Wody życia

Wygląd i ilość wód płodowych mówi wiele o kondycji i zdrowiu maluszka.

 
Wody płodowe (przez ginekologów nazywane bardziej fachowo płynem owodniowym) chronią maleństwo przed wstrząsami i urazami, a także utrzymują w jego tymczasowym mieszkaniu stałą temperaturę. Zapewniają rosnącemu w brzuchu dziecku swobodę ruchu – rozpychają mięsień macicy niczym ścianki basenu rozporowego. Dzięki wodom maleństwo ćwiczy też umiejętności, które przydadzą mu się po przybyciu na świat – połykanie i ruchy oddechowe. Mają jeszcze wiele innych funkcji: służą m.in. do transportowania substancji odżywczych i produktów przemiany materii.

Życiodajny koktajl
Płyn owodniowy nie jest zwykłą wodą. Oprócz drobinek mazi płodowej, złuszczonych komórek i produktów przemiany materii zawiera również substancje odżywcze: glukozę, białka i tłuszcze. Dzięki tym ostatnim powstaje surfaktant – substancja niezbędna do rozwoju i prawidłowego funkcjonowania pęcherzyków płucnych malucha.
Wody płodowe są zawsze świeże – podlegają nieustannej wymianie. Ich wytwarzaniem i wchłanianiem zajmuje się nabłonek owodni (błony płodowej otaczającej maleństwo). Płynu przybywa i ubywa również dlatego, że dziecko połyka wody płodowe, a także robi siusiu.
Objętość płynu owodniowego zmienia się w trakcie ciąży. Na początku jest go bardzo niewiele – w sam raz tyle, by powstała minipływalnia dla Tomcia Palucha. Na początku trzeciego miesiąca wystarcza 5–10 ml. Z czasem wód przybywa. Malec może w nich swobodnie fikać koziołki niemal do samego końca ciąży. Dopiero około 37. tygodnia wytwarzanie płynu się zmniejsza, a w macicy robi się coraz ciaśniej. To przygotowanie do porodu.
Sprawdź! Przegląd bielizny dla kobiet w ciąży i karmiących

Za dużo, za mało
Zdarza się (mniej więcej u jednej kobiety na sto), że płynu owodniowego jest za mało lub za dużo. W pierwszym przypadku mówi się o małowodziu (poniżej 100 mililitrów), w drugim o wielowodziu (powyżej dwóch litrów). W obu sytuacjach trzeba ustalić, dlaczego tak się dzieje. W przypadku wielowodzia w grę może wchodzić m.in. cukrzyca u przyszłej mamy lub kłopoty z połykaniem u maleństwa. Przyczyną zbyt małej ilości wód może być np. fakt, że ciąża jest przenoszona. Bywa i tak, że nieprawidłowa ilość wód nie wiąże się z żadnymi problemami – każda ciąża jest inna i nie wszystko można zmieścić w ogólnych normach. Ilość płynu owodniowego można ocenić podczas badania USG.

A co ze skórą?
Skóra malucha bez problemu znosi ciągły kontakt z cieczą. Zabezpiecza ją tłusta, biaława maź płodowa, która niczym wodoodporny krem nie dopuszcza do niej wilgoci. Z czasem ochrona przestaje działać i urodzony po terminie porodu malec może mieć tzw. rączki praczki, tzn. pomarszczoną skórę – taką samą jak Ty, gdy zbyt długo się kąpiesz. Jeśli zaś przyjdzie na świat zbyt szybko, warstwa mazi będzie nieco grubsza.

Gdy wody odpływają
To znak, że zaczyna się poród (choć do chwili, kiedy przytulisz swoje maleństwo, może minąć jeszcze nawet kilkanaście godzin). Wody płodowe powinny być przejrzyste. Jeśli mają inny kolor, przyszła mama musi natychmiast trafić do lekarza. Np. kolor zielony może świadczyć o tym, że są zanieczyszczone smółką (maluszek zrobił kupę), co niekiedy wiąże się z niedotlenieniem dziecka.
Jeśli odejdą wody, trzeba jechać do szpitala nawet wówczas, gdy nie mają niepokojącej barwy albo gdy ciężarna nie odczuwa skurczów. Wypływanie płynu owodniowego świadczy o tym, że pękł pęcherz płodowy. A skoro nie jest już szczelny, przestał chronić maluszka. Bakterie z pochwy mają wówczas zielone światło: mogą zawędrować do macicy i zainfekować maleństwo. Jeśli wody odpływają w terminie okołoporodowym, w obawie przed zagrażającą infekcją trzeba czasami ciążę zakończyć poprzez wywołanie akcji porodowej. Gdy odpływają przedwcześnie, przez pewien okres podaje się ciężarnej antybiotyk, który chroni nienarodzone dziecko przed bakteriami. Mama i maleństwo zyskują w ten sposób trochę czasu, który można wykorzystać, podając preparat przyśpieszający dojrzewanie płuc dziecka.

Beata Turska
Konsultacja: lek. med. Artur Kucharski, specjalista ginekolog położnik, Szpital im. A. Falkiewicza we Wrocławiu
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)