Cudowna podróż kota Fila

W małym miasteczku w pięknej chatce żył sobie kocur o imieniu Filon. Był to kot bardzo towarzyski i światowy. Lubił się bawić i podróżować. Najbardziej lubił podróżować do Afryki. Tam odwiedzał swojego kuzyna, który miał na imię Lwi Pazur. Był to wielki i dziki kot, który mieszkał w buszu.

Cudowna podróż kota Fila fot. www.sxc.hu

Pewnego dnia Filon dostał list, w którym było zaproszenie na urodziny kuzyna. Spakował potrzebne rzeczy, prezent swoje ulubione smakołyki i wybrał się na lotnisko. Bardzo lubił podróżować samolotem. Podróż spędził bardzo miło. Przeczytał swoją ulubioną książkę Tom i Jerry. Potem stiuardessa poczęstowała go pysznym kitekatem. Po długiej podróży dotarł już do celu. Przywitał go tam kochany kuzyn z całą rodziną i przyjaciółmi. Długo się przytulali i łasili pomrukując przy tym miło. Potem wsiedli wszyscy na jeepa i podjechali pod baobaba. Tam mieszkała cała rodzina kuzyna. Filo dał prezent kuzynowi. Mimo że Filo był zmęczony wybrał się z kuzynem zwiedzić teren. Pod wieczór rozpalili sobie ognisko, upiekli pyszną pieczeń, którą zaserwował Lwi Pazur. Kiedy się posilili poszli sobie coś upolować na deser. Nie poszczęściło im się. Nic nie upolowali, więc Filo zrobił deser z mleka, które przywiózł ze sobą. Wczesnym rankiem, kiedy wschodziło piękne słońce Filo obudził się pierwszy. Umył swoje biało-rude futerko, przeczesał sobie wąsy zachwycając się, jaki jest piękny. Marzył o tym, aby spotkać tu jakąś kotkę. Po śniadaniu z kuzynem i z całą rodziną kot wybrał się na spacer. Lwi Pazur powiedział, że jeżeli Filo chce zobaczyć czarodziejskie źródło to niech pójdzie z nim i z jego rodziną. No, więc poszli. Gdy już doszli, Filo czuł się jakby był w jakiejś czarodziejskiej krainie. Blask księżyca odbijał się w źródle, i wyglądało to tak jakby w źródle było milion pięknych kryształów. Filo był tak zachwycony, że nie mógł oczu oderwać.

Lwi pazur zawołał:

Bajka Tulisie. Przygoda w Słonecznej Krainie

– Filo idziemy już, noc się zbliża.

Kotek był tak rozmarzony, że nawet nie słyszał jego słów. I nawet nie wiedzieli, że poszli bez niego. Filo patrzył na jeden kryształ, który przypominał serce. Zamoczył łapkę i wpadł do wody. Akurat przechodziła tamtędy lwiczka o imieniu Lejdi. Usłyszała tylko plusk wody. Zobaczyła tam kotka całego zanurzonego w wodzie. Po chwili wyciąga go całego mokrego.

Kotek bardzo podziękował lwiczce.

Kotka zapytała:

– Jak masz na imię?

– Filo a ty?

Lejdi. Skąd przyjechałeś? Bo chyba koty domowe nie żyją w Afryce.

– Nie, przyjechałem z Polski. Dostałem zaproszenie od kuzyna na urodziny.

– Rozumiem. Ja tutaj mieszkam z moją rodziną. Mam tu brata, z którym bardzo lubię się bawić.

– Nie rozumiem jak wy tu żyjecie. Przecież tu nie ma nic do jedzenia. Dobrze, że wziąłem trochę jedzenia. Nawet nie trochę tylko bardzo dużo.

– My wszystkie zwierzęta żyjemy tu w zgodzie i nie łapiemy się nawzajem.

– Ja w moim świecie jem myszy, które upolowałem i oczywiście whiskasa i kitketa.

– Wiesz już noc się zbliża. Może odprowadzę cię do domu?

– Bardzo chętnie.

Więc poszli. Gdy doszli już na miejsce kot dał Lejdi trochę mleka. Lejdi przypomniała sobie o placu zabaw, który jest niedaleko stąd.

Polecamy: Benio u dentysty

Minęła noc. Kiedy nastał już ranek i Filo zjadł śniadanie, przywitał się z Lwim pazurem wybiegł na podwórko i zobaczył Lejdi bawiącą się ze swoim bratem, Simbą. Lejdi przedstawiła Filowi Simbę. Po chwili Lejdi i Filo byli już na placu zabaw. Najpierw poszli na huśtawkę, czyli na trąbę słonia. Filo trzymał się swoimi pazurkami bardzo mocno, natomiast Lejdi była już do tego przyzwyczajona. Gdy już się wyhuśtali poszli na zjeżdżalnię. Była nią szyja żyrafy. Filo był zachwycony, Lejdi podobała się bardziej huśtawka, ale niestety musieli już wracać. Gdy tak szli Filo powiedział:

– U mnie, tam gdzie mieszkam nie ma słoni, żyraf, tygrysów, lwów, tylko są zwierzęta domowe i dzikie. Nie ma zjeżdżalni z żyrafy, tylko są zjeżdżalnie plastikowe, a huśtawki są z metalu. Wiesz bardzo podoba mi się wasze życie. Kiedy byli już prawie przy domu Lejdi zaproponowała, że jutro też pójdą na plac zabaw. Filowi bardzo podobał się ten pomysł. Kiedy nastał dzień, Filo z Lejdi byli na placu zabaw. Jak mieli już wracać Lejdi chciała aby kotek poznał jej rodzinę. Filo z radością poszedł do jej domu. Kotek poznał jej mamę, tatę, a brata już znał. Gdy nastał wieczór, Lwi pazur powiedział, ze jego marzeniem zawsze było znalezienie się w Nowym Yorku. Kotek był tym bardzo zaciekawiony. Filo powiedział, że jeżeli to jego marzenie, mogliby się tam wybrać. Tygrys był taki szczęśliwy! Gdy się spakowali, Filo chciał powiedzieć o tym Lejdi. Kiedy byli już w samolocie, otworzyli sobie puszkę whiskasa i razem jedli to przepyszne danie. Gdy już dolecieli, ulice miasta były pełne ludzi. Przez ulice jeździły auta. Gdy tak wędrowali ulicami zobaczyli Statułę Wolności. Gdy Filo ją zobaczył , powiedział:

– O ta pani jest podobna do mojej pani, która daje mi jeść. Może wdrapiemy się tam, i połasimy się do niej. Co?

– Niech ci będzie.

No więc poszli. Niestety łapy tak im się ślizgały, że nie dali rady tam wejść. Filo, który był już prawie na samym szczycie, skakał ze szczęścia, ale mu się łapy ześlizgnęły, i spadł na grzbiet tygrysa.

Kotek powiedział:

– Wiesz co, to chyba jednak nie moja pani. Na moją panią łatwiej się wychodzi.

– No więc wracajmy do Afryki.

Zobacz także: Miś Zdziś na leśnej polanie - bajka o przedszkolu

Kiedy w końcu dolecieli już do Afryki, i gdy szli pod Baobab, Filo zobaczył murzynów i zapytał Lwiego pazura:

– Wiesz co, u was jest bardzo dużo kominiarzy. U mnie przychodzi cały czas ten sam!

– To nie kominiarze, tylko murzyni! Ludzie, którzy żyją w Afryce mają czarną skórę. U nas życie wygląda całkiem inaczej. Takim kotek jak ty nikt by się nie zajmował. Ludzie żyją tu bardzo biednie.

Kiedy nastał wieczór, razem usiedli przy ognisku i Filo wspominał życie w swoim domu. Zrozumiał wtedy jakie wspaniałe ma życie, jak bardzo jest kochany i rozpieszczony. Wczesnym rankiem, Filo poszedł do Lwiego pazura i powiedział:

– Wiesz co, bardzo tęsknię za swoją panią i chcę do niej wracać.

– Dobrze, pomogę ci się spakować – powiedział Lwi Pazur.

– Pójdę powiedzieć o tym Lejdi.

No więc poszedł. Lejdi bardzo była smutna. Filo zaproponował, żeby ona go kiedyś odwiedziła. Lejdi powiedziała, że to dobry pomysł. Odwiedzi go z całą rodziną.

Nadszedł czas odjazdu. Nie był to wesoły dzień. Rozstali się niechętnie, ale obiecali, że spotkają się niedługo. Filo wracał do domu smutny, że opuszcza towarzystwo, z którym się świetnie bawił, ale równocześnie szczęśliwy, że będzie już w domu.

Siedząc w samolocie, wspominał wspaniałe przygody które przeżył. Oglądał pamiątki, które dostał i już planował jak spędzi czas, kiedy odwiedzą go przyjaciele. Miał przed sobą zdjęcia Lejdi, i już wiedział, że bardzo ją polubił. Poczuł się najszczęśliwszym kotem na świecie.

Karolina Lacher, lat 10, Szkoła Podstawowa w Krzeszowicach, (nauczyciel: Barbara Rusinek)

Bajka pochodzi z książki "Bajkoterapia" pod redakcją Katarzyny Szeligi (Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)