Życie wewnętrzne płodu

10004173.jpg
Jeśli myślisz, że po raz pierwszy dziecko płacze w chwili narodzin, to się mylisz. Znacznie wcześniej potrafi się denerwować, a także śmiać.
/ 29.05.2012 10:26
10004173.jpg
Ludzka ciąża trwa 40 tygodni księżycowych, co daje 10 miesięcy księżycowych (28-dniowych) albo prawie dziewięć miesięcy kalendarzowych. Za moment startowy lekarze uznają pierwszy dzień miesiączki, który zazwyczaj wypada około 10–14 dni przed owulacją, podczas której może dojść do zapłodnienia. Ciążę 38-tygodniową uważa się za donoszoną. Barierą stanowiącą o możliwości przeżycia wcześniaków jest rozwój płuc, które jako ostatnie "włączają się" w organizmie dziecka. Choć ukształtowały się już w 19. tygodniu ciąży, dopiero w 26. tygodniu zaczynają wytwarzać surfaktant – substancję, która wyścieła pęcherzyki płucne od środka i zapobiega ich sklejaniu się. Płuca stają się dojrzałe dopiero w 32. tygodniu życia.
Jak wiele czasu musi minąć od spotkania plemnika z jajem, by powstał człowiek? Jakie są przełomowe momenty na naszej drodze do człowieczeństwa?
Łuki skrzelowe, płetwy i ogon – oto, w co matka natura wyposaża początkującego człowieka. Te kłopotliwe części ciała pojawiają się w szóstym–siódmym tygodniu życia płodowego – wtedy, kiedy zaczyna bić serce – i znikają cztery–pięć tygodni później. To etap wspólny dla wszystkich ssaczych płodów: człowiek, lis czy delfin są wówczas nie do odróżnienia. Od 11. tygodnia życie wewnątrz matczynej macicy wreszcie zaczyna nabierać ludzkich kształtów: ogon już dawno został wchłonięty przez otaczające go tkanki, skrzela zanikają, a płetwy zamieniają się w dłonie i stopy. Twarz przybiera znajome rysy: uszy przesuwają się na boki głowy, a oczy ku przodowi czaszki. Pod koniec trzeciego miesiąca mały człowiek wreszcie staje w blokach startowych. Ma wtedy zaledwie pięć–sześć centymetrów długości.

Rzeczywistość boli
W szóstym tygodniu życia płodowego swój wyścig z czasem rozpoczyna układ nerwowy. Wówczas zaczyna się kształtować rdzeń kręgowy, a tydzień później powstają pierwsze komórki mózgowe. O tym, w jak błyskawicznym tempie rozwija się to nasze centrum dowodzenia, świadczy to, że już w 14. tygodniu ciało dziecka staje się wrażliwe na dotyk. Wyjątkiem są czubek i boki głowy, bo te części są najbardziej narażone na ucisk podczas porodu. Na tym etapie płód wciąż nie jest jednak zdolny do odczuwania bólu. Od lat toczy się dyskusja wśród lekarzy, kiedy ten moment nadchodzi.
Do niedawna sądzono, że dziecko staje się wrażliwe na przykre bodźce już około 20.–24. tygodnia. Najnowsze badania prowadzone przez doktora Marka Rosena z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco wykazały jednak co innego. Naukowiec twierdzi, że aż do 30. tygodnia ciąży mały człowiek nie jest zdolny do odczuwania bólu. Dlaczego? Bo dopiero wtedy informacje z nerwów czuciowych mogą dotrzeć do kory mózgowej, która analizuje te dane i generuje odczucie bólu. Nerwy czuciowe powstają w 23. tygodniu. Sygnały przez nie wysyłane płyną do mózgu – najpierw do wzgórza, skąd są przesyłane do kory mózgowej. Połączenie między korą a wzgórzem powstaje dopiero w 30. tygodniu życia płodowego, w związku z czym niemożliwe jest, aby dziecko wcześniej odbierało nieprzyjemne sygnały. – To wtedy mózg osiąga odpowiednią dojrzałość konieczną do odczuwania czegokolwiek – twierdzi doktor Rosen na łamach "Journal of the American Medical Association".

Łkanie płodu
Okazuje się jednak, że negatywne emocje nawiedzają dziecko znacznie wcześniej niż fizyczne odczucie bólu. Badając płody za pomocą USG (ultrasonografia), naukowcy z Nowej Zelandii odkryli, że już 28-tygodniowe maluchy potrafią płakać w łonie matki.
– Dokonaliśmy tego odkrycia przez przypadek – mówi doktor Ed Mitchell, który sprawdzał, w jaki sposób dzieci reagują na zażywanie przez matkę narkotyków czy palenie papierosów. W trakcie badania naukowcy odtwarzali przy brzuchu matki nieprzyjemne dla ucha dźwięki o mocy 90 decybeli. Słysząc to, dzieci gwałtownie odwracały głowy, stawały się zaniepokojone, a następnie zaczynały głębiej wciągać do płuc płyn owodniowy i otwierać usta, czemu towarzyszyło drżenie policzków.
– Nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że to nic innego jak tylko płacz – twierdzi doktor Mitchell. – Nawet dolna warga charakterystycznie drżała.
Jeśli więc płody umieją płakać, to zapewne potrafią się też śmiać? Owszem – przyznaje profesor Stuart Campbell, brytyjski położnik z Create Health Centre for Reproduction and Advanced Technology. Do dziś wspomina, jakie było jego zdziwienie, kiedy podczas badania metodą USG 4D (USG z opcją odtwarzania obrazu w czasie rzeczywistym) na monitorze po raz pierwszy ukazał mu się szeroki uśmiech nienarodzonego dziecka. Okazało się, że 26-tygodniowe płody, czyli takie, które mają już szansę przeżyć poza łonem matki, prowadzą bogate życie wewnętrzne. Dzieci mrugają, trą oczy, ziewają, czkają i ssą kciuk, a więc zachowują się jak typowe niemowlęta. Późniejsze badania dowiodły, że wewnątrz matczynej macicy pierwszy uśmiech może się pojawić już w 12. tygodniu życia! – U takich maluchów uśmiech to raczej nieświadomy odruch – twierdzi profesor Campbell. – Bardziej świadome zachowania tego typu pojawiają się 14 tygodni później.

Rock zamiast Mozarta
Nienarodzone dziecko zaczyna słyszeć dźwięki w 23. tygodniu życia – wtedy wykształcają się u niego kostki słuchowe. Wtedy też zaczyna mieć sens mówienie do brzucha, śpiewanie czy odtwarzanie Mozarta. Trzeba jednak mieć na uwadze to, że płód pewnie nie doceni wyrafinowanych partii smyczkowych. Dlaczego? Bo słyszy raczej dźwięki o niskiej częstotliwości, a nie wysokie tony, które są tłumione w macicy.
– Do płodu nie docierają dźwięki skrzypiec, ale dźwięki perkusji czy kontrabasu tak. Okazuje się on również bardziej wrażliwy na samogłoski niż spółgłoski i na melodyjność mowy, a nie na jej tonację – tłumaczy prowadzący badania profesor Ken Gerhardt z Uniwersytetu Stanu Floryda w Gainesville. Jak dodaje, kobiety w ciąży, które chcą słuchać muzyki razem ze swoim dzieckiem, powinny wybierać utwory z dużą ilością basów. Jeśli więc nie Mozart czy wirtuozerskie popisy Paganiniego, to może... trochę rocka? Czemu nie? – twierdzą badacze.
– Nawet głośny koncert rockowy nie jest prawdopodobnie wystarczająco głośny, by stanowić zagrożenie dla słuchu płodu – tłumaczy profesor Gerhardt. Ucho dziecka nie odbiera bowiem 60–70 procent hałasów pochodzących z zewnątrz, ponieważ jest wypełnione płynem. Poza tym ścianki macicy tłumią dźwięki.

Hałas w macicy
Co słyszą dzieci? Przede wszystkim własną mamę. Wydawane przez nią dźwięki – głos, ruchy, oddech oraz procesy trawienia – tworzą mały wszechświat płodu. To dlatego noworodki i niemowlęta tak szybko się uspokajają przy dość silnym, ale jednostajnym hałasie – szumie odkurzacza czy wentylatora. Gdyby dodać jeszcze do tego silne bulgotanie, dałoby to niezłe pojęcie o warunkach, w jakich przyszło każdemu z nas spędzić dziewięć miesięcy. Oczywiście dźwiękiem najlepiej znanym maluchowi jest głos jego własnej matki. Na początku siódmego miesiąca ciąży dziecko potrafi już go odróżnić od głosu innej kobiety.
– W odpowiedzi na głos matki płody reagują przyspieszeniem akcji serca, podczas gdy w reakcji na głos obcej kobiety akcja serca zwalnia – mówi profesor Barbara Kisielevsky z Queen’s University w Kingston w Ontario w Kanadzie. Badaczka uważa, że zdolność tak wczesnego rozpoznawania głosu matki może być jednym z czynników tworzenia więzi matka–dziecko.
– Dziecko uczy się jeszcze w macicy głosu matki i zapamiętuje go, dlatego po porodzie jest do niego silnie przywiązane – mówi profesor Kisielevsky.
Nie bez przyczyny dźwięki niemal całkowicie wypełniają świat dziecka – w macicy trudno o inne intensywne doznania zmysłowe. Zapamiętując zasłyszane odgłosy, ucząc się ich, dziecko zaczyna ćwiczyć pamięć.
– Aby dziecko nauczyło się rozpoznawać dźwięki, trzeba kilkakrotnie powtórzyć sygnał – mówi holenderska badaczka Cathelijne van Heteren z University Hospital Maastricht, która prowadziła badania płodów w 37.–40. tygodniu życia, a więc na krótko przed porodem. Dzieci energicznie reagowały na nowe, nieznane odgłosy, a dźwięki dobrze znane przyjmowały bez większych emocji.
– Z badania można wnioskować, że płód ma pamięć krótkoterminową (mierzoną po 10 minutach) i długoterminową (mierzoną po 24 godzinach) – twierdzi badaczka. Do niedawna sądzono, że dzieci rodzą się bez umiejętności zapamiętywania, która rozwija się dopiero po narodzinach.

Więcej światła
A co ze wzrokiem? Narząd wzroku staje się w pełni sprawny na długo przed narodzinami. Dziecko zaczyna reagować na zmiany oświetlenia już w 24. tygodniu życia. Jeśli wówczas przyłożymy włączoną latarkę do napiętego brzucha, mamy duże szanse na wzbudzenie ciekawości malucha, który zacznie sprawdzać, co też się tam dzieje. Cztery tygodnie później dziecko uczy się otwierać powieki w reakcji na zmiany oświetlenia, a w 33. tygodniu pojawiają się odruchy zwężania i rozszerzania źrenic. Tydzień później dziecko zaczyna naśladować "dorosły" tryb życia – zamyka oczy, kiedy śpi, i otwiera je, kiedy jest aktywne.
Czy właśnie wtedy dziecko zyskuje własną tożsamość? A może dzieje się to wówczas, gdy tworzą się jego linie papilarne? Albo staje się prawo- lub leworęczne? A może wtedy, gdy kształtuje się jego orientacja seksualna, bo i ona jest owocem życia płodowego. Sęk w tym, że gdzieś po drodze od grupki komórek do wrzeszczącego noworodka dziecko staje się sobą. Być może wtedy, gdy uśmiechnięte pozuje do zdjęć na USG.

Aleksandra Kowalczyk/ Przekrój Nauki

Redakcja poleca

REKLAMA