POLECAMY

miłosc w internecie

napisał/a: ewelka122, 2007-10-27 00:02
czesc wam wszystkim którzy to czytaja ..............jestem mezatka od paru lat ,mam dwoje dzieci ,jestem ..kochajaca żona matka ..........jednak mój moż nie zauwaza tego dla niego wazne są pieniadze dlatego nigdy go nie ma w domu ,jak jest woli kolegów.według niego jest wszystko ok ,lecz ja czuje sie jak służaca w domu ....od pewnego czasu pisze wieczorami ,no teraz juz w kazdej wolnej cwili z facetem którego pokochałam a on mnie ............jednak czy to miłosc prawdziwa ja mysle ze tak a może po prostu widze w nim to czego maż nie daje mi czyli czasu,miłosci ,rozmowy jak przyjaciel .........mam mentlik w głowie nie wiem czy niszczyc małzenstwo ,czy jednak ratowac je ..............bo chce byc szczesliwa ,kochana .......a to daje mi ten drugi nie maż .........
napisał/a: mandarynka4, 2007-10-27 00:41
Witam Cie Kasiu:)hmm...a rozmawiałaś o tym z męzem? czy warto to wszystko zmarnować? dzieci...sama piszesz ze jesteś Kochającą żoną.Internet to azyl, gdzie można znaleźć bratnią duszę, porozmawiać o sprawach ważnych i tyvh mnie waznych,wyzalić..tak na prawde nie wiesz kto jest po drugiej stronie,nie wiesz jaki jest na prawde.Tworzysz Sobie z nim CyberŚwiat.Hm..sama wiem..po Sobie ja sie nie zakochałam jeszcze ale mocno zauroczyłam mezczyzną z którym spotkam sie za miesiąc.Mąz nie daje Ci czasu,miłości,rozmowy...moze warto mu po prstu to uśwaidomić..czy przyjaciel z internetu daje Ci to wszystko tez? zastanów sie najpierw jak pomóc małzeństwu...a moze dopiero jak zaczęłaś pisać z owym mezczyzną zauważyłaś ze Coś w Twoim małżeństwie jest nie tak?
napisał/a: mandarynka4, 2007-10-27 01:13
może to wszystko dlatego, że tak bardzo pragniesz i brakuje Ci bycia kochaną, że gotowa jestes szukać tej miłości na końcu świata? Nawet tej wirtualnego.....w sieci jest pełno oszołomów,to na pewno nie jest miłość to tylko związek emocjonalny,uzaleznienie;to ze mówisz mu wszystko i on Cie rozumie,wysłucha a znasz jego przeszłość tak na prawde mozesz wiedzieć wszystko i wiedzieć NIC.Uwazaj prosze. Rozmowa z Meżem a jak nie pomoze to ultimatum ona czy ja+dziecko! co jest dla niego wazne? sie okaze czy wartości rodzinne czy romans.. 3 mam Kciuki ze wszystko sie ułozy
napisał/a: robsonwawa, 2007-10-30 15:45
nie zle?widze ze braak ci jest kogos
napisał/a: Efciuska, 2007-11-18 20:00
Cześć!
Mam podobny problem do Kasi...Proszę pomożcie- powiedzcie co robić, już nie mam siły, jestem załamana. Od 3 lat jestem w stałym związku- w zeszłym roku się zareczyliśmy.. Marek bardzo się zmienił, już się nie stara, często się kłócimy, czasami mam go ochote zostawić, ale wciąż chyba jakaś część mnie go kocha....Miesiąc temu poznałam mężczyzne-Andrzeja- na początku wszystko było ok- nim się spostrzegłam zaczeło mi na nim zależeć...ostatnio jednak wszystko się zmieniło-ma coraz mniej czasu- twierdzi ze ma duzo pracy- nasza znajomość ogranicza się do smsa dziennie- a ja tęsknię...czasami biję się z myslami zeby do niego nie pisać, ale brak mi sił :( Między nami nie było nic fizycznego- nie zdradziłam Marka...ale wciąż mysle o Andrzeju. Mam taki mętlik w głowie ze chyba zwariuje- proszę -pomożcie, bo oszaleje. Mam ochote zasnąć i się juz wiecej nie obudzic
napisał/a: ryszardgol1, 2007-11-21 00:37
To masz problem on albo on ....Takie wahania są zgubne.Nie mów że kochasz Marka , bo myślisz o innym . Stracisz oboje... i tyle
napisał/a: Domin333, 2007-12-01 15:58
a może to tylko chwilowe zauroczenie?
napisał/a: Zuzia264, 2007-12-06 16:12
net jest straszny wiem cos o tym....tez sie zakochalam kiedys przez neta....ciezko bylo mam kontakt z nim dalej pewnie sie spotkamy niedlugo znowu. potem bedzie ciazko sie rozejsc, ale sami tego chcemy ja nie jestem wolna i on tez....
mysle ze nie warto rozwalac starego zwiazku dla nowego ...zawsze trzeba dac sobie szanse..
pozdrawiam i szczesciea zycze...
napisał/a: pomyXka, 2008-01-08 16:08
napisal(a):

mądrze piszesz.mnie też udało by się wykrzesać na ten temat parę mądrych słów.ale kochamy sercem ,a nie rozumem. uważam ,że można kochać wielu ludzi,a mężczyżni to przecież też ludzie.piszę tak ,bo też tęsknię...
napisał/a: geisha, 2008-01-11 20:07
a ja mam problem z goła inny. Mam 27 lat, od 6 jestem po rozwodzie i mieszkam sama z synem. 2 m-ce temu poznałam na jednym z portali randkowych męzczyzne w wieku ok.33lat. Zaczelismy do siebie pisac, a pozniej on dzwonil co noc i rozmawialisy nawet do 4 godz, dodam ze jest polakiem i pochodzi z pomorza, ale od parunastu lat mieszka w niemczech gdzie wyjechal z rodzina. Doszło w koncu do naszego spotkania w mojej miejscowosci - u mnie w domu na poczatku grudnia, kiedy moj syn wyjechal do sanatorium z dziadkami. Był to niezapomniany weekend, czulam ze jest to ten facet. Pozniej ustalilismy wspolnego sylwestra w gorach, i byloby by chyba wspaniale do dzisiaj gdyby nie fakt, że gdy powrocilismy w nowy rok do mnie do domu to zastalam tam moich rodzicow, a w szczegolnosci ojca, ktory byl zly ze nie bylo as tak dlugo ( uprzedzam ze rodzicie o wszystkim wiedzieli , gdzie jedziemy i ile dni nas nie bedzie) i przeprowadzil ze mna i z nim rozmowe. W trakcie niej padło zbyt wiele za ostrych i niepotrzebnych słow pod adresem mojego mezczyzny, ojciec nawet zazadal aby on opuscil moj dom bo dziecko to zle odbierze , ze obcy mezczyzna spedza noc razem z nim pod jednym dachem. I tak tez sie stalo, on wyszedl ode mnie z domu po rozmowie i tyle go widzialam. Od tamtego wydarzenia minelo 10 dni, nie wiem teraz co sie dzieje, poklocialm sie z ojcem ze tak postapil, z moim facetem udalo mi sie 2 razy porozmawiac, ale wyczuwam, ze zmienilo sie jego posepowanie co do mnie, nie bylam przy calej jego rozmowie z ojcem, ale on twierdzil, ze moj tato powiedzial pare rzeczy, ktore nie zgadzaly mu sie z tym co ja mowilam, wiec twierdzi on ze ja klamie. ? dkaczego zawierzyl mu anie mi, tym bardziej ze byl dla niego taki oschły? wczoraj z nim rozmawialam i powiedzial ze potrzebuje czasu i musi sobie wszystko przemyslec et., ale 2 dni temu był sklonny juz sie ze mna rozejsc. Co o tym myslicie? czy jest sens abym do niego dalej dzwonila i czekala az on sie namysli i zdecyduje? dodam tylko, ze bardzo zalezy mi na nim a w szczegolnosci na tym, ze on akceptuje moje dziecko.
CZy warto czekać? a jesli tak to jaka droge obrac? boje sie ze on juz nie patrzy na mnie tak jak kiedys...