POLECAMY

Piękna brzydota

Szczupłe, niebieskookie, długonogie blondynki nie wszędzie uchodziłyby za okazy piękności. Bo nie wszędzie piękno oznacza symetrię, zdrowie i szacunek dla decydowania o swoim ciele przez drugiego człowieka.

Szczupłe, niebieskookie, długonogie blondynki nie wszędzie uchodziłyby za okazy piękności. Bo nie wszędzie piękno oznacza symetrię, zdrowie i szacunek dla decydowania o swoim ciele przez drugiego człowieka.

I jak zwykle chodzi o kobiety – bo tak jakoś się zdarzyło, że z racji większej ilości powabnych, kuszących kształtów kultury różnych stron świata, bardziej lub mniej prymitywne, serwowały nam dodatkowe „upiększenia”. Jakby samo określenie płci pięknej w zupełności nie wystarczało.

Szyja na obręczach

goldentimesnewwoman.com

Długa, smukła kobieca szyja to dla niektórych mężczyzn bardzo seksowny atrybut kobiecego ciała. Ponownie jak dla męskich przedstawicieli afrykańskich i polinezyjskich plemion, dla których szyja im dłuższa, tym piękniejsza – a oni osobiście dbają o to, by głowy ich drugich pięknych połówek patrzyły na nich z góry, dlatego darowują wybrankom swojego serca (które mają już od małego upatrzone) złote obręcze. Po co? Po to, by od małego dziewczynki mogły ćwiczyć równowagę i zyskiwać w oczach mężczyzn. Im więcej obręczy ma na szyi dana kobieta, tym lepiej dla niej – bo świadczy to o tym, że podoba się sporej grupce panów i zyskuje tym samym na „wartości”. Mniej już wszystkich obchodzi to, jakie spustoszenia w organizmie czynią śliczne ozdoby sztucznie wydłużające kręgi, mięśnie i różne chrząstki szyi (która wydłużała się nawet o 10 centymetrów), co zresztą też spełniało pewną rolę – straszaka na lubiące skoki w bok kobiety. Starszyzna wioskowa, gdy taką cudzołożnicę złapała na gorącym uczynku, rozcinała obręcze, a zwiotczała, rozciągnięta szyja nie była w stanie utrzymać głowy delikwentki, która zwyczajnie się „za karę” dusiła. To, czy „ludzka żyrafa” była faktycznie winna zarzucanych jej czynów, to już inna sprawa...

Zdeformowane, ale „śliczne” stópki po chińsku

flickr.com

Małe Chinki jeszcze niecałe sto lat temu bardzo cierpiały z powodu braku ruchu, który uniemożliwiały zmiażdżone im w okresie dziecięctwa stópki – a może właśnie dzięki temu miały święty spokój? Zazwyczaj ta procedura „upiększania” małych dziewczynek dotyczyła tych pochodzących z wyższych klas społecznych, dla których takie zdeformowane, nienaturalnie wygięte i pomarszczone „końcówki” kończyny były niesamowicie piękne. Potem jednak zwyczaj przyjął się w niższych warstwach społeczeństwa, u których tania siła robocza, jaką były małe dzieci, w tym dziewczynki, była na wagę złota i trzeba było w jakiś sposób wybić im z głowy ucieczki podczas ciężkiej pracy na polu ryżu.

chestofbooks.com

Jakikolwiek był powód krępowania, efekt był jeden – niesamowite podniecenie panów na widok małych przykurczonych stóp, które kojarzyły im się z kształtem księżyca w nowiu lub kwiatu lilii czy lotosu. Jeszcze ładniejsze były piękne, artystycznie haftowane buciki (zazwyczaj z jedwabiu) okrywające taki „skarb”, o ile pannę stać było na takie materiałowe cuda – jeśli nie, musiała się obejść zwykłym bandażem. Ten bardziej męski fetysz miał jednak swoje wady: w wyniku zakażeń ran, jakie powstawały podczas łamania kości nóg, umierała 1/10 dziewcząt poddawanych tej dziwnej, ale jednej z pierwszych upiększających operacji plastycznych. Uznaje się, że echem po tej niezdrowej chińskiej procedurze są dzisiejsze buty na wysokich obcasach, które powodują bardzo podobne deformacje kobiecych stóp. Choć w Chinach nie żyje już ostatnie pokolenie kobiet, które doświadczyły bolesnego krępowania stóp, tak dzisiaj miliony kobiet na całym świecie tworzą nowe, tyko na – dosłownie i w przenośni – wyższym poziomie.

gayguidetoronto.com

Duży penis, jeszcze większa łechtaczka

wikipedia.org

Tak, Hindusi to są dopiero obdarowani hojnie przez naturę – a przynajmniej na pewno byli kiedyś. Gdy ogląda się stare rysunki zdobiące najstarszy przewodnik po świecie seksu, czyli „Kamasutrę”, wzrok od razu przyciągają dobrze wyposażeni w klejnoty panowie oraz ich partnerki: duże, stojące na zawołanie penisy i czerwone, pofałdowane wargi sromowe z jednej strony ciekawią, ale czy zachwycają? No cóż, w czasach gdy ta księga seksualnej mądrości obowiązywała na co dzień, osoby hojnie obdarowane rozrodczymi narządzani, na dodatek tętniącymi zdrowym, zrumienionym kolorem uchodziły za zdrowe, a nawet długowieczne (w tym pozostające cały czas w dobrej seksualnej „formie”) i tym samym najbardziej pociągające. Nie wszyscy jednak, oprócz Hindusów pewnie, są tego samego zdania – dla nich epatowanie najbardziej intymną częścią ciała to zwykła pornografia. Dzisiaj obserwuje się zwrot ku tej filozofii w gabinetach chirurgów plastycznych: panie przychodzą, by dać sobie pociąć wargi sromowe, byleby wydawały się większe, pełniejsze, a panowie pompują sobie penisy zakupionymi w seks shopach pompkami, byleby ich skarb wydał się choć przez moment większy, niż jest w rzeczywistości.

Magdalena Mania

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/8 lat temu
No duże członki to chyba zawsze były i będą w modzie, choc nikt do końca nie wie dlaczego, bo ponoć rozmiar nie robi różnicy :)
/8 lat temu
przedłużanie szyi i deformacje stopy to samookaleczenie do którego biedne kobiety były zmuszane z tego względy ,ze faceci to idioci