POLECAMY

Osobisty doradca stylu - personal shopper

Doradzi ci, jak się ubrać, by podkreślić zalety twojej figury. Będzie ci towarzyszyć w sklepie i podrzucać do koszyka hity aktualnego sezonu modowego. Co prawda wydasz na jego porady połowę swojej pensji podczas jednej sesji, czyli popołudnia spędzonego w centrum handlowym, ale będziesz pewna, że cokolwiek wybierzesz ze sklepowej półki, będzie na ciebie zawsze pasować – o ile zastosujesz się do ich wskazówek. Mowa o prywatnych stylistach – personal shopper, których usługi zarezerwowane były dotychczas dla gwiazd. Teraz doradzają zwykłym zakupowiczkom.

Doradzi ci, jak się ubrać, by podkreślić zalety twojej figury. Będzie ci towarzyszyć w sklepie i podrzucać do koszyka hity aktualnego sezonu modowego. Co prawda wydasz na jego porady połowę swojej pensji podczas jednej sesji, czyli popołudnia spędzonego w centrum handlowym, ale będziesz pewna, że cokolwiek wybierzesz ze sklepowej półki, będzie na ciebie zawsze pasować – o ile zastosujesz się do ich wskazówek. Mowa o prywatnych stylistach – personal shopper, których usługi zarezerwowane były dotychczas dla gwiazd. Teraz doradzają zwykłym zakupowiczkom.

Osobisty doradca stylu - personal shopper
Trinity Woodall i Susannah Constantine
fot. thesun.co.uk

Zaczęło się od angielskich programów, w których Brytyjkom w doprowadzeniu swoich szaf i własnego wizerunku do ładu pomagali profesjonalni doradcy. Najsłynniejsze w tej branży stały się u nas Trinity Woodall i Susannah Constantine oraz Gok Wan, którzy starali się pomóc angielskim kobietom (ale również małżeństwom) doprowadzić się do porządku zarówno pod względem garderoby, jak i psychiki. To była istna praca u podstaw – zakompleksienie mieszkanek Wysp było bowiem tak wielkie, że podczas rejsów po sklepach prowadzący programy mieli nie lada orzech do zgryzienia, by wytłumaczyć, że spodnie, które dotychczas nosiły bohaterki odcinka, kompletnie nie pasują do ich figury, a rozciągnięte swetry ukrywają naprawdę wspaniałe figury. Nie dość, że wyglądały jak strachy na wróble, to jeszcze nie czuły do swych ciał żadnego szacunku, zaniedbując się do takich granic, że nie chciały zwyczajnie wyjść z domu. To był istny raj dla tych stylistów, dający im szansę udowodnić siłę rażenia swoich nauk, ale przede wszystkim zapewniający im duże finansowe korzyści dzięki ogromnej popularności programów zmieniających brzydkie kaczątka w eleganckie, seksowne i pewne siebie kobiety.

Osobisty doradca stylu - personal shopper
Pierwsza z prawej - Rachel Zoe
fot. Style.com

Dotychczas personal shoppers doradzali w kwestiach stylu jedynie gwiazdom z pierwszych stron okładek, pozostając jednak w stosownym cieniu ubieranych przez siebie idoli masowej publiczności, ale do czasu – bo sami w pewnym momencie zaczynali, pisząc książki, felietony do gazet lub prowadząc własne programy w telewizji, edukować szarych ludzi o tym, jak wyglądać tak dobrze jak gwiazdy. Z bardziej znanych nazwisk stylistów zza Oceanu można wymienić Andreę Lieberman (doradzała Gwen Stefani, Nicole Richie czy Jennifer Lopez), Rachel Zoe (wystylizowała m.in. Jennifer Gardner, Paris Hilton i Keirę Knightley) czy Philipa Blocha („wyprowadził na ludzi” Salmę Hayek, Nicole Kidman czy Halle Berry), a efekty ich pracy można najczęściej podziwiać podczas Oscarowej gali, gdy wystrojone gwiazdy przechadzają się po czerwonym dywanie. Bez ich pomocy nawet największy talent show-biznesu, czy to aktorski, czy piosenkarski, potrafi zniknąć z gwiezdnego panteonu szybciej, niż się nam się może wydawać.

Osobisty doradca stylu - personal shopper
Andrea Lieberman
fot. Elle.com

Wszystkie te gwiezdne stylizacje, programy doradzających nam profesjonalnych stylistów, książki o tym, jak dobrze czuć się we własnym ciele i tym, co na nim nosimy, a przede wszystkim coraz większe rzesze kobiet i mężczyzn, którzy chcą dobrze wyglądać, ale nie wiedzą po prostu, jak to zrobić, sprawiło, że pojawił się nowy zawód – personal shopper, czyli stylisty do wynajęcia podczas zakupowych rajdów po sklepach. Pomoże nam dobrać odpowiednie do naszej sylwetki ubrania, dodatki, poradzi nam także, jaka fryzura najlepiej będzie pasować do naszego kształtu twarzy i jak powinniśmy się malować, by podkreślić walory swojej urody. Pomoże, ale nie za darmo – jego usługi mogą nas kosztować drugie tyle, co wydaliśmy podczas zakupów, a czasem nawet więcej. Jednak warto, przygotowawszy wcześniej odpowiedni zapas gotówki, skorzystać z usług personal shoppera – bo jeśli jest dobry, to będzie potrafił nam diametralnie i na lepsze odmienić postrzeganie własnego image’u. Jednak usługa ta z racji dość wysokich cen (od 200 złotych do nawet tysiąca za jeden zakupowy maraton po centrum handlowym), jest na razie dostępna jedynie dla najbogatszych, ale prawdopodobnie szybko stanieje wskutek coraz większej ilości pojawiających się na rynku firm zajmujących się personal shoppingiem, dzięki czemu wynajęcie osobistej „niańki wizerunkowej” będzie tanieć.

Czy jednak bycie personal shopperem to łatwe zajęcie? Niektórzy myślą, że potrzeba do tego zwykłej, zakrapianej odrobiną zakupoholizmu, pasji do robienia zakupów i orientacji w modowych trendach. Jednak wbrew pozorom osobisty stylista to nie tylko chodzący pasjonat bywania w galeriach od świtu do nocy – to również, a może przede wszystkim, po trosze psycholog, po trosze artysta, przyjaciel, a także szczery (czasem do bólu) krytyk, który od razu powie nam, bez owijania w bawełnę i tracenia naszego oraz swojego czasu na bezcelowym łażeniu po kolejnych sklepach, co jest do poprawienia w naszej figurze i w jakim stroju na pewno nie będziemy wzbudzać wśród kolegów z pracy zdrowego zainteresowania i podziwu. Szczery, ale dzięki temu efektywny – bo w przeciwieństwie do znajomych, z którymi zazwyczaj udajemy się na takie zakupy, zawsze usłyszymy coś, co nam szybko wybije z głowy połączenie zielonego sweterka z krwiście czerwoną spódnicą, a nie będzie znajdował na siłę (tak jak właśnie robią zazwyczaj nasi najbliżsi) zalet takiego zestawienia, nie chcąc nas urazić szczerością. Personal shopper zaoszczędzi nasz czas, a także – wbrew pozorom – pieniądze i przede wszystkim wybije nam z głowy „modowe masakry”, którymi do tej pory wypchana była nasza szafa, a które powodowały ubożenie naszego portfela. Szybko, prosto z mostu i z dokładnością do każdego centymetra naszego ciała.

Osobisty doradca stylu - personal shopper
Dress for Success

Ciekawą alternatywą, bo całkowicie darmową, jest projekt Dress for Success – ta założona w 1997 roku w USA organizacja pozarządowa pomagała bezrobotnym kobietom, które kierowane były do niej przez ośrodki opieki społecznej (zwolnionym z więzienia, samotnym matkom itp.), znaleźć pracę dzięki przygotowaniu ich do rozmów kwalifikacyjnych zarówno psychicznie, jak i wizerunkowo. Działalność mającej już 90 placówek na całym świecie (w Polsce  pierwszą filię otwarto w Katowicach) nie ogranicza się jednak tylko do zareklamowania ubiegającej się o pracę kobiety pod względem jej świetnego ubioru: Dress for Success uczy, jak napisać dobre CV i list motywacyjny, jak rozmawiać z pracodawcą podczas rozmowy kwalifikacyjnej i jak przede wszystkim się zachowywać podczas takiego spotkania, a także nawiązać pozytywną emocjonalną więź z przyszłymi kolegami z pracy. Tutaj kreuje się człowieka od samego środka (organizacja oferuje świetną pomoc ze strony psychologów w nawiązywaniu pozytywnych relacji), stopniowo wychodząc coraz bardziej na zewnątrz i dopełniając ciekawą i „poukładaną” już osobowość pasującym do figury strojem.

Widać więc, że obiektywny rzut oka na nas – na to, jak się zachowujemy i ubieramy – kogoś z zewnątrz potrafi zdziałać cuda. Czasem więc warto zainwestować pieniądze w czyjeś rady, żeby nie stracić – na szacunku otoczenia i naszym do nas samych. I nie będzie to ani snobistyczne, ani przesadzone – w końcu dekoratorzy wnętrz czy wedding plannerzy, uznawani do niedawna za szczyt ekstrawagancji i trwonienia pieniędzy, to dzisiaj codzienność, dlaczego więc ma być inaczej z personal shopperami?

Magdalena Mania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/8 lat temu
super spraw!
/8 lat temu
czy ja wiem czy zaczelo sie od programu akurat... chyba zaczęło sie dużo wcześniej...
/8 lat temu
Zgadzam się, że to lekka przesada z tą "ubraniową psychoanalizą";) I zgadzam się z miłką, że lepszym sposobem na dobry "look" jest po prostu od czasu do czasu odwiedzenie np. takiego fashionnow i to jest wg mnie wystarczające. Przynajmniej jak dla mnie;)
POKAŻ KOMENTARZE (2)