środa, 30 lipiec 2014

Nawigacja

Ewa Minge: Czekam na córkę

Projektuje wnętrza i rzeczy do domu, a swoje kolekcje ubrań couture od lat prezentuje w Paryżu. Ale sukces zawodowy to nie wszystko. Ewa Minge chce teraz… trzeci raz zostać mamą!

Umówić się jeszcze w tym roku z Ewą Minge (43) na kawę w Warszawie? Niemożliwe. Teraz projektantka spędza większość czasu w… samochodzie, kursując między swoim domem w Zielonej Górze a Pszczewem, gdzie prowadzi firmę modową. Powód? Ewa przygotowuje się właśnie do paryskiego Tygodnia Mody, podczas którego pokaże najnowsze kreacje haute couture. Do pokazu został zaledwie miesiąc, a ona musi jeszcze dopiąć wszystko na ostatni guzik i... przygotować swoim mężczyznom świąteczne smakołyki!

– Na świecie kolekcje Ewy Minge od lat budzą zachwyt. Za to w Polsce do niedawna nie były przyjmowane zbyt entuzjastycznie. Dlaczego?
Ewa Minge:
Oj, nie było aż tak źle (śmiech). Polacy zaczęli otwierać się na światowe trendy i chcą być modni! A ja szykuję się właśnie do piątego już pokazu haute couture. Moją najnowszą kolekcję pokażę 24 stycznia podczas Tygodnia Mody w Paryżu i, jeśli zdążę, również w Nowym Jorku podczas pokazów prýt-ļ-porter. Mam nadzieję, że i tym razem moje projekty zbiorą pozytywne recenzje w renomowanych pismach: francuskich „L’Officiel”, „Le Monde” i „Marie Claire”, włoskim „Vogue’u” czy amerykańskich „Wall Street Journal” i „Washington Post”.

– Po co Pani w takim razie umywalki z logo Minge?
Ewa Minge:
Linię Eva Minge Home buduję od pięciu lat. Wkrótce otwieram nowy salon w Warszawie z moją kolekcją mebli. Poza tym projektuję też ekskluzywne umywalki, wanny, płytki ceramiczne i podłogi drewniane. Moim nazwiskiem sygnowane są też różne dodatki: pościel, ręczniki, zasłony, narzuty, srebrne zastawy i świece...

– …a nawet butelka mleka! Nie boi się Pani, że środowisko modowe uzna to za obciach?
Ewa Minge:
Nie widzę w tym nic złego. Swoją działalność artystyczną traktuję jak klocki Lego – mogę z nich tworzyć wszystko, na co mam ochotę. Dbam jednak, by to, co sygnuję nazwiskiem, było wyjątkowe, eleganckie i miało piękny design.

– A na co patrzy dziś Pani z największą dumą?
Ewa Minge:
Wbrew pozorom wcale nie na firmę i sukces zawodowy. Jestem szczęśliwa, że udało mi się wychować moich dwóch synów Oskara i Gaspara na fajnych, wrażliwych chłopaków, którzy mają dobrze poukładane w głowie.

– Ciężko było Pani samej ich wychowywać?
Ewa Minge:
Nie zawsze było różowo, ale decyzję o odejściu od męża podjęłam świadomie. W pewnym momencie związku, gdy czułam się nieszczęśliwa, uciekałam w pracę i poświęcałam synom coraz mniej czasu. Byłam bardziej nerwowa, spięta, drażliwa... Otarłam się
o depresję i to był dla mnie znak, że muszę coś w życiu zmienić.

– Dlatego wyprowadziła się Pani do Zielonej Góry?
Ewa Minge:
Porzuciłam mój pięknie urządzony dom w Warszawie na rzecz wynajętego wówczas, najbrzydszego domu, w jakim kiedykolwiek mieszkałam, w Zielonej Górze. Z bólem odstawiłam karierę w stolicy i za granicą. Postawiłam na dzieci i to był świetny wybór.

– Dwóch dorastających chłopców i krucha kobietka pod jednym dachem? To mieszanka wybuchowa!
Ewa Minge:
Nie było źle, bo mądrze podchodziłam do dojrzewania synów. Pozwoliłam im się poobijać, sparzyć, poznać smak porażki, ale nad rozlanym mlekiem płakałam razem z nimi. Mój starszy syn Oskar długo utrzymywał, że „być prymusem to siara” i przekonać go, żeby się uczył, nie było łatwo. Długo preferował raperski styl - nosił spodnie z opuszczonym krokiem i złote łańcuchy na szyi, których nie cierpiałam (śmiech), a jego hobby było sprowadzanie do domu kolegów, którzy nie cieszyli się dobrą opinią w mieście.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Dodaj opinię

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo redakcji, skrótów, bądź usunięcia opinii zawierającej treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie lub w inny sposób rażąco naruszające zasady współżycia społecznego. Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca taką opinię może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną.

Opinie

88.220.116.168 »

2012.11.18 12:03

pamiętajmy,że przerabiali to reporterzy, nie koniecznie...

- Gość

46.169.73.63 »

2012.07.20 19:24

Oskar i Gaspar już mają siostry ... przyrodnie.

- Gość

81.190.201.196 »

2012.04.29 17:49

ze ewa zarozumiala to nie da sie zaprzeczyc , a co...

- Gość

81.190.201.196 »

2012.04.29 17:45

ewo, jedyna prawda to wlasciwie twoja matka miala talent...

- Gość

Ponętne usta »

2011.09.11 13:10

Ja też mogę cię Ewciuś puknąć. Podniecają mnie...

- Dzieciorób