A ja rodzę bez męża

Panuje moda na porody z tatą. Wspaniale, lecz... nie wszystkim się to podoba. Nie róbcie więc nic na siłę!

a-ja-rodze-copy.jpg
 
Nawet jeśli bardzo zależy Ci na tym, by ukochany był przy Tobie, nie namawiaj go do tego, nie mów, że mężowie wszystkich koleżanek brali udział w porodach.

Nie zmuszaj!
Przyznaj, że chciałabyś, byście byli razem, ale zrozumiesz, jeśli on zdecyduje inaczej. Daj mu czas do namysłu (często panowie przekonują się do wspólnego porodu podczas zajęć w szkole rodzenia) i bezwarunkowo zaakceptuj jego wybór. Dlaczego powinnaś tak zrobić? Dla własnego dobra. Dla wielu mężczyzn asystowanie przy porodzie to wyzwanie ponad ich siły. Część z nich mdleje na widok krwi. Inni są porywczy i - widząc, jak żona się męczy - krzyczą na lekarzy, domagają się interwencji, która nie jest potrzebna. W obu przypadkach taki tata na porodówce zamiast pomagać żonie, przeszkadza jej i personelowi.
Najczęściej jednak mężczyźni uważają, że rodzenie dzieci to sprawa kobiet. Od pokoleń ich przodkowie czekali pod drzwiami (lub szpitalem) na wieści o potomku, i to właśnie wydaje im się naturalne. Boją się, że zawiodą lub... zobaczą coś, czego nie chcą. Seksuolodzy przyznają, że zmuszony do wspólnego porodu mężczyzna może przeżyć stres, którego skutki bywają długotrwałe. Co prawda panowie wiedzą, jak rodzą się dzieci, ale wolą najintymniejszą część ciała kobiety traktować tylko jako obiekt pieszczot. Tata, który był przy porodzie wbrew swej woli, może mieć nawet kłopoty z powrotem do seksu.

Poproś bliską osobę
Nieobecność męża na porodówce nie oznacza, że musisz rodzić sama. Zastanów się jednak dobrze nad wyborem odpowiedniego towarzystwa.
Zadaj sobie pytanie, jak reagujesz w sytuacjach stresowych: czy wybuchasz gniewem, czy łatwo się poddajesz. Pomyśl, czego oczekujesz od osoby będącej z Tobą na porodówce.
Mama
Pamiętaj, że będzie ona prawdopodobnie (zaraz po mężu) będzie przeżywać poród najbardziej. Dzięki temu masz pewność, że zrobi wszystko, byś czuła się bezpiecznie. Jednak matczyne emocje mogą udzielić się i Tobie. Wtedy zamiast starać się być dzielną, możesz łatwiej się rozkleić. Zastanów się, jak mama najczęściej reaguje w sytuacjach kryzysowych: czy rozsądnie działa, czy też nie potrafi opanować zdenerwowania.
Teściowa
Zwykle potrafi zachować większy dystans niż mama. Może się okazać najbardziej przydatną osobą w trakcie skurczów: nie straci głowy, zawoła w razie potrzeby położną lub lekarza, zdopinguje do bardziej efektywnego oddychania. Oczywiście pod warunkiem że macie ze sobą wspólny język. Najlepiej na początku ustalić, czego od niej oczekujesz, a co chcesz pozostawić jedynie swojemu nadzorowi (np. możesz nie chcieć, by teściowa instruowała Cię, jak masz się zachowywać).
Siostra
Gdy od dzieciństwa powierzacie sobie najskrytsze tajemnice, to będziesz mogła liczyć na jej pomoc na porodówce. Pamiętaj jednak, że jeśli siostra jeszcze nie rodziła, może być nieprzygotowana na Twój ból i widok krwi czy wód płodowych. Lepiej wtedy, by siostra zapisała się do szkoły rodzenia: tam dowie się, jak może pomóc w trakcie porodu. Razem będziecie się do niego przygotowywać, ćwicząc np. oddychanie i masaże łagodzące ból.
Przyjaciółka
Najlepiej, gdy już jest mamą. Jeśli chcesz, by Cię pocieszała, a nie np. cały czas mobilizowała do wysiłku, powiedz jej czego oczekujesz.

Zaufaj położnej
Jeżeli czujesz się skrępowana w intymnych sytuacjach, a stresy lepiej znosisz w samotności, zdecyduj się na poród w towarzystwie położnej. Masz wtedy zapewnioną fachową pomoc, nie martwisz się o reakcję osoby towarzyszącej i wiedząc, że liczysz tylko na siebie, jesteś opanowana i zdopingowana.

Weź pod uwagę, zanim zdecydujesz
Tego możesz oczekiwać
- Wsparcie psychiczne.
Wiesz, że mąż czy przyjaciółka potrzyma Cię za rękę i w razie potrzeby doda otuchy.
- Masaż. Dzięki niemu skurcze staną się łatwiejsze do zniesienia.
- Doping. Jeśli nie będziesz już dawać rady, przy Tobie będzie ktoś, kto zmobilizuje do dalszego działania.
- Kontakt z personelem. Czasem mama czy przyjaciółka szybciej zrozumie Twoje potrzeby i przekaże je położnej.

Na to nie licz
- Nikt nie urodzi za Ciebie.
To Ty musisz okazać największe zdyscyplinowanie i wierzyć, że wszystko pójdzie dobrze.
- Nawet ukochany nie zlikwiduje bólu. Jeśli boisz się cierpienia, poproś o znieczulenie. Ból nie ustąpi pod wpływem czułych słów.

Aleksandra Sokalska
Konsultacja: Mariola Gańko, położna
Fot. TB
Sprawdź! Przegląd bielizny dla kobiet w ciąży i karmiących
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)