Barwy naiwności

Z cyklu: "Pod prąd"...

fot. AKPA
W minionym tygodniu znów powiało grozą.

W polityce ktoś się obraził, bo ktoś inny nie przyszedł, w telewizyjnej dwójce też nie najlepiej. W rozrywce bez emocji, w serialach masa prymitywnych pomysłów, na dobrej jakości film także nie ma co liczyć. Mimo to się zawzięłam i postanowiłam po raz kolejny prześledzić losy Mostowiaków i ich klonów z Zacisznej. Tak na dobrą sprawę wszystkie te opowieści z życia wzięte są bliźniaczo do siebie podobne. Proponuję, aby kolejny serial królowej rozgrywał się na przykład w Bieszczadach, a bohaterami byli artyści z Warszawy, którym znudziło się wielkomiejskie życie Prawda, że odkrywcze!

Żeby trochę podkręcić akcję, bo ciągnie się niemiłosiernie, scenarzyści wprowadzili do "M jak miłość" kilka scen z tak zwanym dreszczykiem. Przede wszystkim zrobili z Radosza małego psychopatę, a z Marysi jeszcze większą naiwniaczkę niż w rzeczywistości jest. Nie wiem, co by się stało, gdyby nie doktor Rogowski, na którego Marysia zawsze może liczyć. Przestrzegała ją wprawdzie przed Radoszem Renia, ale Marysia straciła do niej zaufanie. Wracając do scen mrożących krew, był i portret byłej narzeczonej bardzo podobnej do Marysi, i wypadek samochodowy, i drobne krętactwa, i wiele innych okropności, które w codziennym życiu tak naprawdę nie mają miejsca.

Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?
Na Deszczowej też normalnie. Moja ulubiona Kinga ma problemy z trudnymi dzieciakami i opowiada o nich na prawo i lewo, Joasia chyba kocha Bogusia, a Madzia znalazła list od ojca do Pawła, co całkowicie ją zdołowało, Pawła zresztą też. Hanka i Marek znowu wyjechali, tym razem do Hamburga, a pani Filarska postanowiła zamieszkać w Warszawie. Za dużo jak na jedną rodzinę.

Na Zacisznej też nie najlepiej. Paweł ma żal do Julki, Julka do Pawła, z Anglii wrócił Adam i natychmiast ustawił mamusię, Hubert w dalszym ciągu kłamie, tatuś się gniewa, mamusi jest żal syna i prosi, aby ojciec okazał w stosunku do niego więcej wyrozumiałości. Te trzy odcinki, którymi nas poczęstowano w środę i czwartek można streścić następująco. Bohaterowie dużo chodzą, co nie wszystkim wychodzi na dobre, mało mówią i prawie nic nie robią. I jeszcze wiadomość z ostatniej chwili. Walawska nie zaszła jeszcze w ciążę, choć bardzo się stara. Przynajmniej mówi, że się stara. Ja w każdym razie trzymam za nią kciuki. Przydałoby się w serialu takie małe redaktorzątko. Trzymam też kciuki za pana Zenka, bo to taki dobry człowiek. Żeby mu się udało i z córką, i z panią Basią, i żeby mu nie brakowało pracy. No to do miłego.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)