POLECAMY

Batumi – gdzie Dubaj spotyka się z Las Vegas

Chcesz posmakować gruzińskiej kuchni i wina, a jednocześnie poczuć się jak w Las Vegas? Batumi będzie dobrym wyborem.

/ 3 tygodnie temu
Batumi – gdzie Dubaj spotyka się z Las Vegas fot. Fotolia

Pierwszy raz byłam w Batumi pięć lat temu przy okazji wejścia na Kazbek. Spałam wówczas na kamienistej plaży w namiocie, wielki koło młyńskie i hotele dopiero budowano (no, był już Sheraton przypominający aleksandryjską latarnię morską), a nadmorski deptak świecił pustkami. Stara część miasta była rozkopana i miejscami straszyła ruderami. Mimo to miasto miało swój urok. Mój wzrok i obiektyw aparatu przyciągały domy z końca XIX wieku. Secesyjne, eklektyczne, z pięknymi ażurowymi balkonami obrośniętymi bujną winoroślą. Wróciłam tu niedawno, korzystając z tanich linii lotniczych. Tym razem spałam w hotelu i odkrywałam Batumi na nowo.

Batumi

To miasto kontrastów. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, czy jest ładne, czy brzydkie. Na pewno interesujące. Na pewno zaskakujące. Na pewno nieustannie się zmienia.

Kameralne, stare Batumi

To wąskie uliczki, pranie suszące się na sznurach rozciągniętych między oknami, wietrzące się dywany na balkonach, koty kryjące sie w cieniu zaułków. To głośny targ koło dworca autobusowego, gdzie mieszają się smaki i zapachy Gruzji. Wiszące połacie mięsa, suszone ryby, aromatyczne przyprawy, gigantyczne arbuzy i najróżniejsze sery. Kupuję tu gruzińskie smakołyki – churchkele (orzechy włoskie, laskowe, czasem migdały nawleczone na nitkę i zatopione w soku z winogron)  i tklapi (suszony sok owocowy w formie wielkiego naleśnika). Świetny pomysł na prezent dla znajomych.

Stare Batumi to meczet, synagoga i kościoły różnych obrządków. Ale również domy z odpadającym tynkiem, obdrapane elewacje, zaniedbane ogródki, socrealistyczne blokowiska. 

Ale im bliżej morza, tym nowocześniej i czyściej.

Ekspansywne, nowe Batumi

Ma niewiele wspólnego z sentymentalnymi herbacianymi polami, o których śpiewały Filipinki w latach 60-tych. Jest oryginalnym, zakakującym miastem, w które wpompowano gigantyczne pieniądze. Przypomina gruzińską wersję Las Vegas lub Dubaj w miniaturce. Nowe Batumi jest eklektyczne. To przepych i nowoczesna, czasmi wręcz futurystyczna architektura ( McDonald’s, Uniwersytet Technologiczny z diabelskim młynem). Dla mnie często kiczowata. Koloseum, starogrecka światynia, Las Vegas Strip, White House do góry nogami, wieża w kolonialnym stylu... W środku hotele, restauracje, nocne kluby, kasyna.

Promenada z palmami

Ciągnie się osiem kilometrów, praktycznie wzdłuż całego Batumi.  Można spacerować albo wsiąść na rower (są wypożyczalnie), na deptaku bowiem wytyczono ściężkę rowerową. Co bardziej wytrwali mogą przejść wzdłuż wybrzeża morskiego od stacji kolejowej aż do Turcji!  Do pokonania będzie 17 km. 

Nadmorski bulwar z aleją spacerową to jedyna w swoim rodzaju galeria pod gołym niebem, gdzie znajdują się bardziej i mniej ciekawe rzeźby i instalacje: Batumi, ty i ja, Pocałunek, Kobieta na rowerze, Where, Japonki na jajkach. Najsłynniejsza z nich to symbol Batumi – Ali i Nino.

Kochankowie, czyli Ali i Nino

Dwie 8-metrowe stalowe sylwetki mężczyzny i kobiety co jakiś czas się do siebie zbliżają, zastygają w namietnym pocałunku, aby za chwilę oddalić się od siebie. To Ali i Nino. Muzułmanin z Azerbajdżanu, Azjata, i chrześcijanka, gruzińska księżniczka. Oboje zakochani, pragną się pobrać, na przeszkodzie staje im jednak rodzina, religia, obyczaje. Ali i Nino to symbol miłości, ale również przenikania się kultur Azji i Europy. Rzeźba jest dziełem gruzińskiej artystki Tamar Kvesitadze. Fascynuje, zarówno w dzień, jak i w nocy, efektownie oświetlona. Sporo czasu spędziłam, fotografując każdy ruch tej zakochanej pary.

Plaża nad Morzem Czarnym

Nie zachwyca. Jest kamienista. Brzeg morza również. Miejscowym jednak to nie przeszkadza. Nie mogłam sobie odmówić popływania w Morzu Czarnym. Wchodzę niezdarnie do wody, a wychodzę niemal na czworaka – kamienie, mimo że wygładzone przez wodę, to kłują w stopy. – Przyzwyczaisz się – śmieje się życzliwie Gruzinka. A koło mnie przebiega dwóch mężczyzn, zupełnie jakby uprawiali jogging na trawie. Tubylcy leżą na ręcznikach na kamieniach, turyści na leżakach. Zachwyca przyjemnie ciepła woda, ponad 20 st., i kolorowe kamienie, jeśli ktoś lubi je zbierać. Ja tak.

Ogród botaniczny

Znajduje się mniej więcej 6 km od centrum miasta, w miejscu zwanym Zielonym Przylądkiem (Mtsvane Kontskhi). Można tu dojechać marszrutką (busem) z Batumi. Najlepiej zwiedzać go w upany dzień, aby odpocząć od słońca w cieniu okazałych drzew. Położony na klifie schodzącym wprost do morza, z piękną panoramą kurortu nad Morzem Czarnym, został utworzony w 1912 roku. Na wzgórzach rośnie ponad dwa tysiace egzotycznych gatunków roślin ze wszystkich niemal stref klimatycznych. Podzielono je na 9 rejonów geograficznych: Zakaukazie, Australię, Nową Zelandię, Himalaje, Azję Wschodnią,  Amerykę Północną, Amerykę Południową i basen Morza Śródziemnego. Można tu spacerować, spacerować i spacerować. Na zwiedzanie najlepiej zarezerwować kilka godzin, a najlepiej cały dzień, aby się nie spieszyć. Fantastyczny widok jest z tzw. Green Point, z wysokiego klifu obrośniętego bujną roślinnością. Soczysta zieleń, turkusowe morze, na horyzoncie, daleko Batumi, a kilkadziesiąt metrów niżej tory i wjeżdżające do tunelu pociągi. 

Supra, czyli uczta

Każdy dzień zaczynałam i kończyłam, smakując gruzińską kuchnię. Delikatny ser sulgani, chleb szoti, duszone i nadziewane bakłażany (z pastą z orzechów i pestkami granatów), phkhali - kuleczki ze szpinaku, bakłażanów, orzechów, lobio (potrawka z fasoli), mcwadi (szaszłyki). To wszystko doprawione świeżą kolendrą. Do tego marynowane warzywa. Pycha! Polecam obowiązkowo adżarskie chaczapuri, czyli placek z serem (chaczo – ser i puri – chleb). W przeciwieństwie do tradycyjnego okrągłego, ma  kształt łódki (bo Adżaria kojarzyła się zawsze z podróżami morskimi). Na ciasto z gorącym serem wylewa się żółtko jajka (ma symbolizować słońce), które podczas jedzenia miesza się z kawałkiem masła. Gruzini robią to palcami, pomagając sobie wypieczonymi (w piecu opalanym drewnem) kawałkami ciasta. Najlepsze adżarskie chaczapuri (adjarian khachapuri) jadłam w barze Porto Franco. Objadałam się również khinkali (chinkali). To duże pierogi, przypominające sakiewki, z mięsem i rosołem (mnie wystarczały dwa, aby być sytą). Także jada się je rękami. Chwyta się palcami za końcówkę, odwraca płaską częścią do góry, odgryza kawałek, wypija rosól, a następnie zjada się resztę. W Batumi warto też spróbować panierowanych sardynek albo muli, wszak miasto leży nad Morzem Czarnym.

Na deser kawa po turecku, w małej filiżance, bardzo słodka, z dużą ilością fusów na dnie. Do tego baklava (popularny deser turecki), czyli ciastko z masą orzechowo-miodową. Bardzo słodkie, więc najlepiej nie przesadzić z ilością. To efekt wpływów tureckich w tym mieście.

Do picia woda mineralna Borjomi i lemoniada, gruszkową lub anyżkową. Mnie najbardziej smakowała ta pierwsza. No i obowiązkowo miejscowe wino. Koniecznie ze wznoszeniem toastów, jak to robią Gruzini. Gaumardżos!

Inne atrakcje Batumi

  • Wieża z czaczą

Budynek, w pobliżu portu, zwieńczony 25-metrową wieżą, słynie z tego, że codziennie o godzinie 19:00, z czterech dystrybutorów, uruchamianych fotokomórkami, leje się przez 15 minut czacza - gruziński destylat z winogron, odpowiednik włoskiej grappy. Jak byłam, nie działało.

  • Wieża alfabetu 

Gruziński jest jednym z 14 alfabetów świata. Wyjątkowy i niepodobny do żadnego innego, co symbolizuje 130-metrowa stalowa konstrukcja nieopodal portu w Batumi, która z daleka prezentuje 33 litery gruzińskiego alfabetu, osadzone na ażurowej konstrukcji przypominającej spiralę DNA. 

  • Tańczące fontanny 

Na jeziorze Ardagani, w nowej części nadmorskiego bulwaru. Codzienny pokaz rozpoczyna się zwykle po zachodzie słońca, ok. godziny 21:00. Fontanny tańczą w rytm muzyki pop, rock i klasycznej. To dynamiczne widowisko łączące wodę, światło, muzykę i laserowe efekty. 

To nie jedyne fontanny przy promenadzie z palmami. Inne można podziwiać w jego starej części.

  • Kolejka linowa Argo na wzgórze Anuria

To 2,5 km i 10 minut interesujących widoków na miasto z innej perspektywy, także na tą biedniejszą część. 

  • Koło młyńskie

Najbardziej zauważalna atrakcja Batumi, znajduje się tuż obok rzeźby Ali i Nino oraz w pobliżu wieży z czaczą. Przejazd trwa 10 minut, a maksymalana wysokość, na jaką cię podniesie to 55. Superwidok, szczególnie na starą część Batumi. Świetne miejsce do robienia zdjęć.

  • Muzeum archeologiczne

Niewielkie, ale są w nim wspaniałe eksponaty, znalezione podczas wykopalisk archeologicznych w Adżarii. Uwagę przykuwają wystawy z czasów Kolchidy (V w. p.n.e.), Grecji (V–IV w. p.n.e.) i okresu hellenistycznego (IV–III w. p.n.e.) Wśród nich najcenniejszy jest "złoty skarb" znaleziony w twierdzy Gonio, na który składa się przede wszystkim unikalna biżuteria.

Atrakcje Adżarii

Batumi to dobre miejsce do wypadów w głąb Adżarii, autonomicznej republiki Gruzji, której jest stolicą. Warto tam zobaczyć:

Gonio. Dwanaście kilometrów od Batumi, na lewym brzegu rzeki Chorokhi, znajdują się ruiny starożytnej twierdzy. Od czasów rzymskich chroniła przed intruzami próbującymi wedrzeć się do kraju od strony morza. Gonio ma również związek z mityczną historią Argonautów, według której, to właśnie tutaj król Ajetes pochował swojego syna Apsarosa zabitego przez Medeę uciekającą statkiem wraz z Jazonem. Tutaj również został pochowany apostoł Maciej.

Mitral National Park zachwyca lasem i wodospadami (ok. 25 km za Batumi). Położony jest na zachodnich zboczach Gór Mescheckich, które zatrzymują wilgotne powietrze znad Morza Czarnego, dzięki czemu panuje tutaj wilgotny klimat i bujna roślinność. Również nazwa nawiązuje do obfitych opadów – mtirala to po gruzińsku płaczący. Większość parku rozciągającego się pomiędzy 500 a 1400 m n.p.m. to unikatowy las (Colchic Forest), relikt trzeciorzędu, który przetrwał tu epokę lodowcową. Świetne miejsce na trekking po przygotowanych szlakach. Na amatorów mocnych wrażeń czeka zipline (tyrolka). Spróbowałam. Warto! 

Makhuntseti (ok. 30 km za Batumi). Warto  tu przyjechaćtu, żeby zobaczyć tradycyjnie budowane drewniane domy, wodospad i jeden ze słynnych kamiennych mostów Adżarii z czasów królowej Tamar (XIII w.). 

Acharistskali. Przy drodze z Batumi do Kedy (ok. 15 km) znajduje się Adjarian Wine House. Winnica (można tu kupić wina i czaczę) i restauracja ze stołami pod baldachimami, hamakami i kolorowym ogrodem.  

Jak dojechać?

Samolotem, np. z Warszawy i Katowic do Kutaisi. Stamtąd marszrutką (busem) do Batumi ok. 2 godzin. Najlepiej unikać ofert tzw. naganiaczy przy wyjściu z hali przylotów, oferujących okazyjne ceny za przejazd. Zamiast tego, od razu skierować się na postój marszrutek przed lotniskiem lub - jeszcze lepiej - przy głównej drodze.

Gdzie spać?

W Batumi nie brak hoteli i ciągle powstają nowe. Jest ich kilkadziesiąt - począwszy od tych najbardziej ekskluzywnych (...i najdroższych),  jak Sheraton, Radisson Blu czy President Plaza, skończywszy na tańszych, turystycznych obiektach typu bed & breakfast i hostelach. Większość z nich można zarezerwować przez internet.

Jaka pogoda?

W Batumi panuje klimat subtropikalny. Jest ciepło i wilgotno.  To sprawia, że nie ma tu ekstremalnie wysokich ani też niskich temperatur. Latem przeciętna temperatura powietrza wynosi 22–24 st. C, a  w styczniu, który jest najchłodniejszym miesiącem roku, oscyluje w przedziale 6–10 st. C. Pogoda często w kratkę. Słońce i deszcz.

Szukasz więcej ciekawych miejsc, gdzie można spędzić atrakcyjnie czas? Znajdziesz je tutaj!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)