Hans Christian Andersen – twórczość z błędami

Wielu sławnych pisarzy miało za młodu problemy z nauką. Do tego grona należał również Hans Christian Andersen, który był dyslektykiem. Dysleksja nie przeszkodziła mu jednak w odniesieniu sukcesu. Andersen z „brzydkiego kaczątka” wyrósł na „wspaniałego łabędzia” literatury światowej.

Hans Christian Andersen – twórczość z błędami

Fenomen Andersena

Hans Christian Andersen był duńskim pisarzem i poetą. Pochodził z ubogiej rodziny, długo walczył o uznanie swojego talentu, lecz już za życia zyskał ogromną sławę. Na całym świecie znany jest przede wszystkim jako autor baśni, które oprócz walorów artystycznych zawierają treści moralne, społeczne i filozoficzne. Pierwsze baśnie ukazały się w 1835 roku, zaś polscy czytelnicy zaczęli je poznawać od roku 1852. Powstało wiele krytycznych opracowań dorobku literackiego Andersena. Ale to nie wszystko, co interesującego o nim napisano. W literaturze specjalistycznej, na przykład w książce dra Beve’a Hornsby’ego pt. „Overcoming Dyslexia” wydanej w Londynie w 1984 roku i do dziś wznawianej, czytamy, że Andersen był dyslektykiem, co stwierdzono na podstawie analizy jego manuskryptów. Także znany angielski neurolog Macdonald Critchley w swoich książkach „Developmental Dyslexia” (1964) i „The Dyslexic Child” (1970) wspomina o listach Andersena, które „roją się” od błędów ortograficznych. Teksty literackie były poprawiane oczywiście przez jego wydawców, a błędy bardzo rzadko umykały ich uwadze. Listów natomiast nie poprawiano, co widać chociażby w korespondencji prowadzonej przez Andersena podczas jego wizyty u Karola Dickensa w Londynie. Wiele angielskich nazw pozostawiono w oryginalnej, niepoprawnej formie, tak jak je autor napisał. W druku ukazały się na przykład takie błędne formy zapisu znanych nazwisk, jak: Schackspeare (Shakespeare), Machbeth (Macbeth), a także nazw powszechnie używanych, jak: brackfest (breakfast) – ‘śniadanie’. M. Critchley stwierdził, że specyfika trudności i błędów popełnianych przez Andersena potwierdza tezę, że był on osobą z dysleksją. Już w dzieciństwie miał znaczne trudności z uczeniem się, był opóźniony w realizowaniu programu szkolnego, uważano go za niezdolnego. Nawet gdy był już dorosły, nadal nie potrafił pisać poprawnie. Niektórzy, zwłaszcza Duńczycy, są zdania, że trudności szkolne Andersena były przejawem wyłącznie jego kiepskiej edukacji i pochodzenia z prostej, biednej rodziny. Nie jest to jednak słuszne rozumowanie, ponieważ wcześnie znaleźli się sponsorzy, którzy umożliwili mu zdobycie wysokiego i wszechstronnego wykształcenia.

Patrz: Dysleksja - kiedy zdiagnozować dziecko?

Mama na rynku pracy

Trudne początki twórczości

Jeszcze więcej szczegółów z życia pisarza przynosi lektura napisanej przez Marię Kurecką biografii pt. „Jan Chrystian Andersen” (1965). Czytamy w niej, że jako siedemnastoletni młodzieniec Andersen był już autorem sztuki „Zbójcy z Wississenbjergu”. Niestety tekst ten został mu zwrócony z adnotacją: „Na przyszłość dyrekcja teatru nie życzy sobie otrzymywać utworów, które by w stopniu równym, co nadesłany, zdradzały brak nawet elementarnego wykształcenia autora”. Powodem była, jak pisze M. Kurecka, rozpaczliwa ortografia, błędy gramatyczne i składniowe. Lektura biografii Andersena pokazuje, jak bardzo problemy w nauce wpłynęły na psychikę pisarza, a jednocześnie dowodzi jego silnego charakteru – nie załamał się pod wpływem swoich niepowodzeń szkolnych, co mogłoby uniemożliwić jego przyszłą pracę twórczą. O sytuacji Andersena informują listy, których fragment przytoczę: „Albo jestem uosobieniem życia, albo płaczę jak dziecko, wiem, że to nie przystoi człowiekowi tak już wyrośniętemu i dorosłemu, lecz tylko w samotności folguję swoim smutkom; języków uczę się z trudem, gramatyki, które ich trzon stanowią, szczerzą ku mnie zęby niczym ohydne szkielety, czuję słabość moją, a to mi wiarę odbiera. Każda suma [ocena — przyp. M.B.], jaką dostaję, ciężarem ołowiu spada mi na duszę i zadręczam się myślą, że mógłbym zawieść okazane mi zaufanie. Ale naprzód iść muszę!” Elsynor, 4 sierpnia 1826 (Kurecka, 1965, s. 70)

Patrz: Czy dzieci z dysleksją uczą się wolniej?

Problemy w szkole

Spośród czterdziestu listów zachowanych do dzisiaj poniższy najwyraźniej charakteryzuje rodzaj i specyfikę trudności Andersena, na przykład błędy charakterystyczne dla dysortografii. Jest również drastycznym dowodem jego szkolnej udręki: „Codziennie [Meisling – rektor szkoły i nauczyciel Andersena – przyp. M.B.] okazuje mi niechęć, a gdy w niedzielę rano przynoszę mu moje łacińskie ćwiczenia, przy każdym błędzie wstrząsa moją duszą, mówiąc mi najstraszliwsze prawdy. Nie śmiem wątpić, że tylko moje dobro ma przy tym na względzie, ale każdy drobiazg pobudza go do gniewu, tak iż żyję ciągle w najokropniejszym napięciu... Poprzedniej niedzieli przyniosłem moje zadania, a on, rozgniewany błędami, zawołał: ‘Przy maturze dostanie pan pałę za takie zadanie. Sądzi pan, że jedna litera nic tu nie znaczy, że to obojętne, czy napisze pan e czy też i? Gdybym to wiedział, nigdy nie zabierałbym pana do Elsynoru. Ma pan najbardziej tępy łeb, jaki kiedykolwiek widziałem, i w dodatku jeszcze pan sobie wyobraża, że pan coś wart…’. A ostatniej niedzieli powiedział: ‘Dość mam już pana po uszy! A ponadto wiem, że zawsze mnie pan będzie nie cierpiał, ponieważ mówiłem panu prawdę. Jest pan wstrętnym, głupim stworzeniem!’ itp. Ale w szkole jest jeszcze gorzej... Nie mogę jednak wszystkiego opowiadać panu [list pisany do opiekuna i sponsora – Jonasza Collina, sekretarza królewskiego funduszu specjalnego dla ubogiej i zdolnej młodzieży – przyp. M.B.], nie mogę wyraźnie przedstawić panu mojej tu sytuacji. Łajany jestem wiecznie i stale, nigdy nie słyszę ani słowa zachęty, ponuro więc patrzę w przyszłość; przy stole muszę siedzieć w milczeniu, a on ledwo patrzy w moją stronę, a w szkole zaś, wobec innych uczniów, nieustannie na mnie krzyczy i zawsze zawstydza... Lecz pewnie pogniewa się pan za ten mój długi list, bo mogłem przecież krócej to wszystko przedstawić (...) niechże się pan nade mną zlituje, bo inaczej zginę w rozpaczy”. Elsynor, 24 października 1826 (Kurecka, 1965, s. 71–72).

Patrz: Czy możemy wyleczyć dziecko z dysleksji?

Na przekór przepowiedniom

Andersen całkiem poważnie i coraz częściej myślał o rozstaniu się z życiem. W swoim dzienniku zanotował: „Bujna wyobraźnia doprowadzi mnie do domu wariatów, a gwałtowność sprawi, że stanę się samobójcą”. Notes pełen własnych utworów opatrzył napisem: „Wiersze Jana Chrystiana Andersena, zmarłego w 1826 roku”. Przez cały okres pobytu w Elsynorze napisał jedynie dwa wiersze, z których jeden nosi tytuł „Umierające dziecko” i zaczyna się od słów: „Matko, jestem zmęczony i chciałbym zasnąć…” (Kurecka, 1965, s. 69).
List i interwencja jednego z jego opiekunów spowodowały, że w kwietniu 1827 roku Andersen ostatecznie opuścił szkołę łacińską w Elsynorze. Przy pożegnaniu Szymon Meisling kazał mu się wynosić do wszystkich diabłów, przepowiadając, że nigdy nie zostanie studentem, wiersze jego zbutwieją gdzieś na księgarskim strychu, a ich autor zakończy życie w domu wariatów.
Nic dziwnego, że Andersen z takim mistrzostwem napisał baśń „Brzydkie kaczątko”. Znając życiorys autora, widzimy, jak swoim talentem, pracą i uporem sprawił, że jeszcze za życia zyskał ogromną sławę i z „brzydkiego kaczątka” wyrósł na „wspaniałego łabędzia”.

Fragment pochodzi z książki pt. „Portrety nie tylko sławnych osób z dysleksją” prof. Marty Bogdanowicz. Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)