Kiedy mówić Nie

Jeszcze przed drugimi urodzinami mały dreptuś wszelkimi sposobami stara się, by wszystko działo się po jego myśli. Czy wtedy konsekwentnie wymagać, aby spełniał to, o co prosimy, czy raczej zawierać kompromisy?

Upór dziecka i jego samodzielność z jednej strony budzą nasz podziw, (bo są oznakami prawidłowego rozwoju!), ale z drugiej – wywołują frustrację. Bo jak tu nie zgrzytać zębami, gdy malec nie chce spać, a na spacerze wchodzi do każdej kałuży? Ciężka próba rodzicielskiej cierpliwości.

A wszystko to bierze się stąd, że w drugim roku życia dziecko zauważa, że może działać niezależnie od woli mamy. To dla niego fascynujące doświadczenie. Uwielbia próbować, na ile może sobie pozwolić, dąży do tego, by zawsze postawić na swoim, i czeka... aż mu postawisz granice.

Już najmłodsze dzieci potrzebują ograniczeń i stałych zasad, bo w gruncie rzeczy tylko wtedy czują się bezpieczne i wiedzą, czego mogą się spodziewać.

Jeśli zatem dziecko burzy ustalone przez nas zasady, np. ucieka na spacerze albo wstaje, choć pora na spanie, trzeba zachować absolutną stanowczość. W takich sytuacjach bez wyrzutów sumienia można posłużyć się zdecydowanym „nie”, nie zważając zupełnie na to, że malec będzie niezadowolony i zacznie ostro protestować. Nie wdawaj się z maluchem w długie dyskusje, przekonuj stanowczo, ale krótko. Oczywiście ustalenie granic to jedno, a konsekwentne egzekwowanie to drugie.

Nie twórz zbyt wielu ograniczeń. Postaraj się także, aby dla malucha zasady były możliwe do przestrzegania. Nie rób od nich wyjątków, ale bądź elastyczna. Nie pozwalasz dziecku na ucieczki po chodniku? Za to w ogródku jordanowskim niech biega, ile chce. Powiedziałaś: „ Na przejściu dla pieszych zawsze trzymasz mamę za rękę”? Nie łam tej zasady, choćby na jezdni nie było widać jadącego samochodu.   

O problemach z dwulatkiem porozmawiaj na mamacafe.pl

Na pytanie dotyczące kwestii swobody, odpowiada Joanna Białobrzeska - pedagog, dyrektorka przedszkola Didasko, prowadzonego według jej autorskiego programu:

Czy częste ustępowanie maluchowi albo pozwalanie, by robił to, co chce, godzi w nasz rodzicielski autorytet?
Trzeba się wystrzegać zarówno dążenia do przejęcia całkowitej władzy nad dzieckiem, jak i przesadnej pobłażliwości. W drugim roku życia zachodzą wielkie zmiany, malec ma coraz większą świadomość, że jest istotą niezależną, nic więc dziwnego, że chce działać samodzielnie. To, co uważamy za samowolę, jest dla dziecka w tym wieku naturalnym sposobem wyrażania własnego zdania. Rodzice nie zawsze muszą stawiać na swoim, a ustępstwa nie powinni traktować jako swojej przegranej. Powinni też pamiętać, że wielu problemów da się uniknąć, po prostu sprytnie je omijając lub traktując je z humorem. Warto też postarać się nie stwarzać konfliktowych sytuacji. Jeśli np. dziecko je słodycze tylko w środy, nie powinny przez cały tydzień stać w widocznym miejscu i wodzić malca na pokuszenie. Dzięki temu znacznie ograniczymy użycie słówka „nie” .

Zmiana taktyki
Poznaj sztuczki, dzięki którym zapanujesz nad małym uparciuchem. 
- Ogranicz zakazy do sytuacji zagrażających zdrowiu i życiu dziecka oraz do takich, w których uszczerbku może doznać inna osoba lub rzecz.
- Pozwól dziecku popełniać pewne błędy. Przecież dzięki nim uczy się wielu rzeczy.
- Zostań mistrzem dyplomacji. Stwarzaj sytuacje, w których osiągniesz to, co chcesz, natomiast maluszek nie będzie czuł się poniżony i pokonany.
- Zwracaj się do dziecka uprzejmie. Unikaj nieprzyjemnych etykietek i wulgarnych wyrazów. Ostre słowa nie sprawią, że maluch stanie się bardziej posłuszny.
- Bądź cierpliwa. I pamiętaj, że zanim małe dziecko potraktuje twoją zasadę jako własną, potrzebuje częstego i delikatnego przypominania.
- Nie nadużywaj kar. Przeciwnie, jak najczęściej nagradzaj małego buntownika za dobre zachowanie.
Jak rozwijać pasje dziecka?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)