POLECAMY

Aby dodać sobie uroku, tatuują... piegi. Fanaberia czy narodziny zupełnie nowego trendu?

My jakoś nie możemy się do niego przekonać.

Małgorzata Machnicka / 4 miesiące temu
Aby dodać sobie uroku, tatuują... piegi. Fanaberia czy narodziny zupełnie nowego trendu? fot. Fotolia

Kiedyś obiekt drwin i docinek ze strony kolegów ze szkolnej ławki, teraz obiekt pożądania kobiet z każdej szerokości geograficznej. Piegi. Drobne przebarwienia, których występowanie związane jest z posiadaniem odpowiedniego wariantu genu MC1R. I niestety, piegusem nie można stać się na zawołanie, bo albo się ten gen ma albo nie.

Niby tak, ale przecież żyjemy w XXI wieku, a w nim prawie wszystko jest możliwe. Tatuowanie twarzy przecież nie jest niczym nowym, od lat bardzo popularny jest makijaż permanentny oczu, brwi czy ust.

Zobacz niezwykłą sesję z piegusami!


Tatuażystka kosmetyczna z Montrealu, Gabrielle Rainbow, poszła o krok dalej. Co tam makijaż permanentny ust czy  brwi. Artystka postanowiła wytatuować swoje przyjaciółce właśnie te drobne kropeczki, których tak pragną kobiety. Bo po co tracić czas na ich codzienne domalowywanie?

Przed zrobieniem jej tatuażu postanowiłam poeksperymentować na sobie, choć naprawdę nie polecam samodzielnego tatuowania sobie twarzy, ale efekt mi się spodobał, więc zrobiłam ten tatuaż przyjaciółce.

Okazuje się, że coraz więcej osób decyduje się na takie sztuczne piegi. Mają dodawać uroku i odejmować lat. Wytatuowane piegi na początku są bardzo intensywne, ale z czasem blakną i zaczynają wyglądać naturalnie. Po upływie około dwóch lat zupełnie znikają i można je zrobić na nowo.

Co o nich myślicie? Naszym zdaniem, jeśli są "dobrze" zrobione, wyglądają świetnie. Jeśli natomiast tatuażysta nie ma pojęcia o "prawdziwych" piegach, mogą wyglądać jak wągry...

Szokująca prawda o kobiecym ciele w felietonie Anny Kowalczyk

 

I've had these freckles for a year.

Post udostępniony przez @sydneydyercosmetics

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)