Koty, dziecko i zabobony

Usłyszałam ostatnio, że skoro mamy koty to pewnie wnuków się już nasi rodzice nie doczekają. Z jednej strony to stwierdzenie bardzo mnie rozbawiło, a z drugiej rozzłościło na amen. Ludzie już całkiem powariowali. Kobiety w tym całym szale, wiodą prym – naczytały się takie o toksoplazmozie w „Pani Domu” i dawaj, zarzucać młode małżeństwo radami, z których najczęstsza brzmi: wywalcie te koty przez okno bo ściągną na Was nieszczęście!

Usłyszałam ostatnio, że skoro mamy koty to pewnie wnuków się już nasi rodzice nie doczekają. Z jednej strony to stwierdzenie bardzo mnie rozbawiło, a z drugiej rozzłościło na amen. Ludzie już całkiem powariowali. Kobiety w tym całym szale, wiodą prym – naczytały się takie o toksoplazmozie w „Pani Domu” i dawaj, zarzucać młode małżeństwo radami, z których najczęstsza brzmi: wywalcie te koty przez okno bo ściągną na Was nieszczęście!

Koty, dziecko i zabobonyJestem szczerze zaskoczona mnogością i różnorodnością przesądów, jaka tkwi w ludziach żyjących przecież w XXI wieku. Czy oni naprawdę myślą, że jeśli czarny kot przebiegnie mi drogę, to pewnie wpadnę pod samochód, złamię sobie nogę lub nie daj Boże stracę pracę?

Moje koty to moja pasja i nawet słyszeć nie chcę, o wyrzucaniu ich za okno. Gwarantuję Wam, że dla mojego przyszłego dziecka i ewentualnej ciąży są najmniejszym z możliwych zagrożeń. Dużo więcej zarazków i bakterii przenosicie na maleńkie dzieci Wy – nawiedzone ciocie, rozpływające się nad urodą malucha, obdarowujące go z każdej strony siarczystymi buziakami w czółko, maleńką stópkę czy pulchniutkie policzki.

To Wy, nie moje koty, będziecie przynosiły mojemu dziecku setki batoników i tony cukierków. To przez Was, będą Mu się psuły zęby i będzie bolał Go brzuch. A moje koty, będą dla Niego jedną z najprzyjemniejszych pociech. Będą Go ogrzewały swoim ciałem, otulały mięciutkim futerkiem i mruczały do ucha kocie kołysanki, na których wspomnienie w dorosłym życiu na pewno się uśmiechnie. To dzięki Nim, moje dziecko będzie wrażliwe i otwarte na wszelkie stworzenia tego świata. Moje koty, nigdy nie będą zwracały Mu uwagi na to, że za szybko biega czy hałasuje – w przeciwieństwie do Was, są bardzo wyrozumiałe.

Moje koty, podzielą się z moim dzieckiem pluszową myszką czy gumową piłeczką i nigdy nie będą się wtrącały do mojego sposobu wychowywania potomka. One będą Jego cichym powiernikiem, Przytulanką i towarzyszami zabaw, gdy Wy nie będziecie miały siły by zaopiekować się nim przez choćby godzinę.

Mając na uwadze powyższe, bądźcie łaskawe zająć się swoimi sprawami. Nie wytykajcie mi nieczułości, nie organizujcie mi życia rodzinnego i nie próbujcie namawiać na pozbycie się kotów. One były pierwsze i zostaną z nami tak długo, jak Bóg im na to pozwoli. Drogie babcie - obiecuję, że moje ukochane futra, nie przeszkodzą nam w niczym i kiedyś doczekacie się potomka, ale bądźcie cierpliwe i nie częstujcie mnie przesądami bo czarne koty codziennie przebiegają mi drogę, a ja ciągle mam się świetnie.

Karolina Małgorzata Górska
Mama na rynku pracy
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
Gość We-Dwoje.pl/5 miesięcy temu
Mamy 3 koty i dziecko prawie 3 letnie. Będąc w ciąży nasłuchałam się rad, że teraz to kotów MUSZĘ się pozbyć, oddać do schroniska lub nawet wyrzucić czy uśpić. Oczywiście takie komentarze słyszałam od mojej matki i siostry. Matce zawsze mówiłam, że nie ma sprawy - oddam do schroniska/uśpię, jak ty oddasz do schroniska/uśpisz swojego psa, to zawsze ją skutecznie gasiło. Gadanie siostry kompletnie zlewałam, bo rzadko się z nią widzę, poza tym ona nie lubi zwierząt, z takimi osobami nie rozmawiam na te tamaty. Dziś matka moja jest zachwycona postawą kotów do młodego. Zawsze jak jest chory, to kładą się obok, bądź na nim i go grzeją. Kiedy płacze, kocur przybiega go pocieszyć. Ludzie zawsze będą gadać, nie ważne co się zrobi. Zawsze będą wiedzieć lepiej co jest dla nas lepsze. Generalnie większość jest ekspertami w dziedzinie cudzego życia. Także SPOKOJU Wam życzę, słuchajcie, zbyt nachalnym dla swego spokoju, przytakujcie i róbcie swoje. Pozdrawiam!
Gość We-Dwoje.pl/7 lat temu
Kurcze, takie ciocie i babcie to dopiero jest skuteczna antykoncepcja:) Mój mąż wychował się w domu w którym były koty i ciągle zachwyca się jakie to było fajne dla małego szkraba. O żadnej cioci czy babci tyle nie gada:))))))))))
Justynia;)/7 lat temu
nie dziwię się;) Kocham koty.