POLECAMY

Kobiety są silne!

Nie wyobrażałam sobie życia bez Pawła. Mąż był moją ostoją, gwarancją bezpieczeństwa. Teraz wiem, że to była toksyczna miłość...

Kobiety są silne! fot. Fotolia

Rok temu byłam pewna, że mąż, z okazji Dnia Kobiet, zamierza zrobić mi niespodziankę i zaprosić na romantyczną kolację. I to do najlepszej restauracji w mieście!

Dowiedziałam się o tym przypadkiem, kiedy dzień wcześniej z knajpy przyszło potwierdzenie rezerwacji. Mieliśmy w naszych telefonach ustawione identyczne sygnały, dlatego gdy usłyszałam dźwięk SMS-a, odruchowo sięgnęłam po jego komórkę. „Potwierdzamy rezerwację stolika dla dwóch osób na 8 marca godz. 19. Aby odwołać, przyślij wiadomość o treści NIE”. Wzruszyłam się. Ostatnio gorzej się między nami układało, a tu proszę – Paweł postanowił to naprawić. Jaki romantyczny!

Nazajutrz urwałam się w pracy z „okolicznościowej imprezy” i pognałam do domu, żeby zdążyć zrobić się na bóstwo. Zdążyłam. Tyle, że... mąż się nie pojawił. Wybiła piąta, szósta, w?końcu siódma, a?jego nie było. Nagle odezwał się telefon.
– Kochanie, wybacz. Zatrzymali mnie w pracy – powiedział. Tylko westchnęłam. Ech, ta jego kariera. To przez nią się od siebie oddaliliśmy.

Ściągnęłam wieczorową kieckę, rozpuściłam włosy i kopnęłam w kąt szpilki. A potem pomyślałam, że skoro Paweł jest taki zapracowany, to mógł zapomnieć o odwołaniu rezerwacji. Po co blokować stolik? Zadzwoniłam do restauracji.
– Rezerwacja została zrealizowana – odpowiedziała kierowniczka sali.
– Ale to niemożliwe – zaprotestowałam. – Mąż został w pracy, a ja siedzę w domu!
– Może oddał komuś rezerwację? – podpowiedziała.

Okazał się kłamcą. Kiedy późnym wieczorem Paweł wrócił w końcu z pracy, oznajmił tylko, że jest skonany, wziął prysznic i położył się do łóżka. Czule się do niego przytuliłam. Z romantycznego wieczoru nic nie wyszło, ale liczą się dobre chęci, prawda? Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Moja, czy jego komórka? Paweł chrapał w najlepsze, więc wstałam z łóżka. To jednak mój. Numer nieznany. Dziwne, była pierwsza w nocy.

– Musimy porozmawiać – usłyszałam w słuchawce kobiecy głos. Słychać było, że jego posiadaczka jest zdenerwowana.
– Kim pani jest? I skąd ma mój numer?
– Mam na imię Helena. A pani numer przepisałam z komórki pani męża. Kiedy odszedł od stolika i poszedł do toalety.
– Od stolika? Jakiego stolika?
– Paweł zaprosił mnie dzisiaj do restauracji – nieznajoma wymieniła nazwę znanego mi już lokalu. – Myślałam, że chce mi się oświadczyć...
– Oświadczyć?! – jęknęłam.
– Jestem związana z pani mężem od roku. Nie wiedziałam, że jest żonaty. Dobry z niego aktor… Dopiero wczoraj wydusiłam z Pawła prawdę. Wiem, że to dla pani zaskoczenie, ale ja też przeżyłam szok. Oczywiście, kazałam mu iść do diabła. A potem pomyślałam, że pani też powinna wiedzieć. I nie chodzi nawet o zemstę. My, kobiety, powinnyśmy być w takich sytuacjach ze sobą szczere. To jedyny sposób na obronę przed takimi kłamcami.

Za kilka dni nadejdzie kolejny Dzień Kobiet. Przyznam, że znów cieszę się na to święto. Ale tym razem wzięłyśmy z dziewczynami sprawy we własne ręce. Urządzamy u mnie babski wieczór. Pierwsza przyjdzie Helena – była kochanka mojego byłego męża (tamtej nocy wystawiłam mu walizki za drzwi zaraz po jej telefonie). Bardzo się przez ostatni rok zaprzyjaźniłyśmy.

Pomoże mi w przygotowaniu przekąsek. Później wpadną koleżanki. A mężczyźni? Dostali wolne. Tak się złożyło, że po rozstaniu z Pawłem obie z Helą niemal równocześnie znalazłyśmy sobie nowych facetów. Całkiem miłych i bardzo w nas zakochanych. A co najważniejsze (sprawdziłyśmy od razu) nieżonatych. Ale tym razem żadna z nas nie zamierza całkowicie podporządkowywać się swojemu partnerowi. Grzecznie czekać, czy zaprosi na kolację, wytrwale wspierać w robieniu kariery. Jesteśmy silne, niezależne i mamy siebie nawzajem. A panowie niech się martwią o to, żeby dotrzymać nam kroku!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/rok temu
niech idzie na koniec swiata