POLECAMY

Budapeszt – pomysł na weekend

Kąpiel w termach, kawa w najpiękniejszej New York Cafe i wieczór w kultowym Szimpla Kert to jedne z atrakcji Budapesztu.

/ 7 miesięcy temu
Budapeszt – pomysł na weekend fot. fotolia

Byłaś w Budapeszcie? Nie? To lecimy na weekend! Bilety są w promocyjnej cenie. To była błyskawiczna decyzja. Wiedziałam, że koniecznie chcę pójść do słynnych term, spróbować tradycyjnego langosza, napić się kawy w najpiękniejszej New York Cafe i odwiedzić kultowe miejsce rozrywki Szimpla Kert.

Atrakcje w Budapeszcie

Ciekawych miejsc do zwiedzania i zobaczenia w Budapeszcie jest sporo. Przewodniki polecają na prawym brzegu Dunaju (czyli po stronie Budy) m.in.: Wzgórze Zamkowe, Zamek Królewski (we wnętrzach znajduje się muzeum historyczne), Basztę Rybacką, kościół Macieja (gdzie w 1916 r. odbyła się ostatnia koronacja królewska na Węgrzech), Wzgórze Gellerta. Po stronie Pesztu – parlament, bazylikę św. Stefana, dzielnicę żydowską z synagogą.  Na trasie zwiedzania warto również uwzględnić Wyspę Małgorzaty, a przede wszystkim termy.  Oto, moim zdaniem, kilkanaście najciekawszych atrakcji.

Termy, czyli łaźnie

To jedna z największych atrakcji w Budapeszcie. Znajduje się tutaj kilkanaście kompleksów łaźni,  różniących się między sobą wielkością, architekturą wnętrz, dostępnymi atrakcjami i zabiegami spa oraz cenami. Pierwsze termy zbudowali już Rzymianie, którzy w czasach starożytnych odkryli tu lecznicze źródła, a kolejne panujący w Budapeszcie w XV i XV w. Turcy.  Zawarte w wodach minerały pomagają na wiele schorzeń, zwłaszcza na bóle stawów i kręgosłupa, reumatyzm i astmę. Relaksacyjna kąpiel jest obowiązkowym punktem każdej wycieczki do stolicy Węgier. Zdecydowanie ją polecam. To świetny wypoczynek po całym dniu zwiedzania.

Najsłynniejsze termy w Budapeszcie to:

  • Łaźnie Széchenyiego – jeden z największych kompleksów basenów termalnych (jest ich 21!) w Europie.  Główny budynek (z 1881 r.) utrzymany w eklektycznym stylu zachwyca bogactwem zdobień. Temperatura wody w basenach od 18 do 40 st. C.
  • Łaźnie Rudas – stare tureckie łaźnie, koło Zamku Królewskiego. Wzrok przyciąga piękna wsparta na kolumnach kopuła, będąca sklepieniem nad głównym basenem. Temperatury wody od 29 do 42 st. C.  Otwarte również w nocy w piątek i sobotę.
  • Łaźnie Gellerta – przy hotelu "Gellert", w pobliżu Mostu Wolności. Zachwyciły mnie secesyjną architekturą i barwnymi mozaikami. Temperatura wody w zależności od basenu od 19 do 38 st. C. Legenda głosi, że z leczniczych walorów kąpieliska korzystała św. Elżbieta, uzdrawiając nią  biednych i trędowatych ludzi.
  • Łaźnie św. Łukasza  – jedne z najstarszych term w Budapeszcie, wspominane już w dokumentach z czasów cesarza Klaudiusza. Można tutaj skorzystać z masażu Hamman, tureckiego zabiegu oczyszczenia i odnowy ciała. Temperatura wody w basenach od 24 do 40 st. C.

łaźnia w Budapeszcie

Wzgórze Gellerta

Podobno niegdyś odbywały się tutaj sabaty czarownic. Dzisiaj stoi tu monumentalny pomnik Gellerta (biskupa św. Gerarda, który – według legendy – miał być z tego miejsca zrzucony przez pogan w zamkniętej beczce do Dunaju). Na szczycie wzgórza znajduje się także XIX-wieczna cytadela zbudowana za panowania dynastii Habsburgów. Warto tutaj przyjść chociażby dlatego, aby sfotografować panoramę Budapesztu.

Wzgórze Zamkowe

To miejsce, z którego rozciąga się – moim zdaniem – najpiękniejszy widok na miasto, zwłaszcza z wież i tarasów Baszty Rybackiej. Na szeroki Dunaj, mosty, parlament pięknie oświetlony nocą.  Zrobisz stąd idealne zdjęcia. Na Wzgórze Zamkowe można się dostać kolejką zębatą (wybudowaną w 1870 r.) spod Mostu Łańcuchowego, który był pierwszym stałym połączeniem leżących po przeciwnych stronach Dunaju – Budy i Pesztu. Warto tutaj być koło południa, kiedy przed Zamkiem Królewskim odbywa się zmiana warty. To fantastyczny spektakl salutowania, marszruty i machania bronią. Koniecznie trzeba mieć pod ręką aparat, a najlepiej sfilmować to wyjątkowe widowisko.

Parlament w Budapeszcie

Robi wrażenie. Zachwyca architekturą. Imponujący, monumentalny gmach w stylu neogotyckim podobny do londyńskiego House of Parlament. To jeden z największych budynków parlamentów narodowych na świecie. Jak podają przewodniki do jego budowy zużyto 40 kg złota, 500 tys. kamieni szlachetnych i 40 mln cegieł. Znajduje się w nim 691 pomieszczeń, 29 klatek schodowych, kilkanaście wind, 27 wejść i 10 wewnętrznych dziedzińców.  

Otwarty dla turystów (zwiedzanie z przewodnikiem w różnych językach, informacje na stronie internetowej parlamentu).  W podziemiach znajduje się muzeum poświęcone węgierskiemu parlamentaryzmowi. Można w nim zobaczyć m.in. najważniejsze insygnia królewskie, oryginalną koroną św. Stefana, jego berło i jabłko królewskie.
I ciekawostka. Parlament w Budapeszcie posiada kopułę identycznej wielkości co zwieńczenie bazyliki św. Stefana. Miało to symbolizować równość spraw państwowych i religijnych w narodzie węgierskim.

http://polki.pl/work/privateimages/formats/16_9_LARGE_0200/2345994.jpg

Bazylika św. Stefana

Największy kościół stolicy Węgier, niedaleko Mostu Łańcuchowego. Może pomieścić do 8500 wiernych. W kaplicy Szent Jobb znajduje się największa relikwia narodu węgierskiego – dłoń św. Stefana, założyciela państwa.  Będąc w bazylice warto wejść na antresolę kopuły, pokonując 297 stopni bądź wjechać windą. To kolejne miejsce z widokiem na miasto.

Wielka synagoga

Największa tego typu budowla w Europie, a druga na świecie. Zdobią ją dwie 43-metrowe wieże symbolizujące świątynię Salomona, a mieści się w niej ok. 3000 osób. Zbudowana w stylu mauretańsko-bizantyjskim synagoga wzbudzała swego czasu wiele kontrowersji, które zostały wywołane przez... zamontowanie w niej organów. Instrument ten bowiem kojarzył się ludziom z kościołem. W efekcie starć wśród mieszkającej tam społeczności żydowskiej w połowie XIX w. część ortodoksyjnych Żydów wyprowadziła się z tej okolicy i wzniosła własne świątynie.

Obok synagogi znajduje się muzeum żydowskie i Drzewo życia – pomnik mający symbolizować 70 000 Żydów zgładzonych w znajdującym się tam niegdyś getcie. Na każdym liściu tej wzruszającej wierzby płaczącej została uwieczniona z imienia i nazwiska osoba, która zginęła.

Buty nad Dunajem

Niedaleko parlamentu, na brzegu Dunaju stoi kilkadziesiąt par butów. To odlew sześćdziesięciu autentycznych butów z lat 40 ubiegłego wieku, które upamiętniają Żydów zastrzelonych na brzegu rzeki. Faszystowscy fanatycy zwykle dokonywali egzekucji nad Dunajem – zebranym Żydom kazali zdejmować buty i stawać w szeregu. Następnie padały strzały, a ciała ofiar wpadały do rzeki.

http://polki.pl/work/privateimages/formats/16_9_LARGE_0200/2345995.jpg

Park pomników

Położony jest na południowych przedmieściach Budy. Zgromadzono w nim rzeźby i pomniki upamiętniające czasy reżimu komunistycznego. Z wysokich piedestałów patrzą na nas z góry olbrzymie postaci Marksa i Engelsa, a Lenin dalej wskazuje jedynie słuszny kierunek. W parku są również, oprócz ojców sowieckiej Rosji i twórców ideologii komunistycznej, rzeźby i pomniki przedstawiające węgierskich komunistów oraz anonimowych rewolucjonistów i pionierów pracy. Wszystkie utrzymane w stylu realizmu socjalistycznego i pełne patosu.

Milenijna kolej podziemna

Kolejny punkt na trasie zwiedzania stolicy Wegier. Żółta linia M1 metra w Budapeszcie zaczyna się przy Váci utca, a kończy tuż za parkiem Városliget. To najstarsze po Londynie metro w Europie  (wybudowano je w 1896 r.), wpisane na listę dziedzictwa UNESCO. Żeliwne barierki, kafle na ścianach, stylizowane latarnie, stare wagoniki. Przejażdżka obowiązkowa! Pamiętaj, aby zachować bilet, bo często są sprawdzane przy wujściu. Kilka razy widziałam turystów, którzy wyciągali z kosza bilety, które wyrzucili zaraz potem, jak wysiedli z metra.

Hala targowa

Ma 120 lat. Dostaniemy tu niemal wszystko – od pamiątek, przez regionalne specjały, najróżniejsze gatunki papryki i salami, po owoce i warzywa. Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej robić zakupy w stoiskach z dala od głównego wejścia ze względu na różnicę cen. Na piętrze można spróbować kuchni węgierskiej w knajpach typu fast-food.

Wyspa Małgorzaty

Oaza zieleni i miejsce wypoczynku, olimpijskie baseny, kąpielisko, korty tenisowe, ścieżki do biegania, wypożyczalnia rowerów. Plac zabaw dla dzieci, ogród japoński i amfiteatr, ruiny klasztoru Dominikanek, a także Aleja Artystów, przy której ustawiono liczne rzeźby ukazujące wizerunki wybitnych węgierskich malarzy, pisarzy, poetów kompozytorów i rzeźbiarzy. Mieszkańcy Budapesztu mówią, że "miłość zaczyna się i kończy na Wyspie Małgorzaty", a to dlatego, iż te piękne zielone tereny są ulubionym miejscem zakochanych par od XIX w.

Szimpla Kert i New York Cafe - tu trzeba być

Obowiązkowo polecam te dwa miejsca. Obydwa wyjątkowe, choć zupełnie różne. Alternatywny bar i ekskluzywna kawiarnia.

Szimpla Kert

Erzsébetváros, siódma dzielnica Budapesztu, ulica Kazinczy nr 14. To bez wątpienia najbardziej kultowe miejsce w stolicy Węgier, które powstało w pustostanach dzielnicy żydowskiej. Niepozorne, wręcz niezachęcające wejście i zaskoczenie po wejściu do środka. Niekończące się zakamarki. Bary na parterze i piętrze. Mroczne pomieszczenia oświetlone przez stare lampy. Obdrapane ceglane ściany zdobią graffiti, plakaty, lustra, zlewy z kwiatami. Wszędzie stare rzeczy, większość z czasów zamierzchłego komunizmu, radia, telewizory, lodówki, kredensy, kanapy, a nawet wanna zamieniona na siedzisko. To centrum alternatywnej rozrywki (można tutaj obejrzeć film i posłuchać dobrej muzyki, często również na żywo), bary, otwarty ogródek, a w niedzielę targ, na którym kupimy dojrzewające wędliny, salami, najróżniejsze sery i kiszonki, zjemy zupę gulaszową i kapustę z dużego kotła. O zmierzchu i w weekendy panuje tutaj tłok i ścisk, trudno znaleźć miejsce, aby usiąść. Ławki, krzesła, beczki są zajęte, nawet fotele w starym trabancie. U góry kompozycje z wiszących krzeseł, rowerów, koników na biegunach, przypominają artystyczne instalacje.
Poza drinkami i piwem serwują w Szimpla Kert lokalne przysmaki, w tym pompos – tradycyjny placek z przyprawami i ziemniakami piure z pieca, nazywany węgierską pizzą.  Nie wolno także zapomnieć o szklaneczce szpricera, czyli białego wina wymieszanego we wskazanych przez nas proporcjach z wodą sodową.

New York Cafe

Została otworzona w 1894 r. i od tego czasu była najpiękniejszą i ulubioną kawiarnia całego Budapesztu. Po II wojnie światowej popadła w ruinę, przez pewien czas służyła nawet jako sklep z artykułami sportowymi. Na szczęście w 2006 r. przywrócono jej dawny świetny wygląd. Plafony malowane, stiuki i złocenia, kryształowe żyrandole, złote kandelabry, marmurowe kolumny i kolumienki, fontanna, balkony z kutymi balustradami robią niesamowite wrażenie. Miejsce to nadal szczyci się tytułem "The most beautiful cafe in the world", który wypisany jest na serwetkach. Trzeba tu przyjść, choćby tylko na kawę. Na cappuccino czy latte i ciastko można sobie pozwolić. Wystarczy zrezygnować z trzech kaw w Coffee Heaven czy Starbucks na rzecz jednej w New York Cafe, bo tyle to mniej więcej kosztuje. A warto, dla samego wnętrza i atmosfery. Całość przypomina raczej salę balową niż kawiarnię. Wszyscy biegają z aparatami i robią zdjęcia, i nikogo to nie dziwi.
W kawiarni można zjeść również pełen posiłek. Menu przypomina kuchnię za czasów monarchii austro-węgierskiej, serwowane są klasyczne dania, takie jak: gulasz wołowy, zupa rybna, Wiener Schnitzel i foie gras z grilla, a także słynne desery, jak tort Dobosa, Sachera i ciasto Eszterházy.
Cena kawy jest identyczna (1250 HUF) dla poszczególnych rodzajów: cappuccino, macchiato, espresso, americano. Jedynie bardziej wyszukane kosztują drożej. Ciastka to małe dzieła sztuki, zarówno pod względem wizualnym, jak i smakowym, są w podobnej cenie (1850 HUF). Ja skusiłam się na capuccino z bitą śmietaną i papryczką chili. Zaskakujący smak! Polecam!

Pogoda w Budapeszcie

Najlepszy czas na wycieczkę do Budapesztu zaczyna się już w kwietniu. Dni wtedy stają się ciepłe, zielenią się drzewa i krzewy. Najcieplejsze miesiące to czerwiec (lubi padać), lipiec i sierpień, kiedy temperatura przekracza 25 st. C. Również we wrześniu i październiku pogoda w Budapeszcie sprzyja zwiedzaniu.  Jest przyjemnie ciepło (ok. 23 st. C), ale trzeba pamiętać, że ranki i wieczory są już chłodne. Na wyjazd odradzam listopad, bo często jest szary I deszczowy, a dzień krótki. Za to w styczniu i lutym, gdy świeci słońce, a niebo jest intensywnie niebieskie, a wody Dunaju połyskują zielenią, miasto zachwyca świeżością.

Co warto zjeść

Oczywiście gulasz, zwłaszcza przygotowany na czerwonym winie, leczo, różne paprykarze i potrawki z kawałkami mięsa i papryką. Jeśli chodzi o pierwsze danie to polecam zupę gulaszową czy rybną. Koniecznie trzeba spróbować langosza. Jest to drożdżowy placek smażony w głębokim tłuszczu. Można go zjeść samego albo z różnymi dodatkami. Ja polecam posmarowanego roztopionym masłem czosnkowym, polanego gęstą kwaśną śmietaną i posypanego tartym żółtym serem. Warto także skusić się na różnego rodzaju bułeczki, typowe precle posypywane makiem lub gruboziarnista solą czy pogácsa (bułeczki ze słoninką i skwarkami lub z białym serem). No i oczywiście napić się tokaju.

Ceny w Budapeszcie

  • Waluta węgierska to forinty. 100 HUF to ok. 1,36 PLN
  • Wejście do parlamentu – 1750 HUF, dla uczniów i studentów poniżej 24. roku życia 875 HUF. Dla dzieci poniżej 6. roku życia bezpłatnie
  • Termy – bilet na cały dzień w zależności od łaźni od 5600 HUF (w weekendy, z szafką) do 3900 HUF (w tygodniu, z szafką)
  • Langosz, czyli placek smażony na oleju, posypany startym serem i polany sosem czosnkowym - ok. 550 HUF  
  • Cappucino i ciastko na wynos – ok. 820 HUF
  • Piwo w Szimpla 500 – 700 HUF .
  • Gulasz – ok. 990 HUF
  • Dwudaniowy obiad z napojem – ok. 3000 HUF
  • Butelka tokaju od 2500 HUF

Budapest card

Odwiedzając Budapeszt, dobrze jest rozważyć zakup karty turystycznej "Budapest Kártya". Informacje i ceny na www.budapestinfo.hu/budapest-card. Można ją kupić też na lotnisku, ale taniej zamówić ją przez internet. Pozwala na bezpłatne korzystanie z komunikacji miejskiej, liczne zniżki do muzeów, atrakcji turystycznych, restauracji, kin. Warto jednak zastanowić się, czy faktycznie jesteśmy w stanie z tych wszystkich zniżek skorzystać i przekalkulować, czy taki zakup się opłaci. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to zawsze korzystne, zwłaszcza przy weekendowym pobycie.


 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)