się szkoła. Warto tematy związane z żywieniem wplatać w codzienną zabawę. Można na przykład wspólnie ulepić z plasteliny „kosz zdrowia” z owocami i warzywami, a przy okazji opowiedzieć o ich roli. Można również wspólnie komponować posiłki tak, aby znalazły się w nich wszystkie potrzebne składniki. Wiele radości dostarczy także wspólne przygotowanie chipsów z jabłek (jabłka pokrojone w cienkie plasterki suszy się w piekarniku w temperaturze około 70°C). Dzieci mogą je nawlekać na nitkę, przygotowując jabłkowe girlandy, a później ofiarować je babci lub dziadkowi jako prezent.

Zamieńcie się na chwilę w magika zdrowia i pozwólcie dziecku mieszać naturalną witaminę C zawartą w soku z róży z innymi (chłodnymi) napojami. Wspólnie wymyślcie rymowankę o zaletach witamin. Mianujcie dziecko strażnikiem Krainy Zdrowego Brzuszka i poproście, aby przypominało wam o kupowaniu owoców. Życzymy miłej zabawy!

Ewa Tyralik

Dowiedz się więcej: Kiedy dziecko je samodzielnie?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
~marianna/3 lata temu
Ja nauczyłam swoje dzieci zdrowego jedzenia. Zdarza się tak, że zamiast na czipsy mój syn prosi o kilka groszy na... kiszoną kapustę, którą zjada prosto z woreczka pod sklepem. Jadają też dużo fasoli, grochu czy soczewicy. Daję im również wyroby sojowe z Polsoi, bo ta firma nie używa soi modyfikowanej. Oczywiście jedzą też mięso, ale nie siedem razy w tygodniu, tylko najwyżej dwa.