Konflikty w rodzeństwie

Posiadanie brata lub siostry ma z punktu widzenia maluchów dużo zalet, ale i trochę wad. Jaki wpływ na to ma różnica wieku między dziećmi? Jak rozwiązywać braterskie spory?

Kolejność, w jakiej dzieci pojawiają się w rodzinie, ma wpływ na ich charakter. Mimo że rodzicom wydaje się, iż traktują pociechy jednakowo, zmienia się przecież układ rodzinny.

W tej kwestii nie bez znaczenia jest także różnica lat między starszym a młodszym dzieckiem. Dużo starsze, nieco starsze, tylko o rok starsze – to wszystko nie jest bez znaczenia i dla dzieci, i dla wychowujących je rodziców. Zanim zaplanujesz braciszka lub siostrzyczkę dla swojego jedynaka, sprawdź, jakie konsekwencje wynikają z różnicy wieku. A może mając dwie pociechy, lepiej zrozumiesz ich wieczne wojny.

Starsze o rok, dwa
Moja półtoraroczna córka Kasia często krzyczy, kiedy zajmuję się jej dwumiesięczną siostrzyczką. Ma smutną minkę, gdy biorę Anię na ręce. Czasem bywa smutna i z zazdrością patrzy, jak karmię malutką. Mnie też to smuci, bo nie wiem, jak postąpić – martwi się mama dziewczynek.
• Z punktu widzenia dziecka
Roczny i niewiele starszy maluch przyjmuje narodziny rodzeństwa w sposób naturalny. Bywa jednak bardzo zazdrosny, gdy mama lub tata zajmują się maleństwem, więc zwraca na siebie uwagę płaczem lub krzykiem. Dwulatek często naśladuje młodszego brata albo siostrę. Niechętnie dzieli się zabawkami, bo jeszcze nie umie bawić się z innymi dziećmi. Wkrótce jednak podczas wspólnej zabawy odkrywa korzyści z posiadania rodzeństwa. Nawiązuje się pierwsza nić porozumienia. Mała różnica wieku ułatwia dzieciom dogadywanie się ze sobą, wspólne spędzanie czasu. Sprzeczki są nieuniknione i burzliwe, ale pozwalają dzieciom bardziej realistycznie oceniać swoje możliwości.
• Z punktu widzenia rodziców
Rodzicom jest z jednej strony łatwiej, bo maluchy w zbliżonym wieku mają podobne zainteresowania – szybciej dorastają do tego, by razem się bawić, oglądać filmy. Będą jednak ze sobą wyraźnie rywalizować, bo ich potrzeby się pokrywają, a szanse są wyrównane. Trud fizyczny rodziców przy takiej dwójce jest duży. Gdy np. uciekają w parku, biegną w dwie różne strony. Obydwoje trzeba karmić, zmieniać im pieluchy, wozić w wózkach.

Starsze o trzy lata
Kiedy nasz synek Tomek miał trzy lata, urodził się Kacper. Na początku się cieszył, ale minęło kilka miesięcy i teraz nie chce mu pokazywać swoich zabawek, a gdy odrywamy się od czytania mu bajek, by uspokoić płaczącego brata, obraża się – zwierzają się rodzice chłopców.
• Z punktu widzenia dziecka
Narodziny rodzeństwa są dla trzylatka dużym wydarzeniem. Maluch może przeżywać, że nagle pojawił się ktoś od niego mniejszy i ważniejszy. Zajmuje jego miejsce na kolanach taty i w objęciach mamy. Nie podoba mu się też, że musi dzielić zabawki, a często też pokój z nowym członkiem rodziny. Początki relacji są zatem trudne: maluchy rywalizują o uwagę rodziców, pochwały, poświęcany im czas. Kłócą się o zabawki, przysmaki, miejsce przy stole, ale z czasem nadarza się coraz więcej sposobności do wspólnej zabawy, dzielenia zainteresowań i sytuacja się poprawia. Więzi się zacieśniają, choć dzieci mogą nadal ze sobą rywalizować.
• Z punktu widzenia rodziców
Trzylatek umie już sam jeść, pić i ubierać się, często też korzystać z nocnika. Nie ma więc obciążenia dwójką wymagających stałej pomocy maluchów. Starsze dziecko co prawda naśladuje zachowania młodszego i chwilowo cofa się w rozwoju, by zyskać uwagę, ale ten etap szybko mija. Trzylatek wydaje się sporym dzieckiem, lecz wciąż potrzebuje dużo ciepła i bliskości. Noworodek nie ma poczucia dzielenia się uwagą matki, a trzylatek – tak, co może potem uzewnętrzniać się w złości czy rywalizowaniu. Mała różnica wieku między dziećmi pozwala razem wprowadzać je w życie i pokazywać świat. Ale od początku warto uczyć maluchy rozwiązywania konfliktów, ustępstw, proszenia, negocjowania oraz zasady: nie „wszystkim po równo”, lecz „każdemu według potrzeb”.
Jak rozwijać pasje dziecka?

Starsze o pięć lat
Piotrek ma sześć lat, a Natalka – roczek. Syna denerwuje to, że siostra wszędzie za nim chodzi, bierze jego rzeczy i używa ich nie zawsze zgodnie z przeznaczeniem. Potem nie chce oddać, bo są jej. Ciągle więc się kłócą – opowiada mama rodzeństwa.
• Z punktu widzenia dziecka
Pojawienie się rodzeństwa pięciolatek przyjmuje z ciekawością – dla niego to nowy element otoczenia. Z czasem obecność malucha przestaje być nowością, zaczyna doskwierać, a młodszego rodzeństwa przeżywającego fascynację starszym bratem lub siostrą trudno się pozbyć. Pięciolatek na ogół ustępuje młodszemu w zabawach, ale potrafi też bronić swoich zabawek. Maluch zaś nieustannie sprawdza granice, na ile może sobie pozwolić. Po kilku latach łatwiej o porozumienie.
• Z punktu widzenia rodziców
Od pięciolatka rodzice wymagają zrozumienia, gdy rodzeństwo zabiera mu zabawki czy rysuje w ulubionym bloku. Mają nadzieję, że spolegliwie ustąpi młodszemu. Brat lub siostra osiąga cel i zaczyna egzekwować to, czego chce. Jednak młodsze dziecko warto uczyć, żeby nie przeszkadzało starszemu, gdy ogląda książeczkę lub rysuje, nie ruszało i nie niszczyło jego rzeczy. I, co bardzo ważne, kilkulatka nie można traktować jako niani do usypiania czy karmienia.

Starsze o dziesięć lat i więcej
Nasza dziesięcioletnia córka Weronika dobrze zareagowała na wieść, że przestanie być jedynaczką. Jednak gdy urodził się jej brat Grześ, całkiem go zignorowała. Robi wrażenie wiecznie obrażonej, jakby miała do nas pretensje – niepokoją się rodzice dzieci.
• Z punktu widzenia dziecka
Starsze dziecko przyjmuje fakt narodzin rodzeństwa ze zrozumieniem, choć może się za nim też kryć obawa, że wyrobiona pozycja w rodzinie ulegnie zmianie. Będzie się starać, podobnie jak rodzice, poświęcać maluchowi czas lub przeciwnie, traktować go obojętnie, by zwrócić na siebie ich uwagę. Dziesięciolatek może być zmęczony hałaśliwym smykiem, a ten zabiega o jego względy, więc powodów do kłótni nie brakuje. Takie rodzeństwo jednak często żyje w dwóch światach.
• Z punktu widzenia rodziców
Rodzice oczekują często zbyt wiele zrozumienia i pomocy od dziesięciolatka. Zapominają, że to wciąż dziecko z własnymi pragnieniami, marzeniami, lękami, frustracjami. Warto zadbać, by nie poczuł się opuszczony, nie zaczął być traktowany jak dorosły, który poradzi sobie sam.

Sposoby na codzienne spory
Będą się zdarzać niezależnie od tego, jak bardzo będziesz chciała im zapobiec. Możesz jednak ułatwić dzieciom porozumienie i łagodzić zaistniałe konflikty.
1. Ustal zasady bezpieczeństwa – nie wolno bić, popychać, szarpać za włosy itd. Tłumacz, dlaczego. Trzeba to zrobić od razu, gdy w domu pojawi się maleństwo, a potem wciąż przypominać. Kilkulatek nie jest świadomy swojej siły ani konsekwencji działań. Może więc niechcący zrobić krzywdę.
2. Interweniuj, kiedy to konieczne. Dzieci najlepiej same ustalą swoją relację, nawet jeśli będzie to okupione łzami i krzykiem. Dlatego spróbuj dać im taką szansę. Zawsze jednak bądź czujna i przezorna!
3. Rozmawiaj o uczuciach. Wraz z pojawieniem się rywala starsze dziecko może czuć się przytłoczone i zaskoczone tym, co przeżywa. Naucz je rozpoznawać i nazywać te uczucia. Zachęcaj, by jak najczęściej o tym mówiło. Opowiedz lub przeczytaj mu bajkę o rodzeństwie.
4. Pozwól się wyżalić, rozładować złość. Czasem wystarczy porządnie się wypłakać za utraconą pozycją jedynaka albo w energicznej zabawie wyrzucić z siebie emocje.
5. Traktuj każde z dzieci wyjątkowo. Gdybyś posłuchała opowieści dorosłych, zdziwiłabyś się, ile osób tkwi latami w poczuciu krzywdy, zazdrości bratu czy siostrze lepszej pozycji w rodzinie. Spróbuj u swoich maluchów obalić te mity. Niech każdy poczuje się najukochańszym dzieckiem, niezależnie od wieku!
6. Ułatwiaj porozumienie. Wymyślaj, jak ciekawie dla wszystkich możecie spędzić czas całą rodziną. Przy takich okazjach zachęcaj dzieci, by coś razem robiły, pobawiły się.
7. Nie dramatyzuj ani nie obiecuj sielanki. Podkreślaj, że sprawiedliwie nie znaczy po równo.


Konsultacja: dr Julita Wojciechowska, psycholog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)