Jak przetrwać zakupy z dzieckiem?

Niestety, zakupy z dziećmi niejednokrotnie stają się prawdziwym wyzwaniem dla rodziców. Czy da się to zmienić? Co możemy zrobić, by uniknąć rozdrażnienia naszego smyka wynikającego z tego, że nie możemy mu kupić wszystkiego, o co poprosi? Jak sprawić, by maluch stał się naszym sojusznikiem podczas zakupów? Z pomocą przychodzą Marek Łebek z sieci SMYK oraz dr Magdalena Śniegulska, psycholog dziecięcy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Wizyta w sklepie z zabawkami z jednej strony stanowi fantastyczną okazję do magicznej wyprawy w przeszłość, do okresu naszego własnego dzieciństwa, podczas której możemy smykowi opowiedzieć, jak to było, kiedy tatuś czy mamusia byli jeszcze mali. Z drugiej strony niezliczona ilość zabawek, pluszaków, lśniących gadżetów i kolorowych klocków stanowi niemałą pokusę dla dziecka.

- Powinniśmy pamiętać, że niektórym dzieciom jest naprawdę trudno poradzić sobie z własnymi silnymi pragnieniami oraz ze zrozumieniem, że nie wszystko da się posiąść na własność NATYCHMIAST! Jeśli będziemy mieć to na uwadze, wizytę w sklepie z zabawkami możemy potraktować jako świetną naukę dla naszego dziecka i siebie samych – mówi Magdalena Śniegulska, psycholog dziecięcy.

Z jakimi problemami dziecko spotyka się w szkole?

Polecamy: Udane zakupy z dzieckiem - czy to możliwe?

Dobre przygotowanie to podstawa

Przede wszystkim powinniśmy przygotować się do takiej wizyty z pewnym wyprzedzeniem. Porozmawiajmy o tym z dzieckiem, opowiedzmy mu o swoich doświadczeniach z dzieciństwa, w tym także o trudnościach, z którymi się mierzyliśmy. Spytajmy, czy nasze dziecko wie, co dla niego może być trudne w takiej sytuacji. Możemy być bardzo zdziwieni, jak wiele na swój temat wiedzą nasze dzieci!

Jeśli wizyta w sklepie z zabawkami ma służyć rozpoznaniu marzeń naszego dziecka, powiedzmy maluchowi, że sami jesteśmy ciekawi, co nowego słychać w świecie zabawek, zatem że nasza wizyta ma służyć jedynie odwiedzeniu sklepu, a nie kupowaniu.

 - Będąc już na miejscu, warto poprosić pracownika sklepu o to, żeby zademonstrował działanie wybranych zabawek i zaproponował przedmioty odpowiednie dla wieku i zainteresowań malucha. Warto też zachęcić dziecko do samodzielnego prowadzenia rozmowy ze sprzedawcą –mówi Marek Łebek.

Będąc w sklepie obserwujmy, co przyciąga szczególną uwagę naszego dziecka, czego dotyka z wypiekami na twarzy i jak to komentuje. Próbujmy zdiagnozować, z czego wynika pragnienie posiadania przedmiotu: czy jego źródłem jest chęć upodobnienia się do rówieśników, czy też może zabawka stanowi upragniony element jego kolekcji.

Dr Magdalena Śniegulska zaznacza, że nie warto ulegać wszystkim zachciankom dziecka. Większość rodziców zna to uczucie, kiedy kupujemy ten wyśniony przedmiot, a on jakby natychmiast traci swą magiczną moc. Dlatego obserwujmy, rozmawiajmy i dopytujmy, dlaczego warto mieć daną zabawkę, co zdaniem naszego dziecka można z nią robić, i dlaczego ta, a nie inna?

 - W rozmowie z dzieckiem o zakupach bądźmy zawsze uczciwi. Bez złości i poczucia winy wytłumaczmy mu, że nie wszystko można kupić. Wyjaśnijmy, że tak to już jest w życiu, że nie zawsze możemy pozwolić sobie na drogie zakupy. W zamian za to możemy zaproponować maluchowi wspólne poszukiwane czegoś równie interesującego za mniejszą kwotę lub wspólne zbieranie na wymarzoną, droższą zabawkę. Odroczenie przyjemności jest ważną lekcją, która daje dziecku poczucie wpływu: ono samo może decydować, jak zagospodaruje zaoszczędzone pieniądze. Poza tym, samodzielne kupowanie jest wielką frajdą i synonimem dorosłości! – tłumaczy dr Magdalena Śniegulska

Metoda „na płacz” – jej też można zaradzić!

Dzieci nierzadko próbują przekonać rodziców do kupienia zabawki donośnie płacząc i złoszcząc się. Jak reagować w sytuacji, w której spodziewamy się tak zdecydowanego protestu naszego malucha?

- Jeśli rodzic ulega metodzie „na płacz”, musi być świadomy, że dziecko, zdając sobie sprawę z odniesionego sukcesu, będzie chciało zastosować ją również w przyszłości. Żeby temu zapobiec w rozmowie z dzieckiem można wprowadzić następującą zasadę: „jeśli pomagasz mi w zakupach, możesz sobie kupić dowolny drobiazg do określonej kwoty (ważne, aby kwota nie była za wysoka 2-5 PLN). Możesz też, zaoszczędzić zarobione w ten sposób pieniądze i następnym razem kupić sobie coś droższego”. Ważne, aby ustalić to przed wizytą w sklepie i doprecyzować, co to znaczy „pomagać w zakupach. – tłumaczy dr Magdalena Śniegulska.

Innym rozwiązaniem jest omówienie z dzieckiem, jak należy się w sklepie zachowywać i wspólne ustalenie konsekwencji wynikających z łamania tej zasady (np. maruda nie ogląda dziś bajki lub wychodzimy ze sklepu jak tylko zaczniesz się złościć). W tym wypadku również ważne jest,  aby zadziało się to przed wizytą w sklepie i aby obie strony miały jasność, co to znaczy być grzecznym oraz tego,  jak i kiedy następuje egzekwowanie konsekwencji – podkreśla dr Śniegulska.

Polecamy: Jak powstrzymać histerię dziecka zanim wybuchnie?

Zakupy korzystnym doświadczeniem

Dr Magdalena Śniegulska zaznacza, że rodzice mogą też całkowicie zrezygnować z zabierania dziecka do sklepu z zabawkami. Jednak tym samym rezygnują także ze stworzenia warunków sprzyjających do nauki radzenia sobie z własnymi emocjami, przezwyciężania trudności i adaptowania się do nowych sytuacji. Lekcje takie są niezmiernie ważne dla rozwoju naszych najmłodszych smyków.

A wizyty w sklepie z zabawkami mogą nie tylko stworzyć okazję do nowych doświadczeń, ale także dostarczyć wiele przyjemności zarówno dziecku, jak i rodzicowi.

Źródło: Materiały prasowe PR Solski Burson-Marsteller/ (dr)

Zobacz także: Z dzieckiem w restauracji. Jak przetrwać?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)