Wydajesz krocie na maseczki w płachcie? Zrób je sama!

Dają niesamowite efekty.

Małgorzata Machnicka / miesiąc temu
Wydajesz krocie na maseczki w płachcie? Zrób je sama! fot. Fotolia

Pewnie już wszystkie wiecie, że maseczki w płachcie to koreański pomysł. Wiecie pewnie też, że uwielbiamy wszystko co z Korei (przynajmniej jeśli chodzi o kosmetyki). Nie raz wychwalałyśmy pod niebiosa azjatyckie kremy, toniki, maseczki. No właśnie, maseczki. Są sprzedawane pojedynczo i obiektywnie patrząc, nie są drogie. Jednak większość marek zaleca by stosować je codziennie (!) albo przynajmniej co drugi dzień. Wybierzmy opcje drugą - tygodniowo maseczki kosztować nas będą mniej więcej 40 złotych (ceny za maseczkę wahają się od 9 do 25 złotych). Sporo. Jeśli pomnożymy to przez 4, wyjdzie, że miesięcznie na koreańską odnowę skóry wydajesz tyle, co na manicure w renomowanym salonie, albo na kolację w dobrej restauracji.

Aby ostatecznie przekonać was, że maseczki w płachcie są naprawdę genialne, powiemy, że odżywcze składniki, które zawierają, jako jedyne nie muszą być dodatkowo zagęszczane. Nawet, jeśli całość jest bardzo rzadka, nie będzie spływać z naszej twarzy - przytrzyma je materiał maseczki.

Najlepsze azjatyckie maseczki do twarzy

Okazuje się, że maseczkę w płachcie z powodzeniem możemy zrobić same w domu. To proste. Kluczem do sukcesu jest jedynie odpowiednie zastępstwo dla "płachty". Możecie w tym celu użyć 4-warstwowej chusteczki higienicznej lub grubego ręcznika kuchennego. Jeśli sprawnie poruszacie się po azjatyckich sklepach internetowych, znajdziecie w nich czyste płachty do maseczek, sprzedawane po kilkadziesiąt sztuk -  w postaci wyciętych form, albo w postaci skompresowanych kapsułek, które po nasączeniu przybierają formę maski.

6 kosmetycznych hitów, które zawdzięczamy Koreankom

Przyjmijmy, że musimy sobie radzić z chusteczką. Przykładamy ją do twarzy i w odpowiednich miejscach wycinamy otwory na nos, oczy i usta. Zachęcam, aby od razu przygotować sobie kilkanaście takich "płacht" na zapas. Maseczkę możecie zrobić dosłownie ze wszystkiego. Świetnie sprawdza się zielona herbata, woda różana, witamina C, miodu, świeżo wyciśniętych soków z winogron, ogórków, pomidora, wody ryżowej, czerwonego wina.

Mikstura gotowa? Równomiernie nałóżcie ją na twarz i przykryjcie chusteczką. Jeśli maseczka zacznie wysychać, możecie spryskać buzię wodą termalną, przedłużycie wtedy jej działanie. My zabieramy się do eksperymentów!

Tą lampą zajrzysz w głąb skóry!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)