Ada, czy to wypada?

Zbliżają się święta. Twój maluch nie zawsze pamięta, żeby się przywitać, lub robi rozczarowaną minę na widok podarku. Czy kilkulatek może mieć dobre maniery?

Pamiętasz, jak pod choinką znajdowałaś ciepły szaliczek od babci czy lekturę szkolną od cioci? Niby ładne, praktyczne prezenty, ale... Ty marzyłaś o lalce albo bajkowym stroju wróżki. Na widok prezentów nie zawsze łatwo podskakiwać z radości. A może przypominasz sobie, jak dłużył ci się czas przy świątecznym stole, bo mama nie pozwalała ci wstać przed deserem? Wtedy myślałaś, że to zwykłe zawracanie głowy. A teraz? Teraz sama jesteś mamą i chciałabyś, by twój kilkulatek umiał się grzecznie zachowywać. Grzecznie, to znaczy jak?

Ważne powitanie
Kiedy w Wigilię przychodzą goście, Marek pierwszy biegnie, żeby się z nimi przywitać. Każdemu powie „dzień dobry”, a niektórym gościom (dziadkom i superfajnemu wujkowi) dodatkowo rozdaje słodkie buziaki. Bo specjalne względy okazuje się najukochańszym osobom. Marek wita się tak niemal od urodzenia – śmieje się jego mama Asia. – A to dlatego, że wszędzie chodzimy z synkiem. Mały widzi, jak my się witamy, i postępuje tak samo. Bo nie ma to jak dobry przykład.
Co jednak ma zrobić mama, której pociecha wita się z gośćmi „wybiórczo”? Na początek najlepiej porozmawiać z dzieckiem. Trzeba mu wyjaśnić, że „dzień dobry” mówimy każdemu, kogo znamy, a nie tylko tym osobom, które darzymy sympatią. A potem powinno się konsekwentnie tę zasadę malcowi przypominać, np. przed wizytą u koleżanki, zanim wejdziecie do sklepu, gdy spotkacie sąsiada.
A co zrobić, jeśli smyk nie lubi być obcałowywany przez którąś z cioć? Warto jej dyskretnie zwrócić na to uwagę (powiedzieć, że malec jest nieśmiały albo że po prostu całusy lubi dostawać tylko od mamy i taty). Nie powinnaś natomiast zmuszać dziecka do wylewności („Kochanie, pocałuj ciocię”). Ty też nie każdemu gościowi rzucasz się na szyję i masz do tego pełne prawo. Tak samo jak twój maluch.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Zachowanie przy stole
W wigilijny wieczór wszyscy zbierają się w domu Mateusza, taty pięcioletniego Łukasza. – Wśród nas jest pięcioro małych dzieci, które podekscytowane oczekują na prezenty – mówi Mateusz. – Ale do stołu zasiadają razem z nami i siedzą przy nim aż do chwili, gdy wypowiadam magiczne słowa: „Pora na Mikołaja”. To znak, że można wstać i biec do pokoju z choinką. Kilkulatek powinien już wiedzieć, jak obchodzi się Wigilię: że najpierw jest opłatek, potem uroczysta kolacja, a dopiero na końcu prezenty. – Gdyby zmienić kolejność, co by to była za tradycja? – pyta retorycznie Mateusz. Mały człowiek nie ma jednak tyle cierpliwości, co duży. Co więc zrobić, by nie wystawiać jej na zbyt dużą próbę? – Staramy się nie przeciągać kolacji w nieskończoność – podpowiada tata. – Jeśli ktoś nie naje się do syta (co jest raczej nieprawdopodobne), zawsze może wrócić do stołu po rozdaniu prezentów. Ale wtedy dzieci nie mają obowiązku siedzenia razem z nami.
Od kilkulatka nie możemy wymagać przy stole nienagannych manier. Maluch ma prawo się wiercić (no bo a nuż uda mu się zobaczyć Mikołaja), jeść rybę łyżką czy nie chcieć barszczu robionego przez babcię (za to woleć zupełnie nieświąteczną kanapkę z dżemem). Dziecku może się też zdarzyć mała katastrofa: rozleje kompot czy rozbije szklankę. To jednak nie powód do awantury. Kilkulatki nie potrafią z finezją posługiwać się wszystkimi naczyniami i sztućcami. A poza tym emocje, z jakimi czekają na prezenty, mogą im utrudniać skupienie uwagi na tym, co robią (czyli na jedzeniu). Zamiast więc krzyczeć: „Jak się zachowujesz?!”, powiedz, że nic się nie stało. Tobie też zdarza się coś rozbić czy wylać. Czy ktoś wtedy na ciebie krzyczy?

Dziękuję...
Przyjemnie jest patrzeć, gdy osoba, której dajemy prezent, powoli go otwiera i cieszy się na jego widok. Tak właśnie zachowują się zawsze rodzice Kasi. – Aż przyjemnie jest im coś kupować – chwali ich przyjaciółka. Kasia pod choinką znajduje mnóstwo podarków. Postępuje tak, jak jej rodzice: wszystkie upominki zaraz otwiera i za wszystkie dziękuje Mikołajowi. Choć przecież nie każdy prezent jest tym wyśnionym.
Najprostszy sposób na nauczenie malca dziękowania to... dziękowanie jemu samemu. Za przyniesioną książeczkę, podane ci prosto do buzi ciasteczko, zrobienie tego, o co prosiłaś. Wtedy maluch automatycznie łapie słówko i powtarza je jak każde inne. Możesz też zabawić się z dzieckiem w przyjęcie, na którym lalka otrzymuje prezenty od misia, autka czy kotka. Zwróć malcowi uwagę nie tylko na to, jak bardzo lala cieszy się z prezentów, ale także jak szczęśliwi są goście, że udało im się wybrać odpowiedni podarek.

Jeśli malcowi zdarzy się zapomnieć o podziękowaniu, nie karć go, tylko po prostu przypomnij mu o nim. Pamiętaj, że maluch dopiero się uczy. Zapytaj: „Czy o czymś nie zapomniałeś?” lub podpowiedz: „Co powinieneś powiedzieć?”. Dziecko może się na początku wstydzić, ale na pewno szybko zapamięta twoje lekcje.

...i przepraszam
Jacuś przed rozdaniem prezentów jest bardzo podekscytowany, więc zdarza mu się kogoś szturchnąć czy kopnąć pod stołem. Nikt się jednak na niego nie gniewa – śmieje się jego mama.
– No bo jak tu się gniewać na trzylatka, który z rozbrajającym uśmiechem mówi „pseprasam”. Takie zwykłe słówko, a działa jak wytrych. I poniekąd pełni funkcję obronną: dzięki niemu nie chowamy urazy, nie denerwujemy się na kogoś, kto niechcący sprawił nam przykrość.
Przeprosiny można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to taki, kiedy dziecko przeprasza automatycznie, bo np. kopnęło swoją siostrę pod stołem. Z takimi przeprosinami nie musi się wiązać skrucha. Nie trzeba malca za to upominać. Powiedz tylko: „Kochanie, wystarczy, jak przeprosisz Anię”. Drugi rodzaj dotyczy sytuacji, gdy maluch komuś umyślnie wyrządził krzywdę. Wtedy z dzieckiem trzeba porozmawiać, uświadomić mu, co może czuć druga osoba, by przeprosiny nie były wypowiedziane na odczepnego, tylko płynęły z głębi serca. W obu przypadkach, jak zwykle, najlepszy jest dobry przykład. Jeśli mama i tata, kiedy trzeba, przepraszają (siebie, innych i swojego smyka), maluch szybko nauczy się używać tego magicznego słowa. A stosując jeszcze inne zasady savoir-vivre’u, szybko przekona się, że tak naprawdę dobre wychowanie sprawia, że życie jest prostsze i przyjemniejsze.

Aleksandra Sokalska
Konsultacja: Beata Chrzanowska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)