Pytania o poród we dwoje

Czy nadal będziesz podobać się mężowi? A co, jeśli twój partner zemdleje? Rozwiewamy wątpliwości związane ze wspólnym porodem!

Pytania o poród we dwoje
Twój mężczyzna jest podenerwowany, ma wątpliwości, trochę obaw... Daj mu do przeczytania nasz porodowy przewodnik dla tatusiów. Znajdzie w nim odpowiedzi na pytania, które na pewno chciałby zadać (ale być może się krępuje).

Zbliża się Wielki Dzień... Z pozoru jesteś spokojny. Ale w środku – tam aż się kłębi od wątpliwości. Przyznaj, boisz się, tylko nie chcesz tego pokazać. To się nazywa Lęk przed Nieznanym. Im więcej wiesz na jakiś temat, tym mniej się obawiasz. Dlatego uderzamy w samo źródło problemu i wyjaśniamy sprawy, które zapewne cię interesują.

Chyba wolałbym nie brać udziału w porodzie. Co robić?
Najpierw zadaj sobie pytanie: "Dlaczego?". Może właśnie dlatego, że to, co nieznane, budzi w tobie lęk... Dowiedz się o porodzie jak najwięcej. Pogadaj
z żoną. Gdy usłyszysz, jak bardzo cię potrzebuje, być może zmienisz zdanie. Bo naprawdę warto być przy narodzinach własnego potomka. Oto trzy ważne powody: po pierwsze, twojej żonie bardzo przyda się wsparcie. Po drugie, to przecież narodziny twojego dziecka. Chcesz, aby to doświadczenie cię ominęło?
I po trzecie, potem pewnie będziesz żałował, że cię nie było...
Ale skoro twoja odpowiedź nadal brzmi "nie", wyjaśnij to partnerce. Osoba towarzysząca rodzącej ma dawać jej poczucie bezpieczeństwa, być oparciem, a nie źródłem dodatkowego niepokoju. A tak mogłoby się stać, gdybyś tam był wbrew sobie. Niestety, przyszła mama i tak może poczuć się dotknięta twoją odmową, nawet jeśli tego nie okaże. W końcu rodzicami jesteście oboje, ale ona nie może powiedzieć, że nie chce być przy porodzie!
A może zdecydujesz się towarzyszyć jej w pierwszym okresie porodu i wyjdziesz przed parciem? "Umówiliśmy się, że na okres parcia wyjdę. Ale potem, gdy wszystko trwało, emocje rosły, nawet nie zauważyłem, kiedy nadszedł ten moment. Byłem przejęty, szczęśliwy... Zostałem do końca i nawet mi do głowy nie przyszło uciekać. Nie żałuję", wspomina 36-letni Wojtek.

Czy cały czas będziemy razem?
Tak, przez cały okres trwania akcji porodowej. Jeśli jednak twoja żona zostanie wcześniej przyjęta do szpitala, a potem otrzyma np. oksytocynę, żeby poród wywołać – wtedy będzie leżała na oddziale, gdzie możesz ją jedynie odwiedzać w wyznaczonych porach. Ale gdy tylko maleństwo ruszy na świat, nic już was nie rozdzieli.
Podczas cięcia cesarskiego też możesz być obok. Z tym że podczas cesarki z nagłych wskazań zwykle jest więcej pośpiechu, nerwów. To poważna operacja, twoja pomoc ogranicza się do towarzyszenia żonie, główne zadanie mają do wykonania specjaliści, więc ich słuchaj. Gdy znajdą czas, wszystko ci wyjaśnią – być może dopiero po zabiegu. Dopilnuj, by przekazano ci wszelkie informacje.
Zdarza się, że lekarz lub położna, gdy pojawiają się komplikacje, proszą ojca o opuszczenie sali. Tak bywa rzadko, ale posłuchaj ich wtedy, to profesjonaliści. Czasem to sama rodząca prosi męża o wyjście – niektóre kobiety nie mogą skoncentrować się na swoim ciele nawet w obecności bardzo bliskiej osoby.

Jak sobie poradzę, widząc wysiłek i ból ukochanej?
Poradzisz sobie, bo będziesz musiał. Przecież nie wybiegniesz, krzycząc: "Już nie mogę!". Tak krzyczeć to może twoja żona (to ona walczy z bólem, przed nią natura stawia to niełatwe zadanie). Poród to trudne doświadczenie dla kobiety, zwykle rzeczywiście ogromny ból. Więc bądź przy niej, dodawaj otuchy, chwal, pocieszaj. Pomóż przetrwać każdy skurcz. Przypominaj o przynoszącym ulgę oddychaniu. Zapytaj położną o znieczulenie, jeśli twoja żona tego chce. Jeśli wymiękniesz, ona zostanie sama, więc trzymaj się i pomagaj. Jej bólu nie zlikwidujesz, ale możesz w nim ulżyć. Bądź przygotowany: teraz jest czas, byś czytał, chodził do szkoły rodzenia, dowiedział się jak najwięcej.
Sprawdź! Przegląd bielizny dla kobiet w ciąży i karmiących

Gdzie powinienem stać, żeby nie przeszkadzać?
Jeśli wejdziesz komuś w drogę albo staniesz tam, gdzie położnej lub lekarzowi jest to nie na rękę – na pewno ci o tym powiedzą. Zresztą nie przez cały czas będziesz tkwił w jednym miejscu. Na początku będziesz pewnie siedział przy żonie, spacerował z nią, pomagał jej wejść pod prysznic lub do wanny, iść do toalety. Twoje zadanie to być obok i pomagać w zależności od potrzeb. Podczas parcia będziesz podtrzymywał żonę w dogodnej pozycji. Potem położna poprosi cię o przecięcie pępowiny. Być może sam będziesz mógł podać maleństwo mamie.

A jeżeli zemdleję?
To zaraz się ockniesz, przez chwilę nie będziesz wiedział, co się stało, a potem pewnie zrobi ci się głupio, że wszystkich zająłeś swoją osobą. Ale niewielu mężczyznom się to zdarza! Pamiętaj, by dużo pić i mieć pod ręką przekąski, które dodadzą ci energii (poród może potrwać długo). Owszem, może ci się zrobić słabo – usiądź wtedy na chwilę, idź do toalety i odetchnij na korytarzu, napij się wody czy kawy z automatu... Większość mężczyzn radzi sobie z doświadczeniem narodzin śpiewająco. I ty, i żona będziecie z ciebie potem dumni.

Czy nadal będę jej pożądał po tym, co zobaczę?
Oczywiście, że tak. "Byłem zszokowany częstością i siłą skurczów, krwią, bólem", mówi 28-letni Robert. "Ale przede wszystkim byłem pod wrażeniem siły i odwagi mojej żony. Tyle przeszła, dla nas obojga. I nie przestała być piękną kobietą".
Poród to poród, wygląda tak, jak powinien wyglądać i nie ma nic wspólnego z pożądaniem. To dwa oddzielne "pudełeczka".
I mężczyźni tak do tego podchodzą, choć nieświadomie. Może się wręcz okazać, że teraz twoja żona będzie ci się jeszcze bardziej podobać, na inny, głębszy, sposób. I te piersi... Natura to sprzymierzeniec karmiącej mamy. Poza tym, piękna kobieta to piękna kobieta. I do tego jeszcze matka waszego dziecka! Czego chcieć więcej?

Czego mogę domagać się od lekarza i położnej?
Przede wszystkim informacji: o przebiegu porodu, stanie dziecka i mamy. Gdy nie ma komplikacji, jest sporo czasu na wyjaśnienia. Jeśli coś ciebie lub żonę zaniepokoi, masz prawo domagać się, by się nią zajęto (w czasie pierwszego okresu porodu możecie często być z żoną sami, bo położna i lekarz dyżurujący zajmują się kilkoma rodzącymi). Twoja żona ma też prawo do znieczulenia (choć to kosztuje).
Rodząca kobieta czasem jest tak bardzo skoncentrowana na sobie, że nie słyszy próśb położnej czy lekarza. Wtedy ty, jako jej rzecznik, pomagasz dogadać się z tymi osobami, przekazujesz jej prośby i pytania, wyjaśniasz, co mówią położna lub lekarz.

Jak mam znieść, że inni widzą moją żonę rozebraną?
Rzeczywiście, mężczyźnie trudno zaakceptować myśl, że inny mężczyzna ogląda jego kobietę nagą. To normalne. Ale poród to nie jest "normalne", codzienne wydarzenie. Jak już akcja porodowa ruszy, to naprawdę ostatnim twoim zmartwieniem będzie to, że ktoś tam coś, nie daj boże, zobaczy. Poród to nie jest śliczny widok. Jest krew, są krzyki. Ale poradzisz sobie z tym, tak jak radzi sobie tysiące ojców na świecie.
Gdy się zacznie, nie będziesz się czuł skrępowany ani nie będziesz miał ochoty przyłożyć ginekologowi za to, że bada twoją żonę :) Będziesz po prostu niebotycznie szczęśliwy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/7 lat temu
SUPER ARTYKUL ;)