Kłopoty misia Maurycego

Kłopoty misia Maurycego to idealny wierszyk edukacyjny dla dziecka! Skorzystaj z naszej propozycji i naucz dziecka wierszyka, który przy okazji pokaże, jak ważna jest higiena!

Było to pewnego razu
(Ktoś mi o tym opowiadał)
W lesie gęstym i zielonym
Mieszkała  zwierząt gromada.

Bardzo dbały o swe zdrowie,
Ruch, higienę, zębów mycie.
Takie hasło miały bowiem,
Że najlepsze zdrowe życie.

Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Tylko jeden miś Maurycy
Te zasady lekceważył,
Więc z prędkością błyskawicy
Wielki kłopot mu się zdarzył.

Był dzień piękny, słońce, cisza
W sam raz na wypoczywanie,
Aż tu nagle las usłyszał
Jakieś jęki, narzekanie.

Zobacz też: Sowia opowieść - wierszyk dla dziecka

„Auu!!! Jak boli, rwie i kłuje!
Chyba cierpień tych za wiele!
Kto mi życie uratuje?!
Och, pomóżcie, przyjaciele!”

Usłyszały te wołania
Jeżyk, zając i dwa dziki.
Zaczęto się zastanawiać,
Kto wydaje takie krzyki.

Poszły zwierzęta za głosem
I wynikło jasno z tego,
Że dobiega on zza sosen,
Z gawry misia Maurycego.

Rzecze jeżyk: „Cześć, Maurycy!
Co się dzieje? Mów kolego,
Czemu na las cały krzyczysz?
Czy ci stało się coś złego?”

A niedźwiadek obolały
O cierpieniu opowiada.
Zęby bolą go dzień cały,
Co tu począć? Trudna rada!

Zobacz też: Smok latarnik - wierszyk dla dziecka

Wtem zajączek krzyknął: „jasne!
Panią sowę przyprowadzić!
To jest dobry pomysł właśnie
Ona pewnie coś poradzi!”

Więc dwa dziki podskoczyły
I pobiegły zaraz żwawo,
Panią sowę sprowadziły,
Która wiedzę ma niemałą.

Pokręciła sowa głową
„Jest to sprawa oczywista,
Że jak kogoś zęby bolą,
To pomoże mu dentysta”.

Bał się misiek odrobinę.
Poszedł z bólem (i niechęcią)
Do przychodni, gdzie gabinet
Miał dentysta – doktor Dzięcioł.

Jęknął miś: „Boli, doktorze!”
„Widzę, drogi przyjacielu.
Zaraz doktor ci pomoże.
Proszę, usiądź na fotelu.

Och, co widzę, to próchnica!”
Rzekł dentysta zasmucony.
„A cóż to za czarownica?!”
Maurycy był przerażony.

„Czarownica? Wielkie nieba!
No, niewielkie masz pojęcie.
To choroba, leczyć trzeba!
Spore będę miał zajęcie!”

Doktor zaczął borowanie
I założył plomby trzy.
„Już po strachu, drogi panie,
Ale teraz powiedz mi,

Dbasz o zęby jak należy?
Myjesz , czyścisz je starannie?
Bo nie mogę w to uwierzyć,
Myślę, że ktoś tutaj kłamie!”

„No cóż... Różnie z tym bywało”
Rzekł Maurycy – „Tak, przyznaję.
Dziś pojąłem prawdę całą,
Że czas zmienić obyczaje.

Szczotka, pasta mi pomogą,
Bo się zdrowy uśmiech liczy!
I nie będzie borowania
Oraz śladu po próchnicy!

Odtąd misio dba o zdrowie,
Jest mu dobrze w takiej roli.
Zawsze dzieciom tak tłumaczy:
„Myjcie zęby, to nie boli!”

Kiedy ząbek zdrowy, czysty,
Bo umyty tak, jak trzeba,
To nie boi się dentysty!
I ty możesz się już nie bać.

Źródło: Wydawnictwo Printex

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)