POLECAMY

Do Unii za pracą

Coraz częściej spotykamy sie z sytuacją, że Polacy wjeżdżają za granicę za chlebem. Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie mniej niż pół miliona mln Polaków przynajmniej przez krótki czas pracowało lub obecnie pracuje za granicą.

Coraz częściej spotykamy sie z sytuacją, że Polacy wjeżdżają za granicę za chlebem. Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie mniej niż pół miliona mln Polaków przynajmniej przez krótki czas pracowało lub obecnie pracuje za granicą.

Nic w tym dziwnego. Rynki pracy krajów Unii Europejskiej kuszą nas większymi zarobkami, wyższym poziomem życia, a nasz kraj z pewnością nie wiele ma nam do zaoferowania.

Najwięcej zainteresowanych pojawia się zazwyczaj w okresie letnim. Okres wakacyjny sprzyja wyjazdom do pracy sezonowej. Coraz odważniej jednak Polacy rozważają perspektywy osiedlenia gdzieś w Europie na stałe i to z całymi rodzinami. Głównym powodem są zarobki. Polskie płace są sześciokrotnie niższe niż w Unii Europejskiej. Nawet młodzi, zdolni ludzie, po studiach wolą pracę fizyczną, za godziwą płacę.

Obecnie nasze członkostwo w Unii nie pozwala nam swobodne podejmowanie pracy we wszystkich krajach UE - ma to nastąpić dopiero przed 1 maja 2009. Najwięcej Polaków obecnie wyjeżdża do pracy w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Włoszech i Holandii.

Zaraz po przystąpieniu Polski do Unii, Polacy wykonywali prace proste i nie wymagające żadnych kwalifikacji. Zatrudniani w rolnictwie, na budowach oraz do opieki nad dziećmi czy osobami starszymi. Wiele osób, mimo wysokiego wykształcenia decydowało się na pracę w pubach, barach, restauracjach, czy przy zbiorach owoców. Obecnie w krajach Unii coraz częściej potrzebni są specjaliści z różnych dziedzin, głównie takich jak: budowlańcy, kucharze, kelnerzy i barmani, lekarze, informatycy, programiści. Coraz częściej potrzebne są osoby do administracji i marketingu.

Bezrobocie, czy niskie zarobki to jednak nie jest jedyny powód ucieczki. Złe traktowanie młodych ludzi jako pracobiorców, przedsiębiorców także przyczynia się do nagminnych wyjazdów. A w Europie Polacy zyskują coraz lepszą opinię. Są uważani za lojalnych i solidnych. Nie mają tendencji do częstej zmiany pracy, co pracodawcy bardzo sobie cenią. Legalnie zatrudnieni pracownicy z Polski mają takie same prawa, jak pracownicy lokalni. Poza tym młodzi ludzie nie widzą perspektyw na rozwój w kraju. Obce im jest również przywiązanie do Polski, patriotyzm, który w większym stopniu dotyczy ludzi w średnim wieku co również przyczynia się do wyjazdów.

Co to oznacza dla Polski? Emigracja z pewnością pomaga rozwiązać problem bezrobocia w naszym kraju. Ale jednak największym problemem może być utrata wysokiej klasy specjalistów. Unijne rynki pracy coraz częściej zabiegają o polskich pracowników. Najbardziej poszukują takich fachowców, na których prace zapotrzebowanie jest także w Polsce. Zjawisko to jest już bardzo widoczne w służbie zdrowia. Coraz więcej lekarzy oraz pielęgniarek wyjeżdża do pracy na zachód Europy. Jeśli zjawisko to się nasili możemy mieć problem z opieką medyczną.
Poza tym wyjeżdżają młodzi ludzie, co odbija się na tzw. potencjale rozrodczym polskiej populacji. Postępujący niż demograficzny w połączeniu z emigracją zarobkową młodych pracowników może doprowadzić do problemów w utrzymywaniu powiększającej się grupy emerytów i rencistów.
Z powodu emigracji Polaków do krajów Zachodniej Europy już mamy problem z pracownikami budowlanymi i rolnymi. Jedynym rozwiązaniem, aby w naszym kraju nie zabrakło rąk do pracy, jest podniesienie płac pracowników. Z kraju wyjeżdżają bowiem wybitni fachowcy, lekarze, pielęgniarki i jedynym sposobem, by ich zatrzymać jest wzrost wynagrodzeń.

Fala emigracji z jaką mamy obecnie w Polsce do czynienia, nie jest zjawiskiem nowym. W latach 80. XX w. z naszego kraju wyjeżdżało średnio 25 proc. absolwentów szkół wyższych. Aby złagodzić negatywne skutki migracji, Polska również powinna podjąć działania stymulujące migracje powrotne, np.: informować o pozytywnych zmianach w kraju, zachęcać do powrotu.

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)