POLECAMY

Wygraj „Muzyczny telefon”

Redakcja
napisał/a: Redakcja , 2007-06-13 09:54
Marzy Ci się telefon, który reklamuje Beyonce?

Weź udział w zabawie, i wygraj najnowsze muzyczne telefony SAMSUNG F300 oraz 15 zestawów nagród: płytę Beyonce, koszulkę oraz smycz.

Opisz najciekawszą historię, jaka Ci się przytrafiła z telefonem.

Na propozycje czekamy od 13 czerwca do 20 sierpnia 2007

Nagrodzimy najciekawsze pomysły.
Regulamin dostępny na stronie www.f300.polki.pl w zakładce konkursy, przeczytaj: Regulamin konkursu

Zasady konkursu:
1. Konkurs zostanie przeprowadzony na forum polki.pl.
2. Najciekawsze propozycje zostaną wybrane przez Konkursowe Jury.
3. Nagrody główne w postaci 3 telefonów Samsung F300 trafią do trzech osób, których propozycje będą najlepsze, kolejnych 15 osób otrzyma zestawy nagród: płytę Beyonce, koszulkę oraz smycz.
4. Zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej drogą mailową. Podczas rejestracji na forum należy podać prawdziwy adres mailowy, w celu uzyskania potwierdzenia wygranej.
5. Jury podejmie decyzję 23 sierpnia i prześle informacje do osób nagrodzonych z prośbą o podanie adresu wysyłki nagród. Nagrody wyślemy pocztą po uzyskaniu danych adresowych zwycięzców.

Konkurs "Muzyczny telefon" rozwiązany!!!

Nagrody główne w postaci 3 telefonów komórkowych otrzymują:
1. slodziutkaa444
Pewnego dnia wybrałam sie wraz ze swoimi rodzicami oraz dwuipółletnią siostrzyczką Julią do Ciechocinka. Zaczęliśmy od zwiedzania tężni, potem poszliśmy zobaczyć 'Grzybka', a na koniec 'Jasia i Małgosie' , gdzie wrzucaliśmy grosze na szczęście. Przez ten cały czas Julia bawiła sie moim telefonem komórkowym i kluczykami od samochodu.;D Wiedziała,że nie można do nikogo dzwonić, bo miałam wtedy tylko parę groszy na koncie, więc połaczenie i tak nie mogłoby być zrealizowane. I w pewnym momencie uslyszelismy głośne 'chlup'!. Odwróciałam się w strone fontanny i ujrzałam mój telefon pośród kilkuset monet.
Zapytalam sie jej: Dlaczego to zrobiłaś?. Odpowiedziała: Chciałam wzucić(wrzucic) na scęście(szczęscie) te glose(grosze), któle(które) mas(masz) na koncie..
Teraz juz wiemy, że nie zawsze można dać dziecku telefon do ręki, bo nigdy niewiadomo co się z nim stanie..

2. rachell
Moja przygoda z telefonem była niestety tragiczna w skutkach i do dziś przechodzą mnie ciarki na samą myśl. Ale od poczatku. Jestem osobą, która bardzo dużo podróżuje pociągami pospiesznymi. Zwykle spędzam w nich od 3 do 4 godzin co pozwala mi poznawać ciekawych ludzi i doznawać wielu śmiesznych sytuacji. Pewnego dnia jechałam do Warszawy. Ponieważ w pociągu zawsze muszę miec wszystko pod ręką mój telefon spoczywał sobie wygodnie w tylniej kieszeni moich spodni. Tuż przed Warszawą pomyslałam, że warto byłoby poprawić makijaż. Wyszłam wtedy do toalety, zamknęłam za sobą drzwi i nachyliłam się by z torby podróżnej wyjąć kosmetyczkę. Wtedy też usłyszałam że coś upadło. Wyprostowałam się, rozejrzałam wokół. Mój telefon wylądował w toalecie. Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony ulga bo w pociągach w toaletach nie ma wody, z drugiej strach i obrzydzenie ze będę musiała go wyjąć. Ciarki mi przeszły po ciele. Wyjęłam z torebki paczkę chusteczek higienicznych i zaczęlam je zwijać tak aby okręcić całą dłoń. Kiedy juz mi się to udało zamknęłam oczy i wyciągnęłam dłoń....Wtedy pociąg zahamował, poleciałam na ścianę wciskając nogą pedał od kibelka, który spowodował wyrzucenie mojego telefonu na tory. Zostałam tam w szoku i chusteczkami w ręce i znów mieszanymi odczuciami. Bo z jednej strony nie musiałam go wyciągać ale z drugiej ciężko się podróżuje bez telefonu.....na to ostatnie niestety jestem nadal skazana!

3. lalka1983
Pomyłkowy tatuś
Hmmmm.Moja historia z telefonem była troszkę śmieszna. Rok temu dowiedziałam się, że zostanę mamusią .Byłam tak szczęśliwa i podekscytowana, że nie zastanawiając się zadzwoniłam do swojego narzeczonego. A to że znam jego numer na pamięć,nie wybiegałam go z książki telefonicznej tylko wykręciłam. To był błąd. Z radości pomyliłam jedną cyferkę i zaczęło się Dodzwoniłam się do jakiegoś obcego mężczyzny. Zdziwienie było tym większe jak powiedział mi że to niemożliwe, że to on jest ojcem, bo przecież on już nie możemy mieć dzieci Pomyślałam sobie: przecież on nie ma jeszcze dziecka, a mówi, że już nie może??Zaczęłam mu wyjaśniać, że zrobiłam test no i jednak może. Po około 10 minutach doszło do mnie, że to nie jego głos. Sprawdziłam numer i co???Pomyłka. Ten Pan miał ponad 60 lat i był równie zaskoczony jak ja. Wytłumaczyłam mu grzecznie, że pomyliłam numer. Oboje zaczeliśmy się śmiać. W sumie to dobrze się stało. Teraz jak do kogoś dzwonię to już nie wykręcam numeru tylko szukam w książce telefonicznej. Nadal utrzymujemy kontakt z przybranym tatusiem .A mój narzeczony bardzo ucieszył się na wieść o dziecku. I tak właśnie wyglądała moja przygoda z telefonem....

[/color][/size]
Zestawy nagród otrzymują:
1. ona301
2. hekatesk
3. ajla
4. ellanka
5. bojan21
6. Andi63
7. scr
8. weronita13
9. szalonakisia_1
10. chloe
11. satin24
12. atenas28
13. ana2340
14. Doka1986
15. thunder333

Serdecznie gratulujemy.
Redakcja w najbliższym czasie wyśle informacje o wygranej do laureatów konkursu.


napisał/a: dzo83 , 2007-06-13 11:22
Dostałam od zajączka telefon motorolkę V3 - bardzo byłam zadowolona i szczęśliwa bo mój stary telefon nie nadawał się do użytku. Mam dwójkę małych dzieci i pamiętałam, zeby kłaść go wysoko na półkę - zeby ani jedno ani drugie nie dosięgnęli go. Mój telefon tak przypadł Oli do gustu, ze też chciała mieć telefon z klapką - kupiłam jej zabawkowy telefon z klapką. Niecały miesiąc wytrzymał mój telefon, gdyż Olcia bardzo lubi rozmiac przez telefon - oczywiście gada po swojemu, wiec nikt jej nie rozumie a tylko przytakuje. Któregoś dnia po skończonej rozmowie położyłam na biurku telefon i poleciałam do Macieja bo zaczął płakac i ten moment wykorzystała moja córcia. Po kilku minutach przychodzi do mnie ze swoim telefonem i mowi "Mama ibka do Ciebie" (Mam rybka do Ciebie) wziełam jej telefon i gadam i gadam z ta rybką w końcu oddałam jej telefon, ide do pokoju i patrze ze na biurku nie ma mojego telefonu. Pytam się jej: Olu- gdzie jest mamusi telefon?? Ona odpowiada " Ibka ma" (Rybka ma) zastanawiam się jaka znowu rybka??? Mówię "Olciu pokaż mi tą rybkę", Olcia - "Oć" (chodź)
zaprowadziła mnie do akwarium i mowi " ta ibka ma alo" ( ta rybka ma halo, telefon).
Tam mój telefon który miał niecały miesiąc wymarzona długo proszona Motorolka pływała sobie z rybkami ...
napisał/a: rachell5 , 2007-06-13 15:49
Moja przygoda z telefonem była niestety tragiczna w skutkach i do dziś przechodza mnie ciarki na samą myśl. Ale od poczatku. Jestem osoba która bardzo dużo podróżuje pociągami pośpsznymi. Zwykle spędzam w nich od 3 do 4 godzin co pozwala mi ponanwac ciekawych ludzi i doznawac wielu śmiesznych sytuacji. Pewnego dnia jechałam do Warszawy. Ponieważ w pociągu zawsze musze miec wszytsko pod ręka mój telefon spoczywał sobie wygodnie w tylniej kieszeni moich spodni. Tuz przed Warszawą pomyslałam że warto byłoby poprawic makijaż. Wyszłam wtedy do toalety, zamknełam za soba drzwi i nachyliłam sie by z torby podróznej wyjąć kosmetyczke. Wtedy tez uslyszłam ze cos upadło. Wyprostowałam sie, rozejrzałam wokół. Mój telefon wylądował w toalecie:( Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony ulga bo w pociągach w toaletach nie ma wody, z drugiej strach i obrzydzenie ze bede musiała go wyjąc. Ciarki mi przeszły po ciele. Wyjełam z torebki paczke chusteczek higienicznych i zaczelam je zwijac tak aby okręcic całą dłoń. Kiedy juz mi sie to udało zamknęłam oczy i wyciągnełam dłoń....Wtedy pociąg zahamował, poleciałam na ścianę wciskając noga pedał od kibelka, który spowodował wyrzucenie mojego telefonu na tory. Zostałam tam w szoku i chusteczkami w rece i znów mieszanymi odczuciami. Bo z jednej strony nie musiałam go wyciągac ale z drugiej ciężko sie podrózuje bez telefonu.....na to ostatnie niestety jestem nadal skazana!
napisał/a: Karolina1410 , 2007-06-13 17:31
z moim telefonem było bardzo śmiesznie.Wieczorem podłączyłam moją komórkę (Nokie3100) do ładowarki,bo mi się rozładowała.Rano wstałam,aby ją odłączyć,ale ani komórki ani ładowarki nie było.Szukałam ją po całym domu prawie cały dzień.Nawet szukałam na polu,ale nigdzie jej nie było.Mało co sie nie popłakałam,bo tak nagle stracić komórkę to trochę szokujące.Zapytałam się mamy czy wiem gdzie ona jest,ale mama niestety nie wiedziała i powiedziała,żebym zadzwoniła do mojego taty do pracy może on ją wziął(tylko nie wiedziałam po co mu moja komórka),ale zadzwoniłam.No ale tato jej nie wziął.No więc powiedziałam sobie,że trudno kupie najwyżej nową,ale nawet wtedy nie byłam przy kasie i to mnie jeszcze bardziej zdołowało,no ale mówi sie trudno :mad: Potem szłam na miasto z koleżankami i poszłam po bluzę do mojej szafy.........patrze,a tam leży moja komórka razem z ładowarką,zaczęłam się śmiać i powiedziałam to mamie:)byłam szczęśliwa,że ją znalazłam:)okazało się,że musiałam w nocy lunatykować(co mi się to już bardzo rzadko zdarza)i położyłam ją do szafy:)śmiechu było strasznie dużo :) jak następnym razem będzie podobnie to wiem gdzie sprawdzę najpierw :) hehe
napisał/a: ona301 , 2007-06-13 17:50
Kiedyś, jeszcze za dawnych czasów, kiedy byłam szczęśliwym posiadaczem SE T610, pewien "dres" chciał mnie okraść. Niestety nie wiedział, że mój SE T610 ma aluminiową obudowę. Dlatego, gdy wyskoczył z tekstem: "Dawaj komórę!", ja po prostu rzuciłam mu ją w twarz - facet tak się zdziwił, że odechciało mu się mojego telefonu. Długo nie zapomnę tamtego dnia.
napisał/a: cutemarta , 2007-06-13 18:23
Swoją opowieść zacznę od tego, że mam siostrę bliźniaczkę wraz z którą mamy takie same telefony jeśli chodzi o kolor i markę.
Pewnego słonecznego dnia w natloku pracy i notorycznym braku czasu wybieglam w pośpiechu z domu omylkowo zabierając telefon siostry.
Tego też dnia miałam się spotkać z "nieznajomym z czata":). Gdy byłam już w pracy zadzwonił Rafał (ów nieznajiomy). Nie moglam zbyt dlugo rozmawiać, więc w rezultacie ja mówiłam nie dając dojść do słowa drugiej stronie.
Reasumując umówiliśmu się na 18.
Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast "nieznajomego" przyszedl kolega siostry, którego i ja troszeczkę znałam i który również ma na imię Rafał (okienko telefonu wyświetliło to samo imię).
Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i umowiliśmy się na kolejne spotkanie. Trwa to do dzisiaj...
Jak widać prawdą stal się fakt, że telefony łączą ludzi:).
napisał/a: hekatesk , 2007-06-13 18:53
Moja historia jest żywym dowodem na to, że człowiek w sytuacjach kryzysowych często w stesie tworzy sytuacje komiczne. Ale do rzeczy... Był to pewien zimowy dzień, od początku zapowiadał się podły, gdyż z rana obudził mnie telefon od mojej przerażonej mamy, która dzwoniła z wiadomością, że babcie zabrało pogotowie i jest w szpitalu. Ona niestety była w pracy, nie mogła się zwolnić, a i lekarze nie chcieli jej udzielić żadnych konkretniejszych informacji. Kazała mi najpierw pobiec do domu babci i spakować jej rzeczy i koniecznie wziąć telefon komórkowy (starej generacji, tzw cegłe, która hojnie obdarzyli babcię jak skończyła się im umowa). Byłam tak zdenerwowana, że drogę do babcinnego domu pamiętam jak przez mgłę, po prostu wpadłam tam jak burza byle jak wrzuciłam wszytsko do siatki i zgarnęłam tego kloca (czyt.komórkę) do torebki. Wybiegłam na ulicę i złapałam pierwszą lepszą taksówkę. Wówczas mama do mnie zadzowniła po raz drugi, mówiąc że koniecznie muszę skoczyć jeszcze do kiosku po doładowanie na komórkę babci, ale nie pamiętała z jakiej jest firmy, wieć długo nie myśląc wpadłam do szpitalnego kiosku, za ladą stał taki młody chłopak i ja zziajana po prostu wywaliłam mu telefon na ladę i powiedziałam że chce kartę zdrapkę doładowującą. Trzymając się lady próbowałam złapać oddech gdy ten chłopak wybuchnął śmiechem, na co ja wściekła zaczęłam się na niego drzeć żeby się pośpieszył a nie sobie bekę toczył, bo mi tam babcia umiera. Na co on wyraźnie się speszył i tylko wymruczał przepraszającym głosem "Pani, ale to jest pilot". Z przerażeniem spojrzałam na tą cegłę,która spoczywała w jego dłoni rozpoznając w niej starego pilota do telewizora. Spłoniłam się ze wstydu, wyrwałam mu tego nieszczęsnego pilota z ręki i bez słowa zwiałam na oddział. Z babcią dzięki Bogu wszystko było w porządku, jednak zostawili ją na kilka dni na obserwacji. Podczas moich odwiedzin w tym czasie, omijałam ten kiosk szerokim łukiem. Moja historia stała się rodzinną anegdotą wypominaną mi przy każdej okazji na rodzinnych uroczystościach. Jedynym plusem było to, że rodzice w końcu kupili babci nowy telefon, przypisuje sobie w tym trochę mojej zasługi, bo to się zdarzyło w krótkim czasie po tym incydencie. Tak czy siak jestem pewna, że już nigdy nie będę miała problemu z rozróżnianiem pilota od komórki.
napisał/a: monaaa7 , 2007-06-13 18:54
przez ta sytuacje musialam sie pozegnac ze swoim telefonem,ktory sluzyl mi dluzszy czas.coz,widocznie byla pora na zmiany...:)siedzialam przed monitorem komputera,zaczytana,zapatrzona z kubkiem goracej kawy.nagle sygnal sms,biore telefon w reke,czytam.ok.sms od kumpeli.odkladam komorke.obok stoi kubek z kawa,telefon laduje w samym srodku wrzatku.niestety,mimo szybkiej interwencji nie udalo sie go odratowac:)
napisał/a: monaaa7 , 2007-06-13 18:56
z tym moim telefonem mialam kilka smiesznych,dziwnych historii.ta jest jedna z wielu,mam nadzieje,ze przyniesie szczescie.:)kiedys cudneg odnia wzielam sie za porzadki,sprzatalam ubikacje,czekalam przy tym na wazny telefon,wiec komorke mialam w kieszeni kamizelki.mocno operujac szczotka do wc chyba za baerdzo sie wczulam w role i moj biedny telefon musial przezyc kapiel w sedesie.caly przmoczony trafil na recznik,na szczescie cudem dzialal:)
napisał/a: moniic , 2007-06-13 19:22
a więc, jeśli chodzi o moją historię.

To był naprawdę okropny dzień.
to była sobota, nie dosyć, że dzień wcześniej byłam na imprezie, to raniutko w sobote jechałam z babcia posprzątać takie jedno mieszkanie. uff to był koszmar.
ale zanim dojechalismy to jeszcze pojechaliśmy do supermarketu na zaqpy. aż źle mi sie robi jak to sobie przypominam... wrr-grr-hrr.
wychodząc z samochodu, przytrzasłam sobie palec, kciuk drzwiami samochodu, bolało okropnie. zaś w sklepie, oczywiście się bawiłam moim telefonem siemensem c75 i na moje nei szczęście on mi spadł, kolory stracił poprostu, coś mi ekran szwankował. to był naprawde pechowy dzien.
Ale telefon oddałam do serwisu i został naprawiony, później w lato znów ten sam telefon, wybrałam się z przyjaciółką na kąpielisko.
ona nie miała telefonu a ja oczywiscie wziełam i to był błąd! gdy poszłyśmy popływać ktos mi wziął, ukradł telefon.pytałam się dookoła czy ktoś coś widział. a telefon przepadł jak kamień w wodę. No i rzeczywiście .. w wodę. miałam w stroju kąpielowym kieszonkę i jak szłam się przejść to wsadziłam tam otóż ten telefon. No i dopiero przyjaciółka zajarzyła że coś mi odstaje gdzie mam kieszeń, no i wyciągłam cały mokry cieknący telefon. |; już widziałam co się bedzie działo w domu. pewnie kara.. i brak nowego telefonu. i taka zdenerwowana zaczełam sie zbierac. a zebrałam sie tak ze do autobusu szłam w samym bikini dopiero w busie zarzuciłam an siebie sukienke.
to byl naprawde pechowy telefon.
w sumei to byla moja wina. ale juz jestem madrzejsza i uwazam na telefony. chociaz teraz mam lekkiego grata.
napisał/a: Adusiek , 2007-06-13 19:30
Za górami,za lasami żyła sobie dziewczyna,która zgubiła swoją komóreczkę w Galerii
Handlowej ,,Dobry Duszek'' nazwa zmieniona ze względu na niemożność użycia oryginalnej nazwy. Dziewczyna myślał że na świecie są tylko złe potwory kieszonkowcy którzy nie oddadzą jej ukochanego telefoniku ,ale myliła się bo znalazł
go dobroduszny człowiek o imieniu Adam i wręczył dziewczynie zgubę.
Przygoda ta zaowocowała głęboką przyjaźnią .
I czy komóreczki nie łączą ludzi??
napisał/a: tintonka , 2007-06-13 20:27
Chodź telefon stary mam przygód dużo z nim mam. Raz się włączy, raz nie włączy no i czasem się rozłączy.I tak nowy mi się marzy co bajerów moc juz ma, bo na moim nawet gierki nie chcą chodzić i denerwuje się tym strasznie JA.