Bajkowa przygoda z magiczną paprocią

Pewnego popołudnia zdecydowałam, ze zacznę czytać ciekawą książkę, przyniesioną mi przez pewną starsza panią. Okazało się, że gdy tylko ją otworzyłam zaczął do mnie przemawiać nieznajomy głos. Przerażona zapytałam drżącym głosem: – Kim jesteś? – Jestem postacią z bajki...

– Po co tu przyszłaś i w ogóle, gdzie ty jesteś?

– Przyszłam cię prosić o pomoc, a stoję w tej chwili na parapecie twojego okna.

Bajka Tulisie. Przygoda w Słonecznej Krainie

– Ale na parapecie stoi tylko paproć, zwykła zielona roślinka, a ty przecież mówisz do mnie…

– Właśnie jestem w ciele twej paproci. Możesz mnie podlać, bo jakoś mi sucho?

Natychmiast wlałam do butelki wody i spełniłam prośbę „dziwacznego przybysza”, ale zamiast podziękowań usłyszałam narzekania. Paproć, która znała ludzki język narzekała, że wlałam jej za dużo wody i zaraz zgniją jej korzenie, a w dodatku woda była lodowata i to jej może zaszkodzić. Do tej pory nigdy nie słyszałam o takich wymaganiach paproci.

Kiedy roślina przestała lamentować, zadałam jej kolejne pytanie:

– Skąd ty jesteś i po co tu przyszłaś?

– Szukam przytulnego domu. Pomóż mi w tym!

– Ależ oczywiście. Zacznijmy od pierwszej bajki w tej książce.

Długo czytałam rozmaite bajki, a paproć tylko kręciła głową. Zrozumiałam więc, że wymienione miejsca nie są dla niej odpowiednie. Kiedy zaczęła się bajka o kwiecie paproci, mój gość zaczął podskakiwać z radości. To był znak, że koniec dalszych poszukiwań. Usiadłam na wersalce blisko paprotki i rozmyślałam, jak przenieść ja w tamten świat. Po kilku minutach przypomniałam sobie, że dostałam od babci książkę z zaklęciami. Moje siostry uważają, że czary to brednie. Ja tak nie myślę. Magia pomoże mi urządzić podróż paproci.

Polecamy: Kreatywna zabawa - jak pomóc dziecku rozwijać wyobraźnię?

Trzymałam ją w rękach i wypowiadałam zaklęcie:

Wejdź do książki, wejdź,
bo z paprocią
ta bajka fajna jest.

Paproć skurczyła się i natychmiast wleciała do książki. Zapadła cisza. Ale po minucie usłyszałam przeraźliwe wrzaski.

– Ratunku, ratunku! – wrzeszczała paproć.

– Co się stało?

– Ta bajka jest taka straszna. Las jest ogromny i ciemny. W dodatku biegają tam dzikie zwierzęta. Wcale nie patrzą na moje długie zielone „warkocze”. Przez cały czas bałam się, że je zaraz stracę.

– Dobrze, poszukamy innego miejsca – zaproponowałam. Muszę jednak najpierw odrobić pracę domową.

Kiedy rozwiązywałam zadania, wpadł mi pomysł, aby zanieść kwiat do szkoły. Pomyślałam, że ozdobi klasę i dobrze będzie się czuł razem z dziećmi.

Podczas zajęć paproć tylko słuchała, słuchała nauczycielki i dzieci, nic z tego nie rozumiejąc. Nie wiedziała, co to mnożenie, jak znaleźć czasownik w zdaniu i gdzie leży na mapie Paryż. Kwiatek szarpnął mnie za bluzkę i powiedział, że chce wracać z powrotem.

– Wiesz, Olu w szkole jest wesoło, ale to nie jest miejsce dla mnie. Co ze mną będzie, chyba już nie znajdę domu…

– Już mam! Pojedziesz do mojej ukochanej babci Jadwigi. Tam będziesz miała wszystko o czym zamarzysz: słońce, dużo miejsca, wodę w doniczce i dobrą opiekę. Moja babcia potrafi rozmawiać ze swoimi kwiatkami. Z nią nie będzie ci smutno.

I tak się stało. Następnego dnia – w sobotę – kiedy cała rodzina wyjeżdżała do babci na wieś, zabrałam ze sobą paproć. Razem z babcią znalazłam dla niej najwygodniejsze miejsce. Stąd mogła całymi godzinami przyglądać się ogrodowym kwiatom i iglakom. Teraz jest bardzo szczęśliwa i pięknie rośnie.

Aleksandra Tlak, kl. III, Szkoła Podstawowa nr 3 w Hrubieszowie, (nauczyciel: Iwona Rubacha)

Bajka pochodzi z książki "Bajkoterapia" pod redakcją Katarzyny Szeligi (Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.

Zobacz też: Wszystko o wychowaniu

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)