Krem jak botoks

Czy rzeczywiście kosmetyki mogą naśladować zabiegi dermatologiczne, czy to tylko chwyt marketingowy?

krem-jak-botoks-copy.jpgProducenci kosmetyków wabią obietnicami, że kremy zadziałają jak skalpel, laser lub botoks. Reklamują je jako inteligentne, biochronologiczne, a nawet probiotyczne.

Wysyp kosmetyków dających efekt botoksu, lasera, skalpela czy złotych nici to odpowiedź na niesamowitą popularność nieinwazyjnych zabiegów dermatologicznych. Zastrzyki z botoksu czy kwasu hialuronowego robią oszałamiającą karierę, bo są bezpieczne, prawie bezbolesne i bardzo skuteczne. Firmy kosmetyczne poczuły się zagrożone. Stąd kontra: kosmetyki, które „udają” zabiegi, o nazwach sugerujących ich wysoką skuteczność. Teoretycznie wskazują na to, że po ich użyciu możemy spodziewać się efektu, jaki daje zastosowanie lasera lub zastrzyku z botoksu. Co te nazwy tak naprawdę oznaczają? Bo przecież w składzie żadnego kosmetyku nie znajdziesz ani botoksu, ani tym bardziej lasera.

Zamiast zastrzyku
Jakim cudem botoks mógł znaleźć się w kremie? – Kosmetyki nie zawierają i nigdy nie zawierały toksyny botulinowej – rozprawia się z mitem dr Sebastian Kuczyński.
– Toksyna botulinowa to bardzo silny lek, który podany w dużej ilości może być nawet przyczyną zgonu. Po drugie, botoks jest wrażliwy na temperaturę – ten do zastrzyków trzeba przechowywać w lodówce, więc trudno sobie nawet wyobrazić, że mógłby przetrwać w kremie. Substancje „udające” botoks w kremach to zwykle związki z grupy oligopeptydów, które w badaniach wykazały niewielką aktywność miorelaksacyjną (rozluźniającą mięśnie), oczywiście nieporównywalną do toksyny botulinowej.
– Działają tylko powierzchniowo. Nie jest możliwe, aby jakakolwiek substancja zawarta w kremie mogła przeniknąć przez skórę i zadziałać na mięśnie mimiczne – dodaje dr Marcin Ambroziak, dermatolog. – Jest to chwyt marketingowy wywołany wzrastającą popularnością zabiegów z użyciem botoksu. Gdyby nawet ktoś wynalazł taki cud, musiałby zarejestrować go jako lek recepturowy i przeprowadzić długotrwałe badania kliniczne.
Jak w takim razie i czy w ogóle kremy a la botoks działają? Teoretycznie ich zadaniem jest zmniejszanie napięcia skóry w miejscach zmarszczek mimicznych. Dr Ewa Kaniowska, dermatolog, od kiedy pojawiły się pierwsze kremy tego typu, prowadzi własne doświadczenia. – Wszystkie pielęgniarki pracujące w moim gabinecie brały udział w tym eksperymencie i smarowały twarz przez cztery miesiące kosmetykami na zmarszczki mimiczne – mówi. – Robiłam dokładną obserwację, zapisy i dokumentację fotograficzną. Efektów tych kremów nie można oczywiście porównać z działaniem botoksu, ale są naprawdę niezłe jako kuracja wspomagająca po zastrzykach z toksyny botulinowej. Krem po zabiegu spełnia ważne zadanie: skóra jest jeszcze wtedy „zaprasowana” i dobry, skuteczny kosmetyk pomoże jej się szybko dostosować do nowych parametrów.
Potwierdza to dr Joanna Nowak, kierownik Laboratorium Badawczo-Rozwojowego firmy Dax Cosmetics: – Rzeczywiście, takie kosmetyki działają bardzo delikatnie i nie ingerują w głęboką strukturę skóry. Oddziałują na warstwy naskórka, nie powodując podrażnień. Oczywiście kosmetykami nie można zastąpić zabiegu, ale można je potraktować jako sposób walki ze zmarszczkami dla osób, które nie chcą się mu poddać.


Efekty laserowe
W czym kremy mogą imitować działanie lasera? Z rozszerzonymi naczynkami i przebarwieniami radzą sobie raczej słabo. Jeśli chodzi o fotoodmładzanie, to działanie lasera naśladuje niemal każdy krem. – Bo każdy dba o odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie naskórka – opowiada Marcin Ambroziak. Używając kremów, nie możesz liczyć jednak na tak szybki i widoczny efekt jak po jednym seansie fotoodmładzania. – Związki zawarte w kosmetykach są bezpieczne, ale efekt ich działania niewielki. Zwykle żaden lub bardzo subiektywny. Za to w przypadku lasera rezultat jest spektakularny, choć istnieje pewne ryzyko uszkodzenia naskórka i skóry właściwej – dodaje Sebastian Kuczyński. Laserowy efekt w kremie to najczęściej po prostu wynik silnego nawilżenia cery. Dzięki temu skóra staje się bardziej „pulchna”, napęczniała wodą, co daje wrażenie „wypchnięcia” zmarszczek, więc twarz wygląda młodziej. Natomiast laser w kremie dający efekt „zmniejszenia widoczności naczynek krwionośnych i jednoczesnego rozjaśnienia cery” to w rzeczywistości znane od dawna i często wykorzystywane składniki, takie jak np. wyciąg z mocznicy lekarskiej czy witamina C. Mogą one wpływać na rozjaśnienie przebarwień i obkurczać naczynka, jednak efektu nie da się porównać z laserowym usuwaniem pajączków.

Kremy z IQ
Dla laika kosmetyk inteligentny to taki, który działa z pomysłem. Tak naprawdę określenie to najczęściej dotyczy kremów i podkładów do cery mieszanej. Zawarte w nich cząsteczki potrafią „rozpoznać”, która część twarzy jest przetłuszczona, a która przesuszona. I inaczej z nimi reagują. – Z logicznego punktu widzenia inteligencja kremu polega na takim połączeniu substancji, które pozwala na ich przeniknięcie przez wyjątkowo zbitą warstwę rogową naskórka – mówi Marcin Ambroziak. – Dostępu do wnętrza skóry broni także kwaśne środowisko i płaszcz lipidowy. Przez te wszystkie zabezpieczenia mogą przeniknąć tylko nieliczne substancje lipofilne. Dla mnie inteligentne kosmetyki to np. emulgaty (substancje, które normalnie nie przeszłyby przez naskórek, są tu rozproszone w lipofilnym podłożu). Innym zjawiskiem ściśle związanym z inteligencją kremów jest chronobiologia, czyli teoria przypisująca kosmetykom działanie zgodne z naszym rytmem biologicznym. Wiadomo na przykład, że rano nasz organizm szybciej spala zapasy tłuszczu, a wieczorem chętniej go w komórkach zatrzymuje. Dlatego warto dostarczać skórze (przynajmniej teoretycznie) składniki aktywne w takiej kolejności, by po wstaniu z łóżka dodatkowo przyspieszyć spalanie, a w nocy hamować odkładanie tłuszczyku.


Współpraca, a nie konkurencja
– Prawda jest taka, że kosmetyki nigdy nie osiągną skuteczności zabiegów z zakresu medycyny i dermatologii estetycznej, a te z kolei nigdy nie dadzą tak spektakularnych efektów jak operacje plastyczne – tłumaczy Sebastian Kuczyński. Ale to nie świadczy o słabości kremów. Zabiegi nie zastąpią codziennej pielęgnacji. Tylko regularne stosowanie kremu z filtrem jest w stanie spowolnić procesy starzenia, za które aż w 80 proc. odpowiedzialne jest słońce i wolne rodniki. Do tego nie potrzeba kremu a la skalpel. Wystarczy, że kosmetyk dobrze nawilża i zawiera filtry. Dermatologia estetyczna i kosmetologia to dwie sfery, które powinny się uzupełniać, a nie ze sobą konkurować.

Jak działa?
Prawdziwy botoks
Toksyna botulinowa to substancja powodująca bezruch mięśni przez kilka miesięcy po wstrzyknięciu. Wykorzystuje się ją w wygładzaniu zmarszczek mimicznych. W praktyce dermatologicznej w Polsce dostępne są dwa preparaty – Botox (firmy Allergan) i Dysport (Ipsen).
Prawdziwy laser
Ten stosowany w dermatologii estetycznej jest światłem o ściśle określonej długości fali. Stosuje się go do usuwania rozszerzonych naczynek krwionośnych lub przebarwień. Laserami w kosmetyce nazywamy też światło widzialne o szerokim spektrum (kilka różnych długości fal), którym przeprowadza się zabiegi fotoodmładzania. Energia świetlna stymuluje fibroblasty do produkcji kolagenu.

Joanna Winiarska/ Uroda
Tą lampą zajrzysz w głąb skóry!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
helina/2 tygodnie temu
Ja mam super efekty po botoksie, a buzia wyglada naturalnie. Jak się nie przesadza i ktos kompetenty wykonuje zabieg to na prawdę warto. Ja jezdze do Łodzi do doktor Żukowskiej i sobie bardzo chwalę. jest bardzo delikatna i cierpliwa. Niestety prawda jest taka że żaden krem wielkiej róznicy nie zrobi
mela/5 miesięcy temu
Oj no moje drogie, a powiedzcie która z kobiet nie poprawiała czegoś przy swojej urodzie albo która nie chcialaby tego zrobić.