POLECAMY

"Przekleństwa miłości" - We-Dwoje.pl recenzuje

Nawet najwspanialszy urlop kiedyś się kończy. I niezależnie od tego, czy odpoczywamy na początku wakacji, czy też dopiero we wrześniu, chcemy jak najdłużej zatrzymać lato i cieszyć się jego dobroczynnym wpływem na naszą skórę.

Jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią? Kiedy kończy się namiętność a zaczyna przemoc? Jak daleko można się posunąć, żeby wreszcie poczuć się bezpiecznym i wolnym?

Maureen English wraz ze swoją sześciomiesięczną córeczką, Caroline, przyjeżdża do St. Hilaire, rybackiego miasteczka w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, aby rozpocząć nowe życie. Kobieta wynajmuje domek na cyplu i przybiera fałszywe nazwisko, Mary Amesbury, licząc na to, że ta mała miejscowość okaże się upragnioną kryjówką przed jej sadystycznym mężem alkoholikiem. Spokojna i lekko senna atmosfera tego miejsca sprawia, że Mary powoli zaczyna odzyskiwać równowagę duchową i po raz pierwszy od bardzo dawna zaznaje prawdziwego szczęścia. Niestety, bohaterka na własnej skórze przekonuje się, że nic nie trwa wiecznie - szczęście bardzo szybko zamienia się w tragedię.

Wydarzenia opisane w „Przekleństwach miłości” poznajemy dzięki notatkom Helen Scofield, dziennikarki piszącej artykuł o Maureen. Znajdują się w nich listy Mary oraz zapisy rozmów z mieszkańcami miasteczka i pracownikami redakcji, w której pracowało małżeństwo English. Przeważają oczywiście zapiski Mary, gdyż to ona najlepiej zna całą opisywaną historię. Dzięki tak poprowadzonej narracji autorka pozwala nam spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw, dodając w ten sposób swojej powieści głębi i czyniąc ją bardziej intrygującą.

W „Przekleństwach miłości” Anita Shreve porusza bardzo trudny temat ofiar przemocy w rodzinie. Autorce udaje się pokazać skomplikowane uczucia, których doświadczają kobiety maltretowane przez swoich mężów i ich pozornie nielogiczne motywy postępowania. Ukazuje, jak trudno wyzwolić się z takiego toksycznego związku oraz jak bardzo destrukcyjnie wpływa on na psychikę ofiary, która zaczyna czuć się winna tego, co ją spotyka.

Autorka doskonale buduje wszystkie swoje postacie, choć największe wrażenia robi oczywiście główna bohaterka. Shreve w tak sugestywny sposób opisuje jej przeżycia, że aż zaczyna nam się udzielać strach Mary przed mężem. Główna bohaterka budzi w nas głębokie współczucie, wydaje się być żywą kobietą, której nie da się nie lubić i o którą chcemy się zatroszczyć. Podczas czytania silnie się z nią zżywamy, dzielimy jej lęki i radości oraz kibicujemy w staraniach wyrwania się z koszmaru, jakim stało się jej małżeństwo.

Mimo że temat powieści jest poważny i przygnębiający, książkę czyta się przyjemnie i naprawdę nie sposób się od niej oderwać. Oprócz intrygującej fabuły, na korzyść „Przekleństw miłości” działa także liryczna proza autorki, która urzeka już od pierwszego zdania. Polecam!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)