POLECAMY

Badania nie zostawiają wątpliwości: dając klapsa, wyrządzasz dziecku krzywdę!

Klaps – według niektórych szybkie i proste rozwiązanie problemu. W rzeczywistości to żadne rozwiązanie! Klapsy prowadzą do ubytków w mózgu i problemów emocjonalnych u dziecka.
Badania nie zostawiają wątpliwości: dając klapsa, wyrządzasz dziecku krzywdę! fot. Fotolia

Dlaczego uderzenie dziecka jest dla większości rodziców normalne (takie są wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS), a już uderzenie dorosłego nie? Rodzice, którzy dają klapsy, będą z pewnością bronić swojego stanowiska twierdząc, że u nich taka metoda wychowawcza się sprawdza. Prawdopodobnie tylko im się wydaje, że się sprawdza, bo tak naprawdę niszczy psychicznie ich dziecko.

Dlaczego klaps to porażka dorosłego?

Co badania naukowe mówią o klapsach?

Do końca nie zdajemy sobie sprawy, jaki ból sprawiamy dziecku jakąkolwiek karą, nawet delikatnym klapsem, bo tej krzywdy nie widać na zewnątrz. Ten ból ujawnia się w sercu dziecka i w jego mózgu. Dziś dzięki różnym technikom badań m.in. rezonansowi magnetycznemu możemy sprawdzić  naukowo, jaki wpływ na mózg ma strach, upokorzenie i wstyd, który odczuwa dziecko, które dostało klapsa. Nawet oddalenie dziecka do kąta czy mimika twarzy rodzica wyrażająca złość wystarczy, żeby dziecko odczuwało cierpienie – mówi Isabelle Filliozat, słynna francuska terapeutka, której najnowszy poradnik "Nie ma rodziców doskonałych" pojawił się w Polsce. 

Jak udowodnili naukowcy z Kings College w Londynie bite dziecko (do bicia zalicza się również klapsy!) ma inną budowę mózgu niż dziecko, na które nikt nie podnosił ręki. U tych, których rodzice używali agresji (dawanie klapsów to też agresja!) jest mniej komórek istoty szarej niezbędnej do tworzenia kory mózgowej niż u tych, których rodzice nie bili. Dzieci, które znają klapsy są często zbyt uległe lub za bardzo agresywne albo mają problemy z nauką.

Ale w przypadku mojego dziecka klapsy przynoszą efekty!

Jeśli wydaje ci się, że klapsy przynoszą jakieś efekty, to tylko uboczne. Obserwujesz swoją pociechę i widzisz, że po klapsie staje się grzeczna jak aniołek. Jest to jedna z reakcji na stres, jaka może pojawić się u dziecka. Jest sparaliżowane i tak naprawdę nie rozumie twojego zachowania. Gdy po tym przeżyciu się ocknie, będzie chciało wyładować jakoś swoje emocje. Przeleje wtedy swoją agresję na kolegę albo młodsze rodzeństwo i niekoniecznie zrobi to tego samego dnia. Drugą, również częstą reakcją na stres, jest agresja. Wtedy dziecko, które dostało klapsa, jeszcze bardziej rozrabia albo krzyczy.

Badania naukowe potwierdzają: klapsy krzywdzą dzieci. Dlatego może jednak warto spróbować przyznać się przed samym sobą, że popełniamy błąd i, mimo iż chcemy dla dziecka dobrze, wyrządzamy mu krzywdę i świadomie lub nie powodujemy nieodwracalne zmiany w jego mózgu!


Fot. Fotolia

Dlaczego karanie dzieci (w tym i klapsy) nie rozwiązuje problemu?

- Karanie dotyczy tylko powierzchni spraw. Można tu przytoczyć 2 przykłady. Jeśli wyskoczą nam groźnie wyglądające krosty na skórze i posmarujemy je kremem, żeby nas nie swędziało, to nie rozwiązuje problemu, bo trzeba podać antybiotyk. W tym wypadku kara jest tylko kremem – tłumaczy Isabelle Filliozat. – Nie sięgamy do istoty problemu, nie leczymy przyczyny, tylko po prostu pozbywamy się tego, co jest na wierzchu. Drugi przykład: w garnku gotuje się woda i zaczyna kipieć. Jeżeli karzemy dziecko, to przykrywamy ten garnek pokrywką. Wtedy woda cały czas się gotuje a dodatkowo zaczyna się wylewać. Aby przestało się tak dziać, trzeba wyłączyć gaz. Przykrywanie garnka jest prowizorycznym działaniem - tak jak klaps. Jeżeli więc dziecko w jakiś sposób przesadza, rozrabia, to znaczy, że jest tego jakaś przyczyna. Naszą rolą jako rodziców jest dowiedzenie się, co leży w sercu dziecka, co się dzieje w jego głowie, dlaczego ono się tak zachowuje. Nie karzemy tego zachowania, tylko staramy się dotrzeć do istoty problemu, żeby pomóc dziecku. Takie zachowanie jest zazwyczaj przyczyną jakiegoś braku, jest w dziecku jakiś problem i ono na ten problem często odreagowuje w sposób niepożądany – dodaje psychoterapeutka.

Kary tak naprawdę nie przynoszą żadnego rezultatu, mimo że rodzice czasem mają inne wrażenie. Są to tylko pozory, a rodzic ma czyste sumienie, bo wie, że coś robi, że reaguje na złe zachowanie dziecka.

Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że dawanie klapsów świadczy o lenistwie lub niewiedzy rodziców. Zamiast poświęcić czas na rozmowę z dzieckiem i znalezienie przyczyny jego zachowania, bijemy. Wiadomo, że czasem już tracimy cierpliwość, nie dajemy rady i wyręczamy się klapsem. Ale jak widać, to jest nasz problem, nie dziecka. To my powinniśmy nad sobą popracować, bo to my jesteśmy dorośli i dajemy przykład.

Poza tym dawanie klapsów to iluzja władzy, oczyszczenie sumienia i zamiecenie wszystkiego pod dywan, a tym dywanem są często niestety uczucia naszego dziecka.     

Sprawdź, jak wychować dziecko bez klapsów!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (25)
/3 tygodnie temu
Jak wyakoczy ci pryszcz uzywasz kremu nie pozbedziesz sie problemu musisz uztc antybiotyk jak dajesz klapsa dziecku uzywasz tylko kremu......wiec wpier....d..ol porzadnie pasem i bedzie uleczone antybiotykiem i problem zniknie hehe.
/3 tygodnie temu
Klapsy nie rozwiązują ŻADNYCH problemów i w zupełności zgadzam się z powyższym artykułem. A do użytkownika "Ciekaw" mam pewną sugestię - wychowanie bez klapsów nie oznacza wychowania bez dyscypliny. To prawda, teraz większość dzieci wychowywana jest "bezstresowo", a oznacza to, że rodzice nie stawiają im granic. Tak więc nie jest to kwestia dawania klapsów (bo wtedy dziecko jest grzeczne), ale konsekwencji i ustalenia jasnych zasad wspólnie z dzieckiem. Wtedy sytuacja jest jasna, np. "Umowa była taka, że każdy po sobie sprząta. Przykro mi, że złamałeś naszą zasadę i w związku z tym nie mogę kupić Ci nowej zabawki". Tłumaczymy dziecku, co nam się nie spodobało, wyrażamy jakie emocje wzbudziło w nas jego zachowanie i wyciągamy konsekwencje. Ważne jest, aby dziecko znało konsekwencje złamania umowy z rodzicem, aby miało świadomość, że złe zachowanie wiąże się z odebraniem konkretnej przyjemności. Jest to bezpieczne, ponieważ nie jest to kara, ale konsekwencja wynikająca z niedotrzymania umowy.
/rok temu
Znam pewną babkę, "panią psycholog" co pracuje w MOPS w Gdańsku, wiadomo z godzin nie sposób tam rozliczyć , więc pokaże się w pracy z rana o 8-godz, po czym idzie w teren, czyli wraca do domu, wali córkę z leszcza za coś tam i kładzie się dalej spać , co ciekawe ma założoną niebieską kartę ( nie, nie pije ), i co ja mam o tym wszystkim myśleć.......
POKAŻ KOMENTARZE (22)