Centrum dowodzenia ciałem

Niełatwo poradzić sobie z nawałem bodźców, jaki dociera do nas w każdej sekundzie życia. A jednak nasz mózg tego dokonuje, umiejętnie odsiewając ziarno od plew.

Kiedy na leśnej drodze nasze oko rejestruje przebiegającego jelenia, informacja ta dociera do kory wzrokowej w ciągu 60 milisekund, czyli sześciu setnych sekundy. Mózg potrzebuje jeszcze 200 milisekund, aby w odpowiedzi na otrzymany sygnał wysłać falę elektromagnetyczną, która nakaże nam uniknąć zderzenia. Jeżeli impuls okazuje się wyjątkowo ważny czy zaskakujący – a niewątpliwie taki jest widok jelenia na środku szosy – to mózg generuje jeszcze jedną falę. Nazywana jest ona P300, bo pojawia się 300 milisekund po nadejściu impulsu. Spycha na dalszy plan pozostałe bodźce, pozostawiając nas sam na sam z jeleniem. W tej jednej chwili będziemy więc skupieni tylko na tym, by go ominąć. To, jak szybko ręce skręcą kierownicę, a noga wdepnie hamulec, zależy w dużej mierze od tego, w jakiej formie fizycznej jest kierowca. Młody, wypoczęty człowiek może zareagować już w około 0,6 sekundy. Zmęczenie czy starszy wiek mogą znacznie wydłużyć czas reakcji.

Fala P300, która wszczęła alarm bojowy w naszym układzie nerwowym, pojawia się przy wszelkiego rodzaju bodźcach, nie tylko wzrokowych. Sprawia, że nie wariujemy w oceanie zalewających nas informacji. Zdaniem profesora Emanuela Donchina, psychofizjologa z Uniwersytetu Illinois, służy ona do uaktualnienia rzeczywistości pod kątem nowych danych. Jeśli więc często będziemy narażeni na ów wytrącający z równowagi bodziec, fala zmaleje.
Jak wygląda proces podejmowania takich decyzji przez ludzki mózg? Wyjaśnienia podjęli się niemieccy naukowcy – Thomas Elbert z Uniwersytetu w Münster i Brigitte Rockstroh z Uniwersytetu w Konstancji. Wygląda to tak: informacja wzrokowa, węchowa czy dotykowa (dotyczy to wszystkich zmysłów) trafia najpierw do kory mózgowej, gdzie jest wstępnie analizowana pod kątem typu i znaczenia. Potem dane te płyną do głębokich, podkorowych struktur mózgu odpowiedzialnych między innymi za emocje i ogólny poziom uwagi. To tu podejmowana jest ostateczna decyzja, czy bodziec jest ważny, czy nie, a informacja na ten temat wraca do kory. Jeśli impuls został uznany za istotny, powracający sygnał wycisza neurony korowe, a więc blokuje reakcje na wszelkie inne impulsy z zewnątrz. Człowiek czuje się tak, jakby wyrwano go nagle z kontekstu jego własnych myśli. A wszystko po to, żeby nic nie zakłócało analizy nowej, ważnej informacji. Dzięki temu możemy normalnie funkcjonować w świecie, który dostarcza naszym zmysłom wielu ważnych, ale jeszcze więcej zupełnie błahych informacji. W tym nasza siła.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Bez udziału woli
Najszybsze decyzje podejmujemy, gdy nie angażujemy w nie mózgu. Nazywa się to odruchem bezwarunkowym, czyli niezależnym od naszej woli. Jeśli dotkniemy dłonią rozgrzanego garnka, sygnał bólowy z neuronów pomknie najpierw do rdzenia kręgowego, który rozkaże mięśniom ramienia skurczyć się i odsunąć rękę. Dopiero po upływie kilku tysięcznych sekundy nasze przodomózgowie uzyska informację o tym, co właściwie się stało, i zaczniemy odczuwać ból w oparzonej dłoni.

Jak podejmujemy decyzje?
Równie istotne jest dla nas ustalenie, która z czekających na wykonanie czynności jest najważniejsza, a która może jeszcze poczekać. Gdybyśmy nie posiedli zdolności planowania i hierarchizacji zadań, pogrążylibyśmy się w chaosie. Etienne Koechlin i Thomas Jubault, naukowcy z Uniwersytetu Piotra i Marii Curie we Francji, właśnie odkryli, że na powierzchni utrzymuje nas tak zwane pole Broca, struktura leżąca w obrębie przodomózgowia.
– Pole Broca jest najbardziej znane jako struktura niezbędna do powstawania ludzkiego języka – twierdzą badacze na łamach pisma "Neuron" z czerwca 2006 roku. – Nasze wyniki świadczą o tym, że jest ono też narzędziem wyspecjalizowanym w zarządzaniu, kontrolującym dokonywanie wyborów, co może tłumaczyć jego decydujący wkład w powstawanie mowy. Gdyby nie pole Broca, nie bylibyśmy zdolni do takich czynności jak gotowanie czy organizowanie zadań przestrzennych.
Czasem jednak nie otrzymujemy aż tylu danych, aby uzyskać pełny obraz czekających nas zadań. Z pomocą przychodzi wówczas kora przedczołowa – twierdzą japońscy naukowcy w numerze "Neurona". Ta część mózgu jest specjalistą w łataniu dziur w niekompletnych, niepewnych informacjach, kompilowaniu danych i podejmowaniu na tej podstawie decyzji. Umożliwia między innymi poszukiwanie drogi w nieznanym terenie czy korzystanie z mapy, a także wybór miejsca pracy czy polityka, na którego chcemy głosować w wyborach. Nie zawsze podjęte kroki okazują się właściwe, często trzeba swoje postępowanie zweryfikować. Japończycy odkryli, że za wycofywanie się z wcześniejszych przekonań odpowiedzialna jest środkowa część kory przedczołowej, a z kolei w rejonie przedniej kory przedczołowej zachodzi proces utrzymywania przekonania.

Aleksandra Kowalczyk/ Przekrój Nauki
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)