Piotr Kupicha - Pan orkiestra

22.06.2009

Oszczędny Ślązak, który zarobił miliony. Ojciec dwóch synów, teraz marzy o córce. W domu Piotra Kupichy to żona gra pierwsze skrzypce. On rządzi, ale w Feelu. Właśnie wyszła ich druga płyta.

Piotr Kupicha

Piotr Kupicha

fot. STUDIO 69

Znów się zaczęło! Spakowana walizka, dzień w jednym mieście, noc w innym hotelu. Koncert w Rybniku, występ w Długołęce. Powrót do domu na kilka dni. Nagranie w radiu, wywiad dla telewizji. Znów trasa koncertowa: Piekary Śląskie, potem Legnica. Przerwa, chwila dla dzieci. Może wyjazd do Krakowa z chłopcami do aquaparku? Przyszedł SMS: „Jutro macie występ w Gołuchowie”. Aquapark poczeka, rodzina zrozumie. Całus na pożegnanie, tata znów jedzie w trasę. Żona i dzieci już się przyzwyczaili. Wiedzą, że gorący okres to tylko kilka miesięcy. A te najbliższe tygodnie to dla Piotra Kupichy (30) prawdziwy sprawdzian. Dlaczego?

Pokaż, na co cię stać

Na początku czerwca w sklepach pojawił się nowy album „Feel 2”. Na płycie jest 10 piosenek, w tym jeden duet – Piotr Kupicha śpiewa z Sebastianem Riedlem, synem legendarnego wokalisty Dżemu. Nowy krążek promuje singiel „Pokaż mi niebo”, który na długo przed premierą płyty był już hitem. Czy to dobra wróżba? Oczekiwania są ogromne, bo sukces debiutanckiego albumu (sprzedał się w nakładzie 270 tysięcy egzemplarzy) wyostrzył muzykom apetyt. Kupicha wierzy, że nowy materiał też się spodoba.

– To jest płyta autorska. Wszystkie kompozycje i teksty napisałem sam. Miesiąc po miesiącu powstawały melodie. Najczęściej po koncertach siadałem w hotelu, brałem gitarę i tworzyłem. To zapis życia Feela przez ostatnie półtora roku – mówi Piotr w rozmowie z „Party”. I dodaje, że ci, którzy twierdzą, że druga płyta to kopia pierwszej, nie mają racji. – Trudno, żebym nagle grał jazzowe kawałki i śpiewał jak Violetta Villas. Zespół ma robić muzykę w jednym nurcie, bo właśnie dlatego ktoś chce go słuchać – denerwuje się. Ostatnio mówi się też, że Feel już się znudził. Dowodem na to mają być odwoływane koncerty zespołu. Ale prawdziwym powodem jest raczej ich wysoka cena – w czasach kryzysu muzycy schodzą ze stawek, a Feel nadal bierze za występ około 40 tysięcy złotych. Kupicha tylko uśmiecha się z przekąsem.

– To, że w tym roku nie będziemy grać po 25 koncertów miesięcznie, to nie wynik braku zainteresowania, tylko nasza nowa strategia. Stawiamy na jakość, a nie ilość. Chcę, żeby nasze koncerty były perfekcyjnie dopracowane. Wiem, że naszą siłą są występy na żywo, kontakt z publicznością – mówi nam Kupicha. Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego Feel zmienił taktykę. W zeszłym roku zespół zagrał prawie 250 koncertów, a to dwa razy więcej niż dotychczasowi rekordziści tacy jak Bajm czy Maryla Rodowicz. I choć zarobili miliony, Kupicha przyznaje, że to była prawdziwa jazda bez trzymanki.

– Byłem przygotowany na całe zamieszanie z Feelem, tylko jednej rzeczy nie przewidziałem: fizycznego zmęczenia – tłumaczy. Dlatego rozważył wszystkie za i przeciw, zastanowił się nad swoim zdrowiem i doszedł do wniosku, że musi o siebie bardziej zadbać. Jeśli nawet nie dla siebie, to na pewno dla rodziny.

Zobacz teledysk do najnowszego singla zespołu Feel "Pokaż mi niebo"


Marta Tabiś / Party
Oceń artykuł 14 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
rrr2013.06.08 21:32
panie Piotrze pozdrowienia z Dobrego Brata
rrr2013.06.08 21:31
Człowiek po prostu człowiek normalny
2009.08.18 13:45
jego muzyka nigdy mi sie nie znudzi jest jedyna w swoim rodzaju(zreszto jak on sam)ja tez spiewam i wjele bym dala by muc z nim zaspiewac"moj dom" to moje marzenie czy kiedys sie spelni?wierze w to bo co mi pozostalo
Raport specjalny
Video tygodnia
Czy gwiazdy bywają kiczowate?