Jedynak egoista?

Lubi rządzić, we wszystkim chce mieć rację, nie toleruje żadnego sprzeciwu. Czy ma zadatki na egocentryka?

Maluch wychowywany bez rodzeństwa zwykle obdarzany jest w domu szczególnymi względami. Mama, tata, dziadkowie we wszystkim brzdącowi dogadzają, mają do niego anielską cierpliwość i poświęcają mu każdą wolną chwilę. Czy to coś złego? Wręcz przeciwnie! Taka troskliwość może służyć rozwojowi. Dopieszczani jedynacy rosną zwykle bez kompleksów i wspaniale rozwijają się intelektualnie. Ale nadmiar troski łatwo może wywołać postawę roszczeniową. A wtedy dziecko nie zauważa innych, dąsa się z byle powodu, mnoży żądania. I trudno mu dogadać się z rówieśnikami, bo sądzi, że cały świat kręci się wokół niego. Podpowiadamy, jak do tego nie dopuścić.

Niczym nie umie się dzielić
Krystyna, mama dwuletniej Asi:
- Moja córka nie chce pożyczać dzieciom swoich rzeczy. Nawet gdy nie bawi się w piaskownicy kubełkiem czy łopatką, nikomu nie wolno ich dotknąć, bo zaraz krzyczy: „To moje!”.
O tym pamiętaj: To nie jest niepokojące u dwulatka. Do ukończenia trzech lat dziecko z trudem zdobywa się na altruistyczne gesty, bo dopiero uczy się społecznych zachowań. Zachęcaj jednak szkraba do dzielenia się z innymi. Córeczka dostała w prezencie słodkości? Zaproponuj, by poczęstowała czekoladką tatę czy babcię. Może zgodzi się też sama wybrać zabawkę, którą zechce na chwilę komuś pożyczyć. Do niczego jej nie zmuszaj, ale zawsze wyraź uznanie, gdy zdobędzie się na wyrzeczenie („To miłe, że pozwoliłaś Uli pobawić się swoją piłką”). Zachęty i pochwały sprawią, że z czasem mała zacznie znajdować przyjemność w sprawianiu radości innym.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Chce być w centrum uwagi
Anna, mama półtorarocznego Olka:
- Synek uwielbia być ośrodkiem zainteresowania. Szczególnie gdy jestem czymś zajęta, stara się zwrócić na siebie uwagę. Rozrabia przy gościach, popisuje się, przeszkadza w rozmowie...
O tym pamiętaj: Dziecko trzeba obdarzać uwagą, bo to wzmacnia jego poczucie własnej wartości. Nie znaczy to jednak, że powinno być traktowane jak pępek świata. Zapatrzony w siebie malec miałby potem kłopoty z funkcjonowaniem poza domem. Nawet drobne przejawy ignorowania mógłby odczuwać jako wielką krzywdę czy zniewagę. Nie szczędź więc szkrabowi zainteresowania, ale też uważaj, by nie wchodził innym na głowę. Chce, byś się z nim pobawiła? W porządku. Najpierw jednak dorośli muszą skończyć rozmowę. Nie pozwalaj też na wymuszanie uwagi wrzaskami, biciem, niszczeniem rzeczy. Wyjaśniaj spokojnie, ale stanowczo, że nie wolno się tak zachowywać. W końcu synek zrozumie, że nie może zawsze grać pierwszych skrzypiec.

Nie potrafi czekać
Monika, mama 3,5-letniej Kasi:
- Życzenia mojej córki muszą być spełniane od razu. Mała nie daje sobie wytłumaczyć, że np. bajkę przeczytam jej dopiero za godzinę. Od razu jest awantura. Na podwórku zamiast stać w kolejce do zjeżdżalni, wpycha się przed inne dzieci.
O tym pamiętaj: Twoja pociecha dopiero uczy się trudnej sztuki cierpliwości. Pomóż jej w tym! W podbramkowych sytuacjach wyjaśniaj: „Teraz jestem zajęta, musisz poczekać” czy „Przed tobą jest jeszcze Kasia i Tomek. Jak zjadą, będzie twoja kolej”. Nie zapominaj jednak, że trzylatek ma jeszcze dość mgliste pojęcie o czasie. A godzina oczekiwania na przyjemność to dla niego cała wieczność! Dlatego mów konkretnie: „Poczytam ci, gdy zjesz obiadek, a teraz zajmij się układanką”. Zaś w kolejce do zjeżdżalni możesz malca sprytnie zagadać. Bądź jednak stanowcza, gdy się złości czy rozpycha łokciami. Dziecko musi wiedzieć, że trzeba się liczyć z innymi.

Nie toleruje żadnego „nie”
Ada, mama dwuipółletniego Stasia:
- Niewiele trzeba, by mój synek wpadł w złość. Wystarczy, że zabronię skakania po wersalce czy słodyczy przed obiadem – zaraz jest krzyk i tupanie. Do takich scen dochodzi kilka razy dziennie!
O tym pamiętaj: Napady złości w tym wieku przytrafiają się nie tylko jedynakom. To naturalny i ważny etap w rozwoju każdego malca. Buntując się przeciw zakazom, dziecko uczy się niezależności. Sprawdza, jak daleko może się posunąć. Chociaż to trudne, staraj się nie tracić zimnej krwi i spróbuj zrozumieć złośnika. Twoja pociecha szlocha, wrzeszczy, tupie, bo nie potrafi jeszcze wyrazić uczuć słowami. Nie daj się jednak szantażować i domagaj się posłuszeństwa. Jeśli mały wojownik rzuca się na ciebie z pięściami – przytrzymaj go i powiedz stanowczo: „Nie wolno!”. Dopiero jak dziecko się wyciszy, porozmawiaj z nim o całym zajściu. Ważne, by zrozumiało, że jego problemy są dostrzegane, lecz awanturowaniem się niczego nie wskóra. No i nie szafuj zbytnio zakazami. Oszczędzisz maluchowi frustracji. A i sobie ułatwisz życie.

Uwielbia się przechwalać
Paula, mama czteroletniego Filipa:
- Nasz synek to straszny chwalipięta. Jego rysunki w przedszkolu zawsze są najładniejsze, a domy z klocków – najwyższe. Gdy kolega ma atrakcyjną zabawkę, Filip zaraz mówi: „Mama kupi mi lepszą!”.
O tym pamiętaj: To normalne zachowania kilkulatków. Maluchy pragną czuć się wyjątkowe. Tak budują swój pozytywny obraz. Dlatego mocno nie besztaj synka za przechwałki. Ale też nie dawaj mu do zrozumienia, że jest lepszy od innych. Może bowiem czuć zawiść, gdy np. pani w przedszkolu zamiast niego wyróżni kolegę. Chwal go wtedy, gdy naprawdę na to zasługuje. Pogratuluj, jeśli starannie pokoloruje obrazek. Przypominaj jednak, że innym dzieciom też jest przyjemnie, gdy słyszą coś miłego o swojej budowli z piasku. Malec powinien wiedzieć, że zadzieranie nosa nie jest dobrze przyjmowane przez inne dzieci („Nikt nie lubi bawić się z chwalipiętą”). W ten sposób twoja pociecha nauczy się umiaru w promowaniu własnej osoby i doceniania osiągnięć innych.

Naucz empatii
Rozpoznawanie i nazywanie uczuć, zdolność do współczucia, dostrzeganie cudzego smutku, dzielenie się radością – to bardzo ważne społeczne umiejętności i klucz do dobrych relacji z innymi! Okazuj swe uczucia (także złość i niezadowolenie), nazywaj je. Opisuj to, co malec czuje: „Widzę, że jesteś rozzłoszczony, smutny”. Dziecko powinno wiedzieć, że wszystkie emocje są naturalne, trzeba tylko nauczyć się je wyrażać.

Maria Przasnyska
Konsultacja: Katarzyna Floryan, psycholog, zajmuje się terapią dzieci w Uniwersytecie dla Rodziców w Warszawie
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10 lat temu
Mnie rodzice bardzo dobrze wychowali, choć nie mam rodzeństwa. Dzielę się z ludzmi, tym co mam. Ale czasami lubię postawić na swoim.