„Nie wierzyłam w andrzejkowe wróżby, ale życie szybko zweryfikowało, czy miałam co do nich rację”

smutna kobieta po andrzejkach fot. Adobe Stock, Cavan for Adobe
„Kiedy szłyśmy na parking pod biurowcem Moniki, zobaczyłam znajomą postać. Młoda kobieta o rozjaśnionej radością twarzy przemknęła obok mnie, skinąwszy mi głową, a potem wsiadła do jakiegoś auta”.
/ 27.11.2023 06:58
smutna kobieta po andrzejkach fot. Adobe Stock, Cavan for Adobe

Dziewczyny, zdejmujcie buty! – do pokoju wpadła roześmiana Renata. – Najwyższa pora przekonać się, która pierwsza wyjdzie za mąż.
– No proszę, kto by pomyślał, że moja przyszłość zależy od butów – uśmiechnęła się do mnie Monika i dopiła drinka.
A potem zsunęła ze stóp ładne, ciemnobordowe czółenka.
– Mają długie czubki, to ci da przewagę nad nami – zauważyłam, zeskakując z oparcia fotela, na którym siedziałam.
– Nooo… Przecież wiesz, że w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone! – roześmiała się Monia i ustawiła pierwszy ze swoich butów w formującym się szeregu.

Między naszymi czarnymi pantoflami jej eleganckie czółenka zdecydowanie się wyróżniały kolorem i szykiem.
– Fajne! – oceniły dziewczyny.
– Widziałam takie na wystawie modnego butiku... Jeśli dobrze pamiętam, kosztowały ponad sześć stów! Obrabowałaś bank czy co, że cię na nie stać? – spytała Renata.
Monika w odpowiedzi tylko się tajemniczo uśmiechnęła. Kilka minut później jedno z jej czółenek faktycznie jako pierwsze przekroczyło próg mieszkania.

– Widzisz, mówiłam, że zostawisz nas w tyle – żartowałam, gdy po zabawie wracałyśmy już do domu. – A tak na serio, gdzie kupiłaś te buty? Są naprawdę super.
– Nie kupiłam, nie są moje – przyznała się Monika bez szczególnych oporów. – Pamiętasz

Hankę, tę moją koleżankę z pracy? Ona mi je pożyczyła. Wiedziała, że straszne mi się podobały, jak w nich przyszła do pracy. Więc kiedy zaczęłam jęczeć, że nie mam się w co ubrać na dzisiejszy wieczór, bo żadne moje buty nie pasują do nowej sukienki, po prostu mi je przyniosła.
– Monika, no co ty?! W takim razie to Hanka zamiast ciebie wyjdzie pierwsza za mąż, skoro to jej buty, a nie twoje wyszły pierwsze przez próg! – roześmiałam się jak z najlepszego dowcipu.
– Ona już jest mężatką – Monia wzruszyła ramionami. – Ten jej mąż to jakaś grubsza szycha w korporacji. Myślisz, że dlaczego ją stać na takie wypasione czółenka? Renata miała rację, kosztowały z sześć stów.– To może nie trzeba było z nimi wchodzić w andrzejkową wróżbę…– A tam, to tylko gusła i zabobony! – tylko machnęła ręką ze śmiechem.

Mojej przyjaciółki nie opuszczał świetny humor

 Od kilku miesięcy miała nowego chłopaka i twierdziła, że tym razem to naprawdę miłość na całe życie. Życzyłam jej tego z całego serca. Minęło kilka miesięcy i okazało się jednak, że niestety kolejny związek Moniki nie wytrzymał próby czasu. Ze Sławkiem była sielanka tak długo, jak spotykali się kilka razy w tygodniu. Jednak gdy postanowili razem zamieszać, szybko okazało się, że jemu potrzebna jest bardziej kucharka i sprzątaczka niż partnerka, przyjaciółka i kochanka.
– Co wieczór ganiał mnie po piwo, jak mu zabrakło, a potem zasypiał odwrócony plecami – skarżyła się Monika.

Myślę, że wiele by zniosła „w imię miłości”, gdyby nie to, że w końcu Sławek sam z nią zerwał. Bo nie umiała smażyć takich naleśników, jakie robiła mu mama.

Moja przyjaciółka znowu została sama i niemal się załamała. Naprawdę jej współczułam i starałam się dotrzymywać jej towarzystwa w tym trudnym okresie. Pewnego dnia umówiłyśmy się, że wpadnę po nią po pracy i pójdziemy razem na kawę i do kina.

Kiedy szłyśmy na parking pod  biurowcem Moniki, zobaczyłam znajomą postać. Młoda kobieta o rozjaśnionej radością twarzy przemknęła obok mnie, skinąwszy mi głową, a potem wsiadła do jakiegoś auta. Było wyraźnie stare, karoserię miało przeżartą przez rdzę, a kiedy kierowca odpalił silnik, z rury wydechowej buchnął czarny dym. Parzyłam przez chwilę za tym zjawiskiem, aż zdałam sobie sprawę z tego, kim była ta dziewczyna. To Hanka! 

– To jej mąż, ten niby dyrektor, jeździ takim gruchotem?! – roześmiałam się do Moniki, gdy tylko się pojawiła. – A może wywalili go z pracy?...
– Nic z tych rzeczy! Nie uwierzysz, ale Hanka się z nim rozstała! Po pięciu latach małżeństwa! Ponoć od dawna ją zdradzał, no i nie chciał mieć dzieci – moja przyjaciółka nie kryła ekscytacji. – A kiedy składała papiery rozwodowe, poznała w sądzie aplikanta i… to z nim Hanka się teraz spotyka. Jest już po rozwodzie, skończyło się na jednej rozprawie.
– No proszę! – byłam szczerze poruszona tą historią. – To niesamowite!

Hanka i jej nowy ukochany biorą ślub

Jednak nie bardzo wierzyłam w to, że Hanka będzie długo ze swoim nowym facetem, skoro wcześniej przywykła do luksusu. Aplikant sądowy nie zarabia przecież wiele.
– Nie masz racji, ona go naprawdę kocha!  – zapewniła mnie Monika. No tak, właściwie aż biło w oczy, że Hanka rzeczywiście jest szczęśliwa. Nie mogłam tego nie zauważyć. Kilka tygodni po spotkaniu na parkingu moja przyjaciółka oznajmiła mi, że Hanka i jej nowy ukochany biorą ślub.
– Tak szybko? Po pół roku znajomości? – zdumiałam się.
– Powiedzieli, że skoro są pewni swojej miłości, to nie ma na co czekać. A poza tym, wiesz, Hania jest w ciąży – wyjawiła mi sekret Monika. – Boże, jak jej zazdroszczę! A ja ciągle nie mogę sobie znaleźć fajnego chłopaka... – dodała ze smutkiem.
Zamyśliłam się.
– A nie widzisz tu związku z tamtymi andrzejkami? – zapytałam ją w końcu. – Bo ja widzę. Ale, Moniu, jeszcze nic straconego! W tym roku robimy andrzejki u mnie. Tylko koniecznie przyjdź we własnych butach!

Czytaj także:
„Moje wesele było pokazem kiczu i obciachu. Sprośne zabawy i obsceniczne komentarze to jedyne co zapamiętam z tego dnia”
„Rodzicom kradłem drogocenne pamiątki, a żonie biżuterię. Sprzedałbym rodzinę, by móc dalej grać w kasynie”
„Burmistrz miał drugą twarz, o której nie wiedzieliśmy. Niektórych dziwiło, że jego żona nosi długie rękawy latem”

Redakcja poleca

REKLAMA