POLECAMY

Planować czy iść na żywioł?

Jedni lubią mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, inni wolą działać spontanicznie. Które podejście jest lepsze?

Planować czy iść na żywioł? fot. Fotolia

Robisz plany na najbliższych kilka miesięcy? Sęk w tym, że im dłuższa jest twoja listy spraw do zrobienia, tym bardziej zniecierpliwiony staje się twój partner. Bo o ile ty lubisz mieć wszystko zaplanowane, on woli działać pod wpływem chwili. Kto ma rację? Lepiej planować czy iść na żywioł?

Planowanie ma wiele zalet i jedną wadę

Najważniejsze, by zdać sobie sprawę z tego, że nie służą nam wszelkie skrajności. Zarówno nadmierne planowanie, jak i zbytnia niefrasobliwość utrudniają życie. Za to w niezbyt nasilonej formie czynią je łatwiejszym, przyjemniejszym i bardziej udanym. Wakacje są tego doskonałym przykładem...

Zimą wiele osób planuje letnie wyjazdy. Są tacy, którzy twierdzą, że to świetne rozwiązanie, i tacy, którzy uważają je za absurd. Bo jak przewidzieć, co będą robić za pół roku?! Nie trzeba dokonywać wnikliwej analizy, by stwierdzić, że wcześniejsze planowanie przedsięwzięć takich jak wakacje ma sens. Pozwala kupić wycieczki taniej niż tuż przed sezonem, daje możliwość wybierania z szerszej oferty i zmniejsza ryzyko błędu, bo gdy działamy bez pośpiechu, możemy na spokojnie przemyśleć decyzję.

Życie lubi płatać  figle

Planowanie może jednak okazać się pułapką, jeśli brakuje w nim marginesu na nieprzewidziane sytuacje. Możemy zakładać, że wyjazd w dany region zagwarantuje nam piękną pogodę. Ale przecież może być różnie. Co zrobimy, gdy po dotarciu na miejsce okaże się, że pada deszcz? Osoba przywiązana do swojej wizji leżenia na plaży przeżyje zawód. Jej złość i narzekanie zepsują wypoczynek towarzyszom podróży.

Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby zachowała pewną elastyczność. Bo gdy pogoda nie sprzyja plażowaniu, można, np. zwiedzać okolicę. Plan nie powinien paraliżować naszych działań. Jeśli się nie sprawdza, trzeba go zmienić. Sęk w tym, że  osoby, które lubią mieć wszystko poukładane, mają z tym problem. W takim razie lepiej planować czy iść na żywioł?Z tego można po prostu wyrosnąć

Dlaczego lubimy nie planować?

Przeciwnicy planowania pewnie uznaliby, że najprościej byłoby z nim skończyć... W ten sposób wylaliby dziecko z kąpielą! Są obszary, w których bez planu nie ruszymy z miejsca. Jak urządzić przyjęcie bez daty spotkania, listy gości i menu na imprezę? To niewykonalne. Tylko dobry plan gwarantuje, że nie zaliczymy klapy, wcześniej dobrze się do spotkania przygotujemy, by potem z czystym sumieniem oddać się wspólnej zabawie.

Większość z nas doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlaczego mimo to niektórzy wolą działać spontanicznie? Cóż, brak przygotowania jest dla wielu osób podniecający. Chcą czuć dreszczyk emocji związany z niespodziewanym rozwojem wydarzeń. W ostatniej chwili wypróbowują nowy przepis na tort, ryzykując, że ciasto się nie uda. Wyruszają w podróż nie sprawdziwszy rozkładu jazdy pociągów. W taką niefrasobliwość wpisane jest ryzyko niepowodzenia, ale osoby żyjące chwilą traktują je jako atut. Zakalec czy noc spędzona na dworcu, w przeciwieństwie do udanego deseru czy noclegu w hotelu, to świetny materiał na anegdotę.

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj:

Świadome planowanie czasu wolnego kluczem do sukcesu
Zostań mistrzynią planowania! [video]
4 wspaniałe sposoby na planowanie wydatków

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)