Jak radzić sobie z wybuchami złości dziecka

Piski, krzyki, prośby, groźby, czyli… niekontrolowane wybuchy złości dziecka. Maluch około 17. miesiąca życia odkrywa swoją niezależność i odrębność. Podejmuje wszelkie możliwe próby, aby przejąć pełną kontrolę nad swoim życiem. Opór ze strony rodzica spotyka się z natychmiastową reakcją dziecka. Jak temu zaradzić?

Problem z perspektywy dziecka - niekontrolowane napady złości

W pewnym momencie życia maluch orientuje się, że jest już odrębną osobą, która ma własne zdanie i – co więcej – z tym zadaniem muszą liczyć się rodzice, czy tego chcą, czy nie. Półtoraroczne dziecko jest doskonałym obserwatorem; każde niedopatrzenie i ustępliwość wykorzystuje jako główny atut w swojej grze z opiekunami. „Nie” – to słowo-klucz, maluch w ten sposób pokazuje nam, kto jest panem sytuacji i kto stawia warunki. Rodzina musi się jemu całkowicie podporządkować.

Batonik, nowa zabawka to chwilowe zachcianki, które są jedynie środkami do osiągnięcia głównego celu – postawienia na swoim. Po spełnieniu żądania dziecko przestaje się nimi interesować. Piszczy, krzyczy kładzie się na ziemię – według niego to najlepszy sposób na okazanie swojego niezadowolenia.

Z jakimi problemami dziecko spotyka się w szkole?

Urządza istne przedstawienie, w którym odgrywa główną rolę. Ludzie obserwujący tą scenę to widownia wywierająca presję na matkę. W ten sposób mały despota z mistrzowską precyzją wymusza na rodzicach swoją wolę po raz kolejny udowadniając, kto tu rządzi.

Zobacz też: Jak sobie poradzić z małym buntownikiem

Punkt widzenia rodzica - niekontrolowane napady złości dziecka

W codziennej bieganinie rodzice mają coraz mniej czasu dla dzieci. Wszelkie braki starają się zrekompensować drogimi prezentami. Jest to pierwszy krok to przejęcia inicjatywy przez malucha. Jeśli nie wyznaczymy jasno granic, nasza pociecha sama będzie decydowała, co wolno, a czego nie wolno.

Zaczyna się od drobnych ustępstw „dla świętego spokoju”, a kończy przejęciem całkowitej kontroli przez brzdąca. Dziecko terroryzuje wszystkich członków rodziny wrzaskiem i krzykiem, wprowadzając tym samym nerwową atmosferę.

Sytuacja staje się beznadziejna, rodzice czują się bezsilni. Jedyne wyjście, jakie widzą, to spełnianie kolejnych kaprysów. To błąd, który z czasem może doprowadzić do poważnych problemów – zaburzonej osobowości dziecka, czy też napiętych relacji między maluchem a rodzicem.

Rozwiązanie problemu napadów niekontrolowanej złości dziecka

Wyznaczenie zasad

Rodzic powinien zacząć od wyznaczenia jasnych i zrozumiałych zasad. Czasem nie dopuszczamy do siebie myśli, że oczywiste dla nas rzeczy są dla dziecka czystą abstrakcją. Dziecko musi znać granice, żeby zdać sobie sprawę z ich nieprzekraczalności. Im wcześniej to zrobimy, tym mniej nieporozumień doświadczymy w przyszłości. Dobrze jest także wyznaczyć ramy czasowe dnia codziennego w postaci kolorowej tablicy w pokoju dziecka. To sygnał dla niego, że w domu panuje z góry ustalony porządek, którego nie można zburzyć.

Konsekwencja i opanowanie

To dwie cechy, o których często zapominamy, a są one „złotym środkiem” niezbędnym w wychowaniu dziecka. Reakcja rodziców na atak furii pociechy powinna być spokojna i adekwatna do sytuacji, tylko w tym wypadku brzdąc odczuje wyraźny sprzeciw ze strony opiekunów. Dobrzy rodzice są spokojni, wyważeni w opiniach i pewni swoich racji. Tylko wtedy będziemy w oczach dzieci autorytetem.

Pamiętajmy, że raz ustalonych reguł nie można złamać, w przeciwnym razie wszystkie nasze starania pójdą na marne. Dziecko utwierdzi się w przekonaniu, że to ono ustala zasady, a problem zamiast zniknąć przybierze na sile. Zrozumiałe jest, że w tak nerwowych momentach trudno jest zachować stoicki spokój, jednak jest to konieczne do opanowania sytuacji.

Najlepszym lekarstwem na napady złości jest…ignorowanie. Dziecko prędzej czy później zrozumie, czym jest odmowa i zacznie przestrzegać ustalonych reguł. Są jednak chwile, gdy brakuje nam cierpliwości i najchętniej wymierzylibyśmy dziecku klapsa. To najgorsze, co w tej sytuacji możemy zrobić; dajemy dziecku zły wzorzec. Przemoc fizyczna nie niesie za sobą żadnego działania wychowawczego – jej skutki są wyłącznie negatywne. Dziecko odczuwa nie tylko fizyczny ból, ale ma również poczucie niezrozumienia i bezradności.

Zobacz też: Co zrobić, gdy dziecko wpada w histerię?

Kilka praktycznych porad jak postępować z małymi złośnikami:

– Przed wyjściem z domu poinformuj dziecko, gdzie idziecie i po co. Ustal jasne i zrozumiałe zasady: „Jak zaczniesz krzyczeć, wrócimy do domu”.
– Zadbaj o to, aby dziecko było wypoczęte, najedzone. Czasem wybuchy złości mają swą przyczynę w pogorszonym nastroju malucha, spowodowanym niezaspokojonymi potrzebami.
– Jeśli dziecko zacznie krzykiem i wrzaskiem okazywać swoją dezaprobatę, postaraj się zignorować wszystkie oznaki niezadowolenia.
– Doceniaj i chwal, gdy zrobi coś dobrego.
– Pamiętaj o tym, żeby jak najczęściej okazywać maluchowi miłość. Wspólna zabawa, przytulanie przypieczętowuje więź między dzieckiem a rodzicem

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (9)
~mama 5-latka/2 lata temu
Wszystko ładnie pieknie. Spokoj i opanowanie. ok. Ale jak zareagować gdy dziecko bije własną mamę. kopie, szczypie itd? cz?
ma_km/3 lata temu
mogę się trochę zgodzić z tym artykułem. osobiście z jakiegoś doświadczenia pedagogicznego polecam przeczekanie złości dziecka i na pewno nie uleganie dziecku dla świętego spokoju
~emi/3 lata temu
Przeczytałam i przeraził mnie ten artykuł. Doslownie przeraził bo nie wiem gdzie tutaj jest miejsce, na potrzeby i emocje dziecka, na to ze ma prawo byc źle, sfrustrowane, czy smutne. dziecko to taki sam czlowiek jak dorosły, ale majacy mniejszy wachlarz doświadczeń, wiedzy, umiejętności, aby radzić sobie z problemami, czy emocjami, jeśli nam doroslym tak trudno jest powstrzymać emocje, to co dopiero tak małemu dziecku. nie trzeba kupować dziecku, nie wiadomo jakich zabawek i spełniać zachcianek, bo to tylko strategia do zaspokojenia potrzeb malego człowieka, który potrzebuje przede wszystkim nas rodziców, bycia zauważonym, zaakceptowanym, szanowanym. Nie wyobrazam sobie sytuacji podporządkowywania dziecka, po spoleczenstwo tego oczekuje, kazdy wiek ma swoje prawa, a dziecko ma potrzebe eksploracji, stymulacji, poznawania, bycia kochanym itd. Jeśli będziemy zauważać potrzeby, które kryją sie za zachciankami, nie będzie trzeba ich spełniać, a jednoczesnie, będzie sie miało współpracujące, szczesliwe dziecko. celowo użyłam slowa współpracujące, a nie grzeczne, gdyż słowo grzeczne ma wydźwięk oceniajaco - etykietujacy, nie pozostawiajsc miejsca na podmiotowość i indywidualizm.
POKAŻ KOMENTARZE (9)