Bajka o tym, jak Gucio oswoił Strach

Gucio od zawsze chciał być kosmonautą. Fascynowały go gwiazdy, planety, galaktyki, choć najbardziej ciekawiła go czarna dziura. Ciekawiła i przerażała jednocześnie, ponieważ Gucio niczego bardziej nie bał się na świecie jak ciemności. A przecież cały wszechświat pogrążony jest w ciemności!

Bajka o tym, jak Gucio oswoił Strach fot. www.sxc.hu

Mimo to chłopiec nie bał się kosmosu, był bowiem dla niego tak odległy i nierzeczywisty jak najskrytsze marzenia.

Straszniejszy od ciemności wszechświata był dla Gucia mrok pokoju. Każdej nocy chłopiec szukał schronienia pod ciepłą kołdrą, czekając na sen. – Oby przyszedł jak najprędzej!

Bajka Tulisie. Przygoda w Słonecznej Krainie

Noc była dla Gucia tajemnicą. Dlaczego słońce znika każdego dnia, gdzie się chowa nocą? I po co to całe zamieszanie z księżycem? To wszystko chyba po to, żeby Gucio się bał. A tak bardzo chciał być odważny.

Najgorsza była cisza nocą. Pełna szumów i szeptów, niewiadomego pochodzenia. Mama tłumaczyła często synkowi, że te dziwne odgłosy to gałązki uderzające o okna pokoju, wiatr lub deszcz na dworze; mimo to Gucio bał się tak samo. Czasem odważył się wynurzyć głowę spod pościeli i wydawało mu się wówczas, że pokój pełen jest różnych dziwnych stworzeń i ich cieni.

Ale nigdy, nigdy nie śmiał zajrzeć za firankę, gdzie pod kaloryferem mieszkał Strach. Tak, prawdziwy strach! Gucio nie wiedział dobrze jak wygląda, pewien był jednak, że ma ogromne oczyska i ostre zęby wystające z wielkiej paszczy. Co noc Strach zgrzytał zębami, nie dając chłopcu zasnąć. Był to nieznośny, drażniący uszy odgłos, ale przede wszystkim straszny!

Pewnej nocy Gucio usłyszał coś dziwnego. Było to ciche pochlipywanie, ciągłe i nieustające, przerywane pociągnięciami nosem. Dźwięk wydobywał się spod kaloryfera.

– Jak to możliwe? Czyżby to płakał Strach? Przecież on nie płacze, on straszy. – Gucio nie mógł się nadziwić. Musiał to sprawdzić. Chęć ta była silniejsze od strachu. Chłopiec wychynął spod kołdry i drżącymi rękoma odchylił firankę. Coś pisnęło, przeturlało się po podłodze i skuliło się w rogu pokoju, zasłaniając rączkami bujną czuprynę. Niemożliwe – pomyślał Gucio. Czyżby to małe kudłate stworzenie było tym przerażającym Strachem, niedającym mu zasnąć każdej nocy?

Zawiniątko wydawało się przestraszone. W końcu spojrzało na Gucia. – Ki… ki… kiwa mi się ząbek – zachlipało. Chłopiec stał jak wryty. Widział przed sobą małego Stracha, który rzeczywiście miał duże oczy, były one jednak zielone jak trawa i zasłonięte przez okulary. Mały nie miał ani wielkiej paszczy, ani ostrych zębów, jak myślał Gucio. Spod rudej czupryny sterczały za to spiczaste, długie uszy. Chłopiec odruchowo zapragnął pogłaskać Stracha; kiedy jednak wyciągnął rękę w jego kierunku, zawiniątko jęknęło i uciekło jak rakieta pod swój kaloryfer.

Guciowi nie pozostało nic innego jak iść spać, nie bał się jednak tak bardzo tej nocy, myśląc cały czas o tym, co się wydarzyło. Już dawno nie spał tak spokojnie.

Zobacz też: Mały kosmita – bajka o samodzielności

Następnego dnia chłopiec zastanawiał się nad tym, co powiedział mały Strach. Kiwający ząbek to rzeczywiście nie jest przyjemna sprawa, ale przecież nie taka straszna, żeby zaraz tak płakać… – Pomyślał. – Widocznie jest to jeszcze bardzo malutki strach i nie ma go kto pocieszyć. Trzeba temu zaradzić.

Gucio bardzo chciał zaprzyjaźnić się ze stworzonkiem zza kaloryfera, wiedział jednak, że nie będzie to takie łatwe. Postanowił go najpierw oswoić.

I tak zaczęła się jego przygoda z oswajaniem Stracha. Minęło wiele nocy zanim stworzonko przestało się go bać, pozwoliło się dotknąć i wreszcie wyjawiło mu wszystkie tajemnice. Okazało się, że Strach ma na imię Staś i nie wie, skąd się wziął za kaloryferem; ale było mu tam ciepło i bezpiecznie. Mieszkał tam, odkąd pamiętał. Nigdy nie wychodził za firankę, ponieważ bał się wszystkiego, co się za nią znajdowało. Był samotny i biedny.

Każdej nocy Stasiowi wyżynały się ząbki. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie i dlatego postanowił ostrzyć je o kaloryfer; przynosiło mu to ulgę. A więc nieprzyjemny dźwięk, jaki słyszał Gucio, nie był zgrzytaniem zębów!

Chłopiec coraz bardziej zaprzyjaźniał się ze Stasiem i dzięki temu stopniowo zapominał bać się podczas nocy. Tak bardzo zajmowały go rozmowy ze Stasiem! Teraz miał się kim zaopiekować; a poza tym razem było raźniej.

Aby zaradzić wyżynającym się ząbkom, Gucio kupił Strachowi specjalny smoczek, dzięki któremu ból był znośniejszy. Postanowił też dokarmić Stasia, który dotąd żywił się wyłącznie promykami słońca, docierającymi za firankę. Okazało się, że Strachy żywią się też rzeżuchą, wręcz ją uwielbiają. Nie są jednak obżartuchami.

Strach Staś wciąż bał się świata. Chłopiec więc powoli go z nim oswajał. Wszystkiego musiał go uczyć od początku. Najpierw nosił go w kieszeni i pokazywał, że nie trzeba się bać zabawek stojących na półce, świecącej lampy na suficie, czy ogromnych skrzypiących drzwi. Wkrótce Staś zaczął sam wychodzić spod kaloryfera, a nawet odważył się zaglądać za okno. Świat był tak piękny!

Gucio był nareszcie szczęśliwy, miał przecież przyjaciela. Dzięki niemu przekonał się, że jest ktoś, kto bardziej się boi od niego – sam Strach, samotny, nie lubiany, malutki. Oswojony zamienił się w sprzymierzeńca. Może i twój Strach potrzebuje opieki, może i jemu wyżynają się ząbki… Zapytaj go, a może ci odpowie.

Joanna Celmer, Wrocław

Polecamy: Lęk i kłopoty z zaśnięciem u dziecka – co robić?

Bajka pochodzi z książki "Bajkoterapia" pod redakcją Katarzyny Szeligi (Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)