POLECAMY

Ciasteczka i muffiny - przepisy z bloga Book Me a Cookie

Krakowska studentka, Joanna Mentel, autorka bloga Book Me a Cookie, której kreatywności nie brakuje zarówno w życiu, jak i w kuchni. Czytelnikom We-Dwoje.pl poleca kilka słodkich wypieków na poprawę humoru i smutki wszelakie.

Krakowska studentka, Joanna Mentel, autorka bloga Book Me a Cookie, której kreatywności nie brakuje zarówno w życiu, jak i w kuchni. Czytelnikom We-Dwoje.pl poleca kilka słodkich wypieków na poprawę humoru i smutki wszelakie.

Pobaw się w kuchni. Kolorowymi groszkami na okrągłym ciasteczku, słowami ukrytymi wewnątrz waniliowego rożka i wielką puchatą czapa z bitej śmietany na kokosowym muffinie. Niech będzie radośnie, pomysłowo i pysznie, że palce lizać. Gotowanie jest zabawne. A jeśli przy tym efekt tej zabawy można później zjeść, czego chcieć więcej? - zachęca Joanna Mentel, autorka bloga Book Me a Cookie.

 

Ciasteczka z kolorami

Jest rower, jest wiosna, są kolory. Na papierze, w głowie, w ciasteczku. Kruche, z czekoladowymi groszkami we wszystkich kolorach tęczy. Radosne, bo na wiosnę wszystko się cieszy, że zaczyna na powrót, po szaro-burej zimie, być kolorowo.

Składniki na ok. 15 większych ciastek:
100 g masła
100 g cukru
2 łyżki miodu
150 g mąki
1 łyżeczka sody
groszki w kolorowych skorupkach
lukier

Przygotowanie:

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C. Do dużej miski wrzuć masło, dosyp cukier i ubij mikserem na puszysty, jasnożółty krem. Dolej miodu, wsyp mąkę i sodę. Wymieszaj wszystko dokładnie. Blachę do pieczenia posmaruj masłem. Odrywaj z ciasta małe kawałki, tocz w dłoniach kulki wielkości piłeczki pingpongowej i układaj na blasze w kilkucentymetrowych odstępach. Ciastka podczas pieczenia rosną na boki. Spłaszczaj lekko każde ciasteczko dłonią. Piecz 10-15 minut, aż do zezłocenia. Wyciągnij, przestudź lekko, jeszcze ciepłe (ale nie gorące) przełóż na kuchenna kratkę albo drewniana deskę do całkowitego ostygnięcia.

Przygotuj lukier: cukier puder wymieszaj z odrobiną wody albo soku z cytryny. Lukier ma mieć konsystencję gęstej farby plakatowej. Jeśli wyjdzie ci za rzadki - dodaj trochę więcej cukru pudru. Jeśli nadal jest za gęsty - kilka kropli wody albo soku z cytryny. Przełóż lukier do woreczka, odetnij róg i wyciskaj małe ciapki na ostudzone ciastka. Do nich przyklejaj kolorowe groszki.

Moja rada: po wystudzeniu włóż ciasteczka do metalowej puszki albo dużego słoika na ciastka. Wtedy będą miękkie.

 

Kokosowe muffiny ze śniegową czapeczką i orzeszkowym gradem

Wszystko jest puchate. I ubita śmietana - zaraz wam powiem w czym tkwi sekret - i sama muffinka. Śmietanę dobrze jest ubijać ze szczyptą soli. Sól nie zmienia smaku, nie robi śmietany słoną, a dzięki temu szybciej się ubija i jest sztywniejsza. Za to muffince puszystości dodaje kokos. Jest słodko, lekko i z orzeszkami.

Składniki na 12 sztuk:
150 g miękkiego masła
80 g cukru
2 duże jajka
4 łyżki mleka/dobrej maślanki
1 cała łyżeczka proszku do pieczenia
200 g mąki (dałam żytnią - może być też pszenna, razowa, etc.)
2 garści płatków kokosowych (jeśli nie masz, mogą być wiórki)
200 ml śmietany kremówki (30% lub 36%)
posiekane na drobno orzeszki

Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 180 stopni C. Miękkie masło utrzyj z cukrem na gładką, puszystą masę(nie trzeba tego robić mikserem - wystarczy dobra trzepaczka). Wbij jajko i dolej mleka albo maślanki (w zależności od tego, co masz w lodówce). Wsyp mąkę, proszek do pieczenia, płatki kokosowe i wymieszaj wszystko byle jak. Tak, żeby tylko się połączyło, nie musi być gładkie. Masę nakładaj łyżką do muffinkowej formy wyłożonej papilotkami, do 2/3 wysokości każdego "kubeczka". Wstaw do piekarnika i piecz 15-20 minut, do zezłocenia na wierzchu. Wyciągnij i przed dekorowaniem całkowicie ostudź.
W czasie, kiedy muffinki będą się studzić, ubij śmietankę. Ubijając, dodaj szczyptę soli - śmietanka ubije się szybciej i będzie sztywniejsza, a sól nie zmieni jej smaku. Nie dodawaj do niej żadnego cukru. Muffiny są już słodkie, jedno źródło słodkości wystarczy. Ubitą na sztywno śmietanę przełóż do rękawa cukierniczego lub foliowego woreczka, obetnij róg i wyciskaj śmietanę na babeczki. Tak, żeby powstała duża biała czapeczka. Posyp po wierzchu posiekanymi orzeszkami - i voila! Gotowe.

 

Ciasteczka na czas sesji do podniesienia na duchu albo Ciasteczka na trudne wyrazy

Ciasteczka są małe, kruche i niesamowicie pyszne. W środku – śmiesznostki z tekstami wykładowców. To dlatego ciasteczka nazywam sesyjnymi. Idealne do podnoszenia na duchu, kiedy w perspektywie ma się wbijanie do głowy materiału na kilka egzaminów. Ciasteczka pachną różnymi rzeczami, ale te zapachy się nie mieszają. Przed przełamaniem ciasteczko pachnie cynamonem - bo na wierzchu jest posypane różowym cukrem pudrem z cynamonem właśnie. Jak już się przełamie, zaczyna pachnieć prawdziwą wanilią. A jak pachnie prawdziwą wanilią, to zupełnie inaczej niż cukrem wanilinowym. Lubię, jak tak jest.

Składniki na ok. 30 sztuk:
17,5 dag mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
12 dag świeżego masła
8 dag cukru
1 jajko
ziarenka wydłubane z jednej laski wanilii
2 łyżki cukru pudru zmieszane z 1 łyżką cynamonu

Przygotowanie:
Przesiej mąkę do miski, dodaj proszek do pieczenia i sól.
W innej misce utrzyj masło z cukrem na puszysty krem, dodaj jajko i imbir, i nadal ucieraj. Stopniowo dosypuj mąkę i ucieraj, aż powstanie gładkie ciasto. Od momentu dodawania mąki radzę odstawić mikser i wyrabiać ciasto ręcznie: jest, po pierwsze, dużo wygodniej niż mikserem, po drugie od razu czujemy, czy trzeba oddać więcej mąki, gdy ciasto jest zbyt lepiące. Powinna powstać mięciutka, gładka kula. Owiń ją w folię spożywczą i wstaw do lodówki na 10 minut.
Nagrzej piekarnik do 180oC i wyłóż dwie blachy papierem do pieczenia. Rozwałkuj ciasto na lekko oprószonej mąką stolnicy. Placek powinien mieć ok. 3 mm, a więc nie być za gruby. Z ciasta powycinaj szklanką kółka. Na środku każdego układaj złożony wsad ideowy, zlepiaj brzegi ciasta i zawiń brzegi ku sobie.
Gotowe ciasteczka piecz w rozgrzanym piekarniku przez 10-12 minut. Powinny się lekko zrumienić. Zostaw na kilka minut do ostygnięcia na blasze, zdejmij ostrożnie i przełóż na talerz. Ciasteczka nie stracą świeżości przez tydzień, jeśli zamkniemy je w szczelnym pudełku: najlepiej metalowej puszcze lub szklanym słoju.

 

Rozmowa z Joanną Mentel, autorką bloga Book Me z Cookie

Od jak dawna blogujesz?

Od 4 lat. Od lipca zeszłego roku pod adresem bookmeacookie.blogspot.com. Wcześniej prowadziłam bloga na platformie bloxa. „Przenosząc się” na Book Me, zabrałam ze sobą wszystkie przepisy ze starego bloga. Po to, żeby zachować ciągłość i aby w poszukiwaniu przepisów nie trzeba było skakać pomiędzy dwoma stronami, zachodząc w głowę, gdzie też może być przepis na ciasteczka z chińską wróżbą albo słone krakersy.

Skąd pomysł na kulinarne blogowanie?

Z przypadku. Chciałam mieć swój własny zeszyt z przepisami. Wersja papierowa się nie sprawdziła, bo moja cierpliwość w zetknięciu z papierem i długopisem poniosła sromotną klęskę, wymyśliłam sobie, że założę bloga. Wtedy jeszcze nie miałam zielonego pojęcia, na czym polega prowadzenie bloga. Dla przeciętnego czytelnika liczy się efekt końcowy, za którym w moim przypadku stoją godziny krzątania się po kuchni, ustawianie gotowej potrawy na odpowiednim tle, robienie jej kilkudziesięciu zdjęć, z których muszę wybrać 3-4, które ostatecznie pojawią się na blogu.
Na Book Me łącze dwie swoje największe pasje – pieczenie i czytanie. Kiedyś dołączyłam do przepisu jakiś podkreślony cytat, a że takich podkreślonych linijek w książce miałam więcej, zaczęłam je dodawać na końcu każdego przepisu. Ciągle coś czytam, więc cytatów naturalna koleją rzeczy zaczęło przybywać. Kiedy dostałam któryś z kolei mail z prośbą o polecenie jakichś książek, zaczęłam dołączać do przepisów jeszcze krótkie, bardzo subiektywne recenzje tego, co czytam. I tak zostało: słodkość i książka.

Jaką kuchnię preferujesz - gotować i konsumować?


Gotuję po wegetariańsku, nie jem mięsa. Nawet gdybym chciała zrobić np. jajecznicę na kiełbasie, nie potrafię się do tego zabrać – nie wiem jak grubo kroić, ile czasu smażyć, nie czuję tego. Uwielbiam piec. Trochę gapowato, z tendencją do regularnego parzenia się gorącą blachą po palcach. Lubię bawić się formą wypieku, upiększać, kolorować. Przyjemność sprawa mi otaczanie się ładnymi rzeczami, więc i w kuchni zwracam uwagę na to, żeby było estetycznie. Jestem wymarzoną klientką dla producentów foremek do wykrawania ciastek, kolorowych cukrowych posypek, czekoladowych literek, serduszek, gwiazdek… Znoszę do domu, zamawiam przez Internet, a potem stoję w kuchni i czekam na cudowne rozmnożenie się ilości szuflad na wszystkie te drobiazgi.
A jeść – uwielbiam kuchnię indyjską. Za zapachy, niespotykane nigdzie indziej połączenie smaków i niewyobrażalną pomysłowość w dobieraniu ziół i przypraw. Lubię kuchnię francuską za jej delikatność i dopieszczenie pod względem jakości składników. I za makaroniki – miasteczkowy majstersztyk. Kuchnia włoska to makarony o różnych kształtach, wielkościach, kolorach. W Chorwacji znalazłam wszystkie moje ulubione warzywne smaki. Chorwaci hodują we własnych ogródkach bakłażany, paprykę, pomidory, cukinie, arbuzy, a na drzewach rosną im pomarańcze i morele. Piją hektolitry wody z lodem i cytryną, po którą nie muszą iść do sklepu, bo wystarczy, że wyjdą przed dom i zerwą z drzewa słodko-kwaśne żółte kulki. Takie drobne rzeczy mnie fascynują.

Skąd czerpiesz kulinarne inspiracje?

Zewsząd: z programów kulinarnych, książek, gazet, magazynów poświęconych gotowaniu, wreszcie z Internetu. Codziennie spędzam ponad dwie godziny na surfowaniu po innych blogach kulinarnych. Lubię się inspirować, ale rzadko wzoruje się całkowicie na znalezionym przepisie. Wolę przekombinować – dodać miód zamiast cukru, płatki owsiane zamiast mąki, dosypać owoców, pozmieniać proporcje. Wtedy potrawa jest moja. Przywiązuję dużą uwagę do składników. Jeśli całość ma być smaczna, składniki muszą być dobrej jakości. Nie używam słodzików. Jeśli barwniki, to naturalne, zrobione np. z soków owocowych. Dawno temu wyrzuciłam kostki rosołowe i sztuczne ulepszacze smaku. Budyń robię sama, bo jest smaczniejszy, a równie szybko się go gotuje.


Masz swoje kulinarne guru?
Nie będę specjalnie oryginalna – to Jamie Oliver. Ogromnie podoba mi się jego podejście do kwestii jedzenia. Jego programy nie opierają się na formule „weź marchewkę, obierz marchewkę, ugotuj marchewkę i voila, masz duszoną”, tylko na dociekaniu i tłumaczeniu: dlaczego najlepsza jest ta hodowana we własnym ogródku, z dala od spalin, dlaczego nie można jej przegotować i co do niej dodać, żeby gościom czapki z głów pospadały. Jamie mówi mi: jak zostawiasz dziewczyno banana na dłużej, to skrop go cytryną, bo ściemnieje. Mieszaj rękami, oblizuj łyżkę, bo takie jest dobre, baw się gotowaniem.
Lubię też Susannę Teę. Jej książka kucharska jest wręcz genialna. I nasz rodzimy Makłowicz – z niesamowitą wiedzą na temat jedzenia. Uwielbiam też duet, jaki tworzy z Bikontem. A telewizyjnie ostatnio zachwycam się Agatą Lewandowską i Olgą Kwiecińską z „Rewolucji na talerzu”.

Fot. bookmeacookie.blogspot.com

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/7 lat temu
Te ciasteczka z lentylkami są świetne! upiekłam na święta i dzieci za nimi szalały!
/7 lat temu
mniammm
/7 lat temu
Ciachooo z czechosłowackimi lentylkami rządzi ;-)