Ubezpieczenie od utraty pracy, czyli: umiesz liczyć - licz na siebie

„Ubezpieczenie od utraty pracy” – brzmi nieźle, szczególnie w czasach kryzysu. Ale tylko brzmi. Ten popularny dodatek do kredytów podnosi często znacznie ich koszt, natomiast nie gwarantuje, że w każdej sytuacji, gdy zostaniesz bez pracy ubezpieczyciel pomoże Ci płacić raty. Zatem, zanim dasz się namówić doradcy bankowemu na polisę, upewnij się, czy naprawdę będziesz czuł się z nią bezpieczniej.

„Ubezpieczenie od utraty pracy” – brzmi nieźle, szczególnie w czasach kryzysu. Ale tylko brzmi. Ten popularny dodatek do kredytów podnosi często znacznie ich koszt, natomiast nie gwarantuje, że w każdej sytuacji, gdy zostaniesz bez pracy ubezpieczyciel pomoże Ci płacić raty. Zatem, zanim dasz się namówić doradcy bankowemu na polisę, upewnij się, czy naprawdę będziesz czuł się z nią bezpieczniej.

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że nie każda utrata pracy jest objęta ochroną ubezpieczeniową. Dlatego powinieneś zwrócić szczególną uwagę na wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela przewidziane w umowie. Zanim więc podpiszesz umowę, koniecznie poproś o udostępnienie ogólnych warunków ubezpieczenia (owu).

Ubezpieczenie od utraty pracy, czyli: umiesz liczyć - licz na siebie

Jakie są najczęstsze wyłączenia?
Firma ubezpieczeniowa odmówi Ci wypłaty świadczenia w sytuacji, gdy:
  • rozstałeś się z pracodawcą za porozumieniem stron,
  • pracodawca zwolnił Cię bez wypowiedzenia z Twojej winy,
  • zwolniono Cię w ramach zwolnień grupowych,
  • nie przedłużono z Tobą umowy o pracę na czas określony.
Najczęściej spotykane na rynku ubezpieczenia zapewniają spłatę rat przez okres od 6 do 12 miesięcy. Decydując się na ubezpieczenie od utraty pracy trzeba jednak liczyć się z tym, że należne z ubezpieczenia świadczenie może nie wystarczyć na pokrycie całej raty kredytu. Występują bowiem ograniczenia odpowiedzialności, np. do kursu franka tylko o 10% wyższego niż w chwili zawarcia umowy – mówi Anna Dąbrowska z Biura Rzecznika Ubezpieczonych. W umowach ubezpieczenia od utraty pracy określa się również maksymalną kwotę, jaka przysługuje ubezpieczonemu z polisy miesięcznie – dodaje.

Co istotne, odpowiedzialność ubezpieczyciela rozpoczyna się po upływie tzw. okresu wyłączenia wynoszącego od 30 do 90 dni liczonych od dnia uruchomienia kredytu lub od dnia podpisania deklaracji zgody na przystąpienie do ubezpieczenia. Oznacza to, że jeśli ubezpieczysz się np. 20 stycznia, a 10 lutego stracisz pracę, firma ubezpieczeniowa nie będzie spłacała Twojego kredytu, bo nie minęło 30 dni.

Ponadto, aby uzyskać świadczenie należy zazwyczaj przedstawić zaświadczenie o statusie bezrobotnego, co oznacza konieczność uprzedniego zarejestrowania się jako osoba bezrobotna w urzędzie pracy. Zdarza się też, że wymagane jest nabycie prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

Z jakimi kosztami musisz się liczyć?
Na koszt ubezpieczenia wpływ ma wiele czynników. „Najczęściej zależy on od kwoty kredytu oraz liczby rat, a w przypadku kart kredytowych od salda zadłużenia w danym miesiącu” – mówi Beata Plewa, dyrektor ds. kontroli ubezpieczeń i funduszy GE Money Banku. Wiele zależy też od okresu na jaki została zawarta polisa oraz od tego, co jest podstawą naliczenia składki – rata kredytu, kwota udzielonego kredytu, kwota pozostało do spłaty, saldo zadłużenia.

Składka wynosi zazwyczaj od 1 do 3% sumy ubezpieczenia, czyli raty kredytu, choć zdarzają się i wyższe. Według Bohdana Białoruckiego, rzecznika prasowego Aviva Commercial Union, można przyjąć, że koszt takiego ubezpieczenia waha od kilku do kilkudziesięciu złotych miesięcznie w zależności od wybranej przez klienta opcji.

Czy bank może zmusić Cię do wykupienia polisy?
Zazwyczaj klienci podpisując umowę kredytową automatycznie podpisują umowę na zawarcie ubezpieczenia od utraty pracy myśląc, że muszą to zrobić bo w przeciwnym razie nie dostaną kredytu. Ubezpieczenie na wypadek utraty pracy jest natomiast ubezpieczeniem dobrowolnym. To od Ciebie zależy, czy zdecydujesz się na kredyt z ubezpieczeniem, czy kredyt bez ubezpieczenia. Pamiętaj jednak, że jeśli nie będziesz chciał go wykupić bank ma prawo zażądać od Ciebie innego zabezpieczenia, np. poręczenia przez osobę trzecią.

Dorota Siudowska-Mieszkowska
www.serwis-inwestora.pl
SKOMENTUJ (5)
Podwyżka w pracy - rady psychologa
KOMENTARZE (5)
Gość We-Dwoje.pl/rok temu
sporo na ten temat można poczytać także tutaj http://aty.pl/ubezpieczenie-od-utraty-pracy/
Gość We-Dwoje.pl/3 lata temu
ja mam ubezpieczenie spłaty kredytu Macif http://www.na-zycie.ubezpieczeniaonline.pl/p/acti-ochrona-najlepsze-ubezpieczenie-na-zycie-pod-kredyt/32.html Na razie jestem zadowolona, ale nigdy nie musiałam z niego korzystać.
Gość We-Dwoje.pl/4 lata temu
W 2011r. w sierpniu wzielam kredyt w banku ING (NIE DUZY) razem z jego ubezpieczeniem od utraty pracy. Pracownik banku zapytal tylko czy chce takie ubezpieczenie i przedstawil mi je w postaci samych superlatywow, nie przedstawil warunkow takiego ubezpieczenia jak i nie dano mi ich w postaci pisemnej. Kiedy 8 miesiecy pozniej stracilam prace z przyczyn niezaleznych odemnie wtedy zaczal sie moj koszmar z ubezpieczalnia i z bankiem. Nie spelniam 0,5 z 6 podstawowych warunkow otrzymania odszkodowania. Warunki: 1. wyslac umowe o prace na jaki czas (okreslony lub nie okreslony), 2. swiadectwo pracy, 3. wypisany formularz ktory mozna otrzymac w banku, 4. zaswiadczenie o wykresleniu wpisu z Ewidencji działalnosci gospodarczej lub ogłoszenia upadłosci (w przypadku osób prowadzacych działalnosc gospodarcza),5. rozrachunek rat splaty kredytu tez z banku, wreszcie, 6. decyzje z PUP o nadaniu mi statusu osoby bezrobotnej z PRAWEM DO ZASILKU!!!! Kpina. Chyba logiczne jest, ze osoba z sasilkiem w cudzyslowiu ma na splate tego kredytu a osoba bez prawa do zasilku nie ma zadnego zrudla dochodu. Czy sie myle? Pracownik banku nie powinen mi proponowac a tym bardziej udzielac takiego ubezpieczenia, gdyz w momencie zawierania umowy pracowalam na pol etatu, zarabialam 900 zl brutto i nie nalezal mi sie zasilek dla bezrobotnych. Zeby otrzymac zasilek trzeba zarabiac minimum najnizsza srednia krajowa nie wazny jest etat. Bank odsyla mnie do ubezpieczalni a ubezpieczalnia do banku, dlatego pisze skarge do Rzecznika Praw Ubezpieczeniowych JAK I DO CENTRALI BANKU ING. Porusze niebo i ziemie, ale nie bedzie sie tak ludzi traktowalo, w banku chodzilo o kolejna prowizje z podpisanej umowy a nie o klienta.Pracownik banku tlumaczy sie ze nie ma obowiazku takich rzeczy wiedziec (to kto ma?)a ubezpieczalnia, ze robia szkolenia i ze to nalezy do ich kompetencji. I badz tu madry jak jeden zwala wine na drugiego. OSZUSCI!!!!!! Jak znajdzie sie ktos w podobnej sytuacji napiszcie, moze razem zdzialamy wiecej. Dodam jeszcze ze raty nadal splacam z kwota ubezpieczenia, ktore mi sie nie nalezy!!!!!!!!!!!!!
POKAŻ KOMENTARZE (5)