Coraz więcej rodziców decyduje się nie szczepić swoich dzieci

Szacuje się, że łączna liczba niezaszczepionych noworodków i niemowląt w naszym kraju wynosi ok. 5 tys. rocznie. Wprawdzie to tylko jedno na sto dzieci, ale ich liczba się zwiększa, a to niebezpieczny trend – czytamy w „Rzeczpospolitej” w artykule „Szkodliwi przeciwnicy zasadnej profilaktyki”.

Dr Maria Kotowska z Katedry Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM) mówi, że wiedza rodziców, którzy decydują się nie szczepić swoich dzieci, jest bardzo fragmentaryczna. Pogląd, że szczepienia są szkodliwe, rozpowszechnił m.in. dr Andrew Wakefield, który w 1988 roku na łamach prestiżowego pisma „Lancet" opublikował artykuł zawierający sugestie, jakoby szczepionka MMR (przeciw odrze, śwince, różyczce) powodowała autyzm. Według dra Wojciecha Feleszko, pediatry immunologa ze Szpitala Klinicznego WUM, ta informacja doprowadziła w Wielkiej Brytanii do spadku szczepień na te choroby poniżej granicy bezpieczeństwa. Po wielu latach gremium dyscyplinarne General Medical Council pozbawiło Wakefielda prawa wykonywania zawodu lekarza.

Nie był to przypadek odosobniony: w Japonii długi czas nie szczepiono na MMR (ale wskaźnik zachorowań na autyzm wcale nie był tam dzięki temu mniejszy), w latach 70. XX wieku w Niemczech zaprzestano szczepień przeciwko krztuścowi, rzekomo z powodu uszkodzeń mózgu, jakie mogła wywołać szczepionka, a z kolei Francuzom wmówiono, że preparat przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby (WZW) typu B jest jedną z przyczyn stwardnienia rozsianego.

Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Szczepienia chronią przed zachorowaniem indywidualnie każdą poddającą się im osobę. A dodatkowo, gdy są przeprowadzone masowo przez długi okres czasu, mogą osiągać efekt ochrony populacyjnej.

Brak szczepień może prowadzić do tragedii. W ubiegłym roku w Szwajcarii zmarły dwie nastolatki, które nie zostały zaszczepione na odrę. W latach 90. głośny był przypadek Heather Whitestone, głuchej dziewczyny, która w 1994 roku została Miss Ameryki. Spekulacje, że jej głuchota to efekt szczepienia, okazał się bezpodstawny. Okazało się, że głuchota Whitestone została spowodowana przebyciem ropnego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych wywołanego pałeczką Haemophilus influenzae typu b. To choroba, której dzisiaj łatwo można zapobiegać za pomocą szczepień.

Dziecko niezaszczepione w otoczeniu dzieci zaszczepionych wydaje się być bezpieczne. Problem zaczyna się, gdy dorasta, idzie do przedszkola i szkoły.

Każdego roku szczepienia zapobiegają na świecie około 3 milionom śmierci, a 750 tys. dzieci ratują od kalectwa. Powinniśmy się szczepić także w życiu dorosłym. Niestety, aż 70 proc. Polaków nigdy tego nie zrobiło – wynika z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku na SMG/KRC Poland. Tylko jedna osoba dorosła na sześć zaszczepiła się przeciwko grypie, a jedna na dziesięć przeciw żółtaczce. Tymczasem jest się czego bać: w ostatnim sezonie na grypę zapadło 833 tys. Polaków.

Zobacz też: Jak ważne są szczepienia zalecane?

Źródło: www.rp.pl, 13.05.2011/mn

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
Ela/3 miesiące temu
Ja się w porę dowiedziałam o szkodliwości szczepień. Córka została zaszczepiona tylko tymi w szpitalu a to dlatego że wtedy nie miałam takiej wiedzy jak mam teraz (głównie książki ). Corka odpukac bardzo dobrze sie rozwija w porownaniu do innych dzieci i odpukac narazie wogule nie choruje.Pozdrawiam. Elżbieta.
~tofik/4 lata temu
Ja się nie szczepię i dzięki temu nigdy nie miałam grypy. Znajomi się szczepią (praca funduje) i co roku chorują. Wystarczy spojrzeć na dane epidemiologiczne - mniejsze prawdopodobieństwo jest że dziecko zachoruje na którąś z chorób typu Odra/ krztusiec i jeszcze mniejsze że będzie miało po niej powikłania, niż to, że będzie miało powikłania po szczepionce, albo że nawet umrze. Że 2 umarły na Odrę piszą "dziennikarze", ale ile umarło przez szczepienia - nie piszą. Dlaczego? Bo brakuje takich danych. Lekarze nie zgłaszają powikłań do sanepidu (Europa się dziwi, że u nas terminatory mieszkają i nie ma powikłań poszczepiennych)a rodzicom tłumaczą dziwne objawy itd "zbiegiem okoliczności". Co się dziwić - przecież przemysł farmaceutyczny musi na czymś zarabiać. Zastanawialiście się kiedyś na jakich dzieciach oni testują te szczepionki? Na waszych. Aktualnie. Mało to już było akcji, że po latach stosowań wycofywano jakąś szczepionkę, bo się okazywało, że powoduje nieodwracalne zmiany neurologiczne... Ale koncerny są bezpiecznie, bo trudno udowodnić powikłanie (lekarze nabierają wody do ust, w końcu oni wydali zgodę na szczepienie), a jak już się udowodni to odszkodowania w większości krajów płaci budżet państwa a nie koncern. No ale co tam dla państwa śmierć kilku dzieci, skoro tysiące jest zaszczepionych i żyją - magia demokracji. A osobista tragedia ludzka, kilka rozpaczających matek ich nie obchodzi. Porównajcie choćby ile szczepień obowiązkowych było w pierwszych dwóch latach życia dziecka, a ile jest teraz. Różyczkę przechodziło się za młodu spokojnie, a teraz każą ci szczepić dziecko pakietem 3 w 1. To jest bardzo niebezpieczne. Ech... dużo by pisać na ten temat... I jeszcze coś - "dziennikarze" nie napiszą o szczepionkach inaczej. Bo kilka stron dalej w tej samej gazecie, w tym samym portalu jest reklama środka na odchudzanie Z, albo kremu X, albo specyfika K, produkowanego przez ten sam koncern który robi szczepionki. I co. I czy będą podcinać gałąź na której wszyscy siedzą? (oczywiście nie dotyczy to wszystkich mediów, na szczęście jeszcze można znaleźć media obiektywne, przedstawiające wersję dwóch stron i sprawdzające źródła przed opublikowaniem tekstu).
~lilith231/4 lata temu
no właśnie po co ryzykować więc nie szczepie truciznami.
POKAŻ KOMENTARZE (2)