Kto powinien uświadamiać seksualnie osoby z zespołem Downa?

Czy osoba z zespołem Downa ma prawo do uprawiania seksu i wyrażania swojej seksualności? Co sądzą na ten temat rodzice i kadra pedagogiczna? Czy są oni gotowi na to, by uświadamiać seksualnie dzieci z zespołem Downa?

zespół downa

fot. Fotolia

Czy rodzice chcą uświadamiać seksualnie swoje niepełnosprawne dzieci?

W literaturze znaleźć można liczne rozważania dotyczące postaw rodziców wobec seksualności własnych dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, w tym także z zespołem Downa.

Na podstawie analizy wyników badań na ten temat wyłania się obraz rodziców, którzy przede wszystkim tłumią potrzeby seksualne swoich dzieci, a także wszelkie zainteresowania związane z miłością, związkiem, seksem. Ponadto kontrolują wszelkie przejawy ich seksualności, zarówno w wymiarze fizycznym i emocjonalnym. Podkreśla się, iż są przeciwni zarówno małżeństwu, jak i rodzicielstwu swoich synów czy córek z trisomią 21.

Wśród kadry pedagogicznej pracującej w placówkach specjalnych istnieje ponadto przekonanie, że rodzice unikają edukacji seksualnej swoich dorastających i dorosłych dzieci z niepełnosprawnością. Tak wynika z przygotowywanego przez autorkę „Raportu o stanie edukacji seksualnej osób z niepełnosprawnością intelektualną w latach 2012-2013”.

Nauczyciele najczęściej wyrażali następującą opinię: „Rodzice moich uczniów boją się i wstydzą rozmawiać ze swoimi dziećmi na tematy związane z seksualnością, więc oczekują, że ja to zrobię” (tak uważa 42%, czyli 140 badanych). Część (10%) uważa, że chcieliby wręcz zrzucić na ich barki odpowiedzialność za edukację seksualną swoich synów i córek. Wielu nauczycieli (26%) jest też przekonanych, iż rodzice osób niepełnosprawnych intelektualnie uważają, iż edukacja seksualna może niepotrzebnie rozbudzić seksualnie ich dzieci. Zaledwie 15,6% nauczycieli przyznało natomiast, że rodzice uczniów chętnie współpracują z nimi i są otwarci na podejmowanie tematu seksualności. Uzyskane wyniki badań są o tyle zaskakujące, że spośród badanych nauczycieli zaledwie 53% (177) badanych podjęło z rodzicami temat seksualności ich dzieci, a z tej grupy aż 81,9% (145) nie czuło się wystarczająco dobrze do tego przygotowanych. Można zatem zadać pytanie, czy brak rodzicielskiej otwartości nie jest pochodną niewystarczających kompetencji kadry pedagogicznej w podejmowaniu zagadnień związanych z seksualnością?

Błędy kadry nauczycielskiej

Z rozmów z rodzicami wynika, iż kadra popełnia kilka podstawowych błędów. Po pierwsze, nauczyciele i terapeuci oczekują, że osobą inicjującą rozmowę na temat seksualności ucznia będzie rodzic. Rodzice natomiast tłumaczą, iż nie pozwalają im na to wstyd i zażenowanie. Nie wiedząc, jakie przekonania ma nauczyciel, jaka jest jego osobista ocena różnych przejawów seksualności podopiecznych, nie mając ponadto świadomości, że są one udziałem większości osób niepełnosprawnych, rezygnują z inicjowania rozmowy (dotyczy to zwłaszcza takich kwestii, które są dla rodzica szczególnie problematyczne, np. masturbacja syna czy córki).

Po drugie, kadra podejmuje najczęściej z rodzicami temat seksualności dziecka, gdy pojawią się problemy. W odczuciu rodziców o seksualności należałoby mówić tak jak o innych sferach funkcjonowania dziecka, podkreślając normy rozwojowe dla kolejnych etapów życia (w chwili, gdy syn czy córka wchodzi w okres dojrzewania, potrzebne jest wyjaśnienie, co na tym etapie się wydarzy, jakie mogą pojawić zachowania o charakterze seksualnym, które mieszczą się w normie, a które nie, oraz jak należy na nie reagować).

Po trzecie, kadra podejmuje temat seksualności dopiero wówczas, gdy uczniowie są w okresie dojrzewania lub wchodzą w dorosłość. Gdyby rodzice byli oswojeni z tematem od chwili, gdy dziecko trafia do placówki (przedszkole, pierwsze etapy edukacji), byłoby im łatwiej zachowywać się w sposób otwarty.

Po czwarte, rodzice uważają, że otrzymują zbyt mało praktycznych rozwiązań konkretnych sytuacji, z którymi się mogą zetknąć. Potrzebują niemal instrukcji postępowania na wypadek, gdy np. syn zacznie się dotykać w miejscu publicznym albo wyzna, że chce zostać ojcem.

Potrzebują także zrozumienia, że temat seksualności ich dziecka jest dla nich trudny z wielu powodów: odpowiedzialności za dziecko i jego przyszłość, dylematów moralnych, konieczności swoistego „uczestnictwa” w zachowaniach seksualnych syna lub córki (rodzic dziecka z zespołem Downa zazwyczaj wie, kiedy czuje podniecenie czy masturbuje się, bowiem pozostaje pod jego pełną kontrolą).

Zrozumienia wymaga także lęk rodziców przed wypuszczeniem dziecka spod ochronnego parasola, gdy już wejdzie w okres dojrzewania i dorosłości. Przecież przez lata jego czy jej niepełnosprawność była całym ich światem: wprawdzie trudnym, ale przewidywalnym i porządkującym życie rodzinne. Cóż im pozostanie, jeśli dziecko pokocha kogoś innego albo zechce odejść z domu?

Zobacz też: Jak osoby niepełnosprawne umysłowo realizują swoje potrzeby seksualne?

Słuch, wzrok, dotyk: zmysły chronią dziecko

Wieczne dzieci czy już dorośli?

Wydaje się, iż stwierdzenie, że rodzice osób niepełnosprawnych intelektualnie unikają tematu seksualności swoich dzieci, jest dużym uproszczeniem i jest niesprawiedliwe. Warto przypomnieć, iż to właśnie Stowarzyszenie Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa „Bardziej Kochani” zorganizowało w roku 2004 jedną z pierwszych, a z pewnością największą, konferencję na temat: „Wieczne dzieci czy dorośli? Problem seksualności osób z niepełnosprawnością intelektualną”.

Prelegentami byli czołowi polscy seksuolodzy, praktycy, duchowni. Zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów. Przyjechało kilkuset rodziców z całej Polski. Stowarzyszenie to wydało publikację, a później napisane przeze mnie poradniki o seksualności przeznaczone dla rodziców i specjalistów. W stowarzyszeniu prowadzone są konsultacje dla rodziców dotyczące seksualności, a także szkolenia z tego zakresu.

Podobne działania podejmują inne organizacje pozarządowe, które założyli rodzice i w których działają rodzice. Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym zorganizowało szereg działań o podobnym charakterze. Były to inicjatywy Zarządu Głównego, np. cykl szkoleń dla rodziców na temat „Seksualność – atrybut dorosłości”, realizowanych w różnych miastach w Polsce, ale także działania podejmowane przez poszczególne Koła PSOUU w Warszawie, Żorach, Jarosławiu, Tomaszowie Lubelskim i wielu innych miejscowościach. Można też wymienić inne stowarzyszenia rodzin osób z zespołem Downa, które dotykają tematu seksualności: „Ukryty Skarb” w Lublinie, „Strzał w 10” w Olsztynie, Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Chorych z Zespołem Downa w Łodzi i wiele innych.

To bezwzględny dowód na to, że rodzice chcą i potrzebują rozmawiać o dojrzewaniu, miłości, seksualności, rodzicielstwie swoich dzieci. Otrzymawszy odpowiednie wsparcie są gotowi na rozmowy z synami i córkami o tak intymnych sprawach, otwarci na udział dzieci w edukacji seksualnej, a bywa, że i na akceptację związku swojego dziecka.

Co rodzice sądzą o seksualności dzieci z zespołem Downa?

Bazując na wieloletnim doświadczeniu w prowadzeniu szkoleń, warsztatów, konsultacji dla rodziców osób z zespołem Downa dostrzegam wyraźne zmiany w ich podejściu do szeroko rozumianej seksualności. Nakreślę je poniżej:

  • Seksualność osób z zespołem Downa zaistniała w polu świadomości rodziców, zaczęli głośno mówić o potrzebach swoich dzieci.
  • Rodzice w znacznie większym stopniu dostrzegają, że ich syn czy córka ma płeć. Wyraża się to w podkreślaniu dziewczęcości, chłopięcości i – na dalszym etapie – kobiecości i męskości swoich dzieci. W zdecydowanie większym stopniu niż przed laty rodzice zwracają uwagę na to, czy syn lub córka jest ubrany modnie, estetycznie, adekwatnie do płci i wieku.
  • W szkoleniach i zajęciach biorą udział rodzice coraz młodszych dzieci z zespołem Downa. Pragną przygotować się do ich okresu dojrzewania. Dostrzegają coraz częściej, że ich dziecko jest seksualne. Przykładem niech będzie turnus organizowany w 2013 roku w Rowach przez Stowarzyszenie „Bardziej Kochani”. W warsztatach o seksualności oraz licznych konsultacjach wzięli udział rodzice dzieci z zespołem Downa od 10. miesiąca do  10. roku życia.
  • Podczas szkoleń i warsztatów rodzice głośno wyrażają potrzebę edukacji seksualnej w placówkach. Mówią wyraźnie: „Dajemy zielone światło specjalistom, pod warunkiem, że zrobią to dobrze”.
  • Jest większa akceptacja i przyzwolenie na przejawy seksualności u nastolatków i dorosłych (zwłaszcza związane z zaspokojeniem potrzeby seksualnej, np. poprzez masturbację). Dzieje się to pod warunkiem, że otrzymają praktyczne wsparcie, jak właściwie reagować w takich sytuacjach. Są też rodzice, którzy rozważają umożliwienie dorosłemu synowi lub córce kontakt seksualny z partnerem lub partnerką. Niektórzy pytają także o rozwiązania stosowane w Holandii, a konkretnie o udział asystenta seksualnego udzielającego płatnej usługi seksualnej.
  • Rodzice coraz częściej dostrzegają, iż seksualność jest sferą życia, której doświadczanie może dać przyjemność. Na jednym ze szkoleń mama 6-letniej dziewczynki z zespołem Downa powiedziała głośno: „Seks jest bardzo przyjemny, nie wyobrażam sobie, że mogłabym pozbawić w przyszłości moją córkę czerpania radości z tej sfery życia”.

Jak widać zmiany dotyczą kwestii podstawowych. Przyszedł moment na kolejne pytania, które muszą postawić sobie rodzice: co zrobię, jeśli mój syn czy córka zechce zamieszkać w mieszkaniu wspieranym i wyprowadzić się ode mnie? A może zechce tam zamieszkać z partnerem? A jeśli okaże się, że stanie się ważniejszy niż ja?

Zobacz też: Czy osoby z zespołem Downa mogą mieć depresję?    

Fragment pochodzi z książki „Zespół Downa w XXI wieku” (Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa „Bardziej Kochani”, 2013 r.). Publikacja za zgodą wydawcy.   

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)