Leczenie niepłodności - rządowy program in vitro

Od 1 lipca pary u których stwierdzono niepłodność, będą mogły skorzystać z procedury in vitro. Zdaniem ekspertów zgromadzonych na organizowanym przez Fundację Watch Health Care seminarium „Innowacje w leczeniu niepłodności – ocena dostępności w Polsce” jest to pierwszy krok w dobrym kierunku.

Rządowy program in vitro

Program będzie rozłożony na trzy lata. W tym czasie skorzystać ma z niego 15 tysięcy par. Jednak tylko tych, u których stwierdzono i potwierdzono przyczynę niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Kobieta w dniu zgłoszenia do programu musi mieć mniej niż 40 lat. Zakwalifikować się będą mogły także osoby z odroczoną płodnością z powodów onkologicznych oraz zakaźnych. Niestety państwo nie sfinansuje całego leczenia, lecz jego część biotechnologiczną oraz badania laboratoryjne i dodatkowe w części klinicznej. Oznacza to, że za niezbędne w tej procedurze leczenie farmakologiczne trzeba będzie zapłacić samemu. I to wcale nie mało.

Jak radzić sobie z trudnością z zajściem w ciążę?

Polecamy: Niezbędne badania do zabiegu in vitro

Brak refundacji leczenia farmakologicznego

- Koszty leków są zróżnicowane dla poszczególnych kobiet, bowiem ich zużycie zależy od osobniczej właściwości jajników. Na farmakoterapię para musi wydać od 3 do 4,5 tysiąca złotych, a czasem i więcej. Dla szeregu par stanowi to poważną barierę. Tym niemniej uruchomienie programu to dobra wiadomość – powiedział prof. dr hab. n. med. Marian Szamatowicz, przewodniczący Komitetu Naukowego seminarium Watch Health Care i specjalista w dziedzinie ginekologii oraz położnictwa, który dokonał pierwszego w Polsce udanego zabiegu zapłodnienia człowieka metodą in vitro.

- Cieszę się, że tym razem podczas naszego seminarium nie musimy skupiać się na wskazywaniu barier w dostępie do terapii i procedur. Możemy za to z czystym sumieniem powiedzieć, że dzieje się sprawa pozytywna: także relatywnie niezamożne osoby będą mogły skorzystać z zapłodnienia in vitro. Dotychczasowa cena – kilkanaście tysięcy złotych w zależności od kliniki była dla większości Polaków zaporą nie do przebycia. To się zmienia. Program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego jest zapewne niedoskonały, ale m.in. po to jest nasze seminarium. Chcemy wskazać na te niedoskonałości, by można było je poprawić – powiedział dr Maciej Nowicki, nowy prezes Fundacji Watch Health Care.

Jakie zatem wyzwania stoją dziś przed polską medycyną reprodukcyjną? Według ekspertów obecnych na seminarium Watch Health Care jest ich jeszcze niemało.

- Przede wszystkim uporządkowanie kwestii prawnych. Rozmawiamy o programie Ministerstwa Zdrowia, a nie o koszyku NFZ. Potrafię sobie wyobrazić, że przyjdzie nowy minister, który będzie przeciwny in vitro i po prostu zamknie program. Konieczne jest formalne określenie standardów i bezpieczeństwa zapłodnienia pozaustrojowego poprzez wprowadzenie dyrektyw Wspólnoty Europejskiej z 2004 i 2006 roku. Sejm boryka się z tym już od kilku lat. Na razie bez rezultatów. Program to ważny krok, ale o sukcesie będziemy mówili dopiero po ostatecznym, niezależnym od zmian na scenie politycznej, zapewnieniu leczenia niepłodności potrzebującym parom – powiedział prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa, kierownik Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Polecamy: Dieta wspomagająca zajście w ciążę na drodze in vitro

Problem niepłodności w Polsce

Jak dużej grupy pacjentów dotyczy w Polsce problem niepłodności? Dokładnych danych nie ma. Według szacunków WHO na świecie jest około 60-80 mln par, które chciałyby mieć dzieci, ale nie mogą. Przyjmuje się, iż w krajach wysoko rozwiniętych boryka się z tym problemem aż co dziesiąta para. W Polsce dawałoby to około miliona par w wieku prokreacyjnym. Przy czym tylko niewiele z nich wymaga leczenia metodą wspomaganego rozrodu. Z pełnopłatnej procedury in vitro korzysta w Polsce dziś 10-12 tys. par rocznie. Ile chętnie by skorzystało, ale nie może sobie na to pozwolić z powodów finansowych?

- Są szacunki, że zapłodnienia in vitro może potrzebować w Polsce ponad 25 tys. par rocznie – powiedział prof. Szamatowicz.

Polecamy: Zapłodnienie in vitro (IVF) – krok po kroku

Potrzebna jest edukacja na temat leczenia niepłodności

Według ekspertów seminarium program rządowy to ważny krok w kierunku udostępnienia in vitro pacjentom, ale jeszcze ważniejsza i być może jeszcze bardziej potrzebna jest edukacja. Przede wszystkim upowszechnienie wiedzy na temat efektywnego leczenia niepłodności. Wielu Polakom wydaje się, że leczenie niepłodności to tylko in vitro, a to przecież nieprawda. Kluczowe z punktu widzenia reprodukcji jest także przełamanie niekorzystnych trendów populacyjnych. Kobiety wcześniej powinny podejmować rozród. Należy zwalczać palenie tytoniu u kobiet i u mężczyzn, a także obalać mity, które narosły wokół in vitro.

- Niepłodność jest chorobą i jak każda inna choroba powinna być skutecznie leczona. Dotknięci nią ludzie są płatnikami ubezpieczenia, ale pozbawia się ich możliwości leczenia ze względów ideologicznych. A przecież mrożenie zarodków nie ma nic wspólnego z zabijaniem. W wielu sytuacjach jest to jedyna szansa na ich przeżycie i ciążę np. u osób dotkniętych chorobą nowotworową – zakończył prof. Szamatowicz.

- Ogólnie rzecz biorąc wprowadzenie tego programu to inicjatywa godna pochwały i bardzo ważna. Dobrze, że ktoś miał odwagę to zrobić – dodał prof. Kurzawa.

Źródło: Biuro Prasowe Fundacji Watch Heath Care/ (dr)

Zobacz także: Zanim zdecydujesz się na in vitro

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)