Tak się boję porodu

Gdybyśmy się spotkały, to pewnie opowiedziałabyś mi, jak bardzo boisz się bólu. Jesteś przestraszona, bo nie wiesz, co cię tak naprawdę czeka.

Tak się boję porodu fot. Edipresse
Gdybyśmy się spotkały, pewnie bym Cię uspokajała. „Dziewczyno, dasz radę. Nie taki ból wytrzymałaś. Walcz!” – powiedziałabym, gdybyś należała do tych zdeterminowanych. Ale jeżeli boisz się wyzwań, znalazłabym inną pociechę: „A co ze znieczuleniem, może to rozwiązanie dla ciebie?”.

Nie spotkałyśmy się. Jednak o Twoim bólu porozmawiałam z Marleną Trąbińską-Haduch, położną i psychologiem w warszawskim Centrum Rodziny Szkoła Rodzenia Joanny Wilk. Opowiadała, jak sobie z nim poradzić w czasie porodu i co robić, aby narodziny dziecka były najpiękniejszą chwilą.

Jednak przyjaciel
– Ból jest sygnałem, że coś złego dzieje się w organizmie. Kojarzy się z cierpieniem, dlatego tak się go boimy – mówi Marlena Trąbińska-Haduch. – Zwykle tak jest, ale nie podczas porodu! My, położne, mówimy o bólu, że to trudny przyjaciel. Bo to właśnie on pomaga kobiecie przejść przez wszystkie etapy porodu. Podpowiada, co ma robić, jak reagować. Ale pod jednym warunkiem... Nie można z nim walczyć!

Jak to wytłumaczyć? Jeśli kobieta walczy z bólem, napina ciało, ból potęguje się. A to sprawia, że przyszła mama jeszcze bardziej cierpi. – Macica to też mięsień, gdy jak inne jest napięta, męczy się – mówi położna.
Czyli... Należy poddać się bólowi, skupić na jednym skurczu i nie myśleć o kolejnych. Przestać się kontrolować. Tego właśnie uczy pani Marlena. – To wszystko prowadzi do jednego, do rozluźnienia ciała. Tak o wiele łatwiej znieść poród...

Jak uwolnić się od napięcia? Krzykiem, jęczeniem, stękaniem! Nie bój się tego. W ten sposób rozluźniasz mięśnie twarzy.
– Gdy kobieta jest w stresie, to organizm dostaje sygnał: „Pompować adrenalinę!”. W pierwszej fazie porodu hormon ten tylko go... hamuje. Sprawia, że mięśnie się napinają, a ciśnienie krwi podnosi, a to wpływa na obniżenie siły skurczów.
Nie zapomnij też o oddychaniu. Nie odrobiłaś tej lekcji w szkole rodzenia? Gdy zacznie się skurcz, trzeba nabrać powietrza – głęboko, by podniósł się brzuch, nie klatka piersiowa (pracuj przeponą!). A po chwili wypuścić je ustami. To rozluźnia ciało, ale również dotlenia dziecko.

Uwierzyć w siebie
Nie na darmo mówi się, że strach ma wielkie oczy. Bo jak tu się nie bać, skoro nie wiadomo, co nas czeka? Lęk potęguje także brak wiary w swoje siły. Trudniej wtedy o wytrwałość.
– Dlatego przyszli rodzice dowiadują się u nas nie tylko, jak przebiega poród. Ta wiedza na pewno zmniejsza strach – tłumaczy położna. – Pokazujemy im, jak uwierzyć w swoje możliwości. Dzięki temu znajdują siłę, aby zmierzyć się z bólem.
– A jeśli kobieta tak bardzo cierpi, że ból zaczyna ją niszczyć? – pytam Marlenę Trąbińską-Haduch, mamę Mateusza i bliźniaczek Zuzy i Uli. – Jeśli czuje, że nie da dłużej rady, że jeszcze chwilę, a... To dobry moment na znieczulenie. Jeśli przyszła mama zdecydowała się na poród naturalny, to powinna pamiętać, że w każdej chwili może się poprosić o pomoc. Z taką świadomością łatwiej znieść przeciwności.
Sprawdź! Przegląd bielizny dla kobiet w ciąży i karmiących


W domu, w szpitalu
Ból oznacza, że zaczyna się poród. Jednak nie zawsze jest on typowy, w dole brzucha i z niezbyt częstymi skurczami. Czasami „łupie” w krzyżu, a czasami pobolewa tak, że prędzej pomyślisz o niestrawności niż o akcji porodowej. Jeśli Ci to dokucza, możesz sobie pomóc:
Chodź, ile możesz. W pozycji pionowej łatwiej znieść bolesne skurcze. Dlatego krzątaj się po domu. Ulgę przyniesie też kołysanie biodrami (też w klęku). Podczas spacerowania ciało rozluźnia się, a Ty odprężasz. Sprzyja to uwalnianiu endorfiny, hormonu zmniejszającego doznania bólowe.
Weź kąpiel. Ciepła woda sprawia, że rozluźniają się mięśnie dna miednicy. Łatwiej się odprężyć. Polewaj wodą brzuszek kolistymi ruchami.
Poproś o masaż. Gdy pobolewa dolna część pleców, trzeba to zrobić kolistymi ruchami, raz w jedną stronę, raz w drugą.
Metody te możesz stosować w każdej chwili, również w szpitalu – w pierwszej fazie porodu (łagodzą ból i sprawiają, że nie jesteś taka spięta).
Dobra wiadomość. W niektórych szpitalach na salach porodowych można np. zapalić świecę czy podgrzać olejek zapachowy. Dzięki temu łatwiej się odprężyć, skupić na przeżyciach. To dlatego w dzień opuszcza się żaluzje, by panował półmrok, a w nocy świeci tylko mała lampka.
Jeśli to możliwe, nie przechodź porodu samotnie. Twoim towarzyszem powinna być osoba, przy której czujesz się bezpiecznie. Jej zadanie to być koło ciebie, pomasować, potrzymać za rękę. Nie musi nic mówić ani tym bardziej zagrzewać do walki, bo to doprowadzi Cię do szału :).
I jeszcze jedno. Ból nie trwa wiecznie – między jednym a drugim skurczem praktycznie znika. Te przerwy wykorzystaj na odpoczynek. Pozwól sobie na sen, nawet krótki regeneruje siły.

Uwaga, kryzys!
Poród nabiera tempa. Skurcze są coraz boleśniejsze. Jesteś tym zmęczona, a wręcz zniecierpliwiona. Chcesz pójść do toalety albo stwierdzasz, że dłużej już nie dasz rady. To kryzys 7 cm (takie rozwarcie ma szyjka macicy), przeżywa go większość rodzących. – Mówią, że urodzą kiedy indziej. I że bez cesarskiego cięcia czy znieczulenia ani rusz – opowiada położna. – Lęk, który je ogarnia, sprawia, że podnosi się poziom adrenaliny. Na tym etapie porodu jest on wręcz niezbędny! Pomaga urodzić dziecko. Dzięki niemu kobieta mobilizuje wszystkie siły do... walki.
A co z prośbą przyszłej mamy? – Zanim przyjdzie anestezjolog, często szyjka macicy osiąga rozwarcie 10 cm! I oto przechodzimy do drugiego etapu porodu.

Sygnał do walki
Najgorsze za Tobą... Czy będzie bolało? Tak, główka dziecka pchającego się na świat rozszerza macicę, rozciąga tkanki pochwy i krocza. Jednak Twoja uwaga skupiona jest na parciu. Za chwilę zobaczysz swoje maleństwo i ani myślisz roztkliwiać się nad sobą.
Najlepiej by było, gdybyś mogła stać albo kucać. W takiej pozycji masz sprzymierzeńca – siła ciężkości pomaga w obniżaniu się główki dziecka. Niestety, w wielu szpitalach to położna proponuje pozycję do rodzenia, np. półsiedzącą na łóżku porodowym. Po godzinie czy dwóch powinno być już po wszystkim. Także po bólu.
– Wszystkie kobiety chciałyby, aby poród był szybki i przyjemny... Ale wtedy ani matka, ani dziecko nie mieliby czasu na przygotowanie się do nowej sytuacji – mówi Marlena Trąbińska-Haduch. – Poród powinien być taki, by chcieć jeszcze raz urodzić.

Tatiana Audycka
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/rok temu
Jestem w 21 tygodniu i zdeterminowana jestem na ciecie cesarskie, zdania nie zmienię bo niechce cierpieć a i bardzo sie wstydzę robić widowisko z mojego krocza. To troche poniżające.
/8 lat temu
Bardzo cię proszę podaj mi swój e mail. A oto mój.daria.l@amorki.pl.Napisz mi cz to bardzo bolało.To będzie mój 1 raz
/8 lat temu
BOŻE Ja już rodzę odeszły mi wody.Ale ból!!!RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
POKAŻ KOMENTARZE (5)