Na planie filmu "Nie kłam, kochanie!"

Kłamcy zazwyczaj źle kończą.

W "Boskiej komedii" Dantego trafiali za karę do ósmego kręgu piekła, gdzie czekały na nich straszne męki. Scenarzystka nowej komedii romantycznej "Nie kłam, kochanie!" - Ilona Łepkowska - okazała się dla swoich bohaterów bardziej wyrozumiała.

W końcu w miłości wszystkie chwyty są dozwolone. A perypetie miłosne mają swój finał raczej w siódmym niebie niż w piekle. Tym razem Łepkowska na głównego bohatera historii miłosnej wybrała beztroskiego przystojniaka Marcina, który żyje jak przysłowiowy pączek w maśle - prestiżowe stanowisko, luksusowe mieszkanie, kosztowne rozrywki...i piękne kobiety. Jak ognia unika jednak głębszych zobowiązań uczuciowych i wszelkich trwałych związków. W dodatku notorycznie kłamie! A zacznie kłamać jeszcze bardziej, kiedy okaże się, że jego dotychczasowe życie legło w gruzach. Strata pracy pociągnie za sobą krach finansowy i całą masę najróżniejszych kłopotów.

Na szczęście szybko pojawi się światełko w tunelu i nadzieja na odmianę losu w postaci bogatej ciotki z Anglii. Ciocia postanowi zapisać siostrzeńcowi cały swój majątek pod warunkiem, że będzie mogła spędzić resztę życia pod jednym dachem z Marcinem i jego żoną. Szkopuł w tym, że póki co Marcin nie ma żony! Ale zrobi wszystko, żeby spełnić życzenie cioci Neli.

Właśnie jesteśmy w nowoczesnym mieszkaniu filmowego Marcina, którego gra Piotr Adamczyk. Zastajemy go w sytuacji, kiedy przy piwie próbuje razem ze swoim przyjacielem Pawłem (Tomasz Karolak) rozwiązać problem żony. Paweł radzi Marcinowi, żeby wynajął dziewczynę z agencji towarzyskiej. Marcin odrzuca ten projekt, twierdzi, że jego matka (Grażyna Szapołowska), która ma w oczach "czujnik przyzwoitości" wyczuje na odległość z kim ma do czynienia. Dziewczyna musi być porządna - skromna, inteligentna, uczciwa, czyli taka, z którą Marcin w życiu by się nie umówił. Eureka! Idealna byłaby żona Pawła. Ten jednak zdecydowanie protestuje...

Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?
Co o granych przez siebie postaciach sądzą główni bohaterowie tego dialogu? "Marcin to lekkoduch, któremu wszystko w życiu łatwo przychodzi - uważa Piotr Adamczyk. Nie brzydzi się kłamstwem. Kombinuje jak może, a usprawiedliwia swoje postępowanie twierdząc, że to tylko drobne, nieszkodliwe kłamstewka. Lubi kobiety, okłamuje je komplementami. Taki playboy, postać jakby nie było negatywna. Choć mam nadzieję, że uda mi się zyskać sympatię widzów, dlatego że Marcin ma poczucie humoru. Poza tym jest w trudnej sytuacji. Przychodzi na niego zemsta losu. Mam nadzieję, że widzowie potrafią współczuć tym, którzy wyrażają skruchę...".

"Gram przyjaciela Marcina - mówi Tomasz Karolak. Facet ma rodzinę, dzieci. Daje swojemu przyjacielowi tak zwane dobre rady. Podobnie jak Marcin jest trochę zakłamany, bo to komedia o kłamczuchach. Z jednej strony gra rolę przykładnego ojca, z drugiej udziela rad, których sam nie chciałby otrzymywać...przewrotna sprawa."

Snując nieszczere plany matrymonialne, Marcin jeszcze nie wie, że istnieje ktoś taki jak Ania (Marta Żmuda Trzebiatowska), dziewczyna, która od pewnego czasu podkochuje się w nim na odległość. Ania studiuje architekturę krajobrazu i jednocześnie pracuje w firmie pielęgnującej zieleń. Jest szczera, niewinna i otwarta na świat i ludzi. Uwielbia rozmawiać z kwiatami i oglądać komedie romantyczne. Wychowała się w domu dziecka, a teraz marzy o prawdziwej miłości i mężczyźnie na całe życie. Marzy o Marcinie. Losy Ani i Marcina w pewnym momencie się zbiegną. On będzie zabiegał o nią i kłamał jak z nut, ponieważ potrzebna mu będzie żona, i to szybko. Ona naiwnie uwierzy w jego miłość i dobre chęci. Kto kogo przechytrzy i kto postawi na swoim? Oczywiście miłość!

Jeśli dodamy, że oprócz Ilony Łepkowskiej, za "Nie kłam, kochanie!" odpowiada reżyser Piotr Wereśniak, operator Jarosław Żamojda, producent Tadeusz Lampka i wielu wspaniałych aktorów, to wniosek może być jeden - szykuje się kolejny hit kinowy. Premiera na wiosnę - 28 marca 2008. Przekonamy się...
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/8 lat temu
moim zdaniem komedia bedzie swietna , juz nie moge sie doczekac premiery , napewno razem z mezem sie na nia wybiore .