Botox dla 20-latek

Na Zachodzie lawinowo rośnie liczba młodych kobiet korzystających z botoksu. Czy rzeczywiście jest to skuteczny sposób na zatrzymanie czasu?

Na Zachodzie lawinowo rośnie liczba młodych kobiet korzystających z botoksu. Chcą jak najdłużej zachować młody, atrakcyjny wygląd.
Czy rzeczywiście jest to skuteczny sposób na zatrzymanie czasu?

Przechodząca obok witryn sklepowych Iwona nie może się powstrzymać od podziwiania własnego odbicia. Jej skóra jest gładka jak u niemowlaka, brak najdrobniejszej zmarszczki. Inne kobiety mogą tylko o tym pomarzyć. Iwona regularnie wstrzykuje sobie botox i wypełniacze, mimo że ma dopiero 26 lat.
– Nie widzę niczego atrakcyjnego w starym wyglądzie – mówi. – Widmo bruzd i zmarszczek po prostu mnie przeraża – dodaje.
Nie ona jedna podejmuje odważne i zdecydowane kroki w walce z upływającym czasem w tak młodym wieku. Karolina, 25-letnia modelka z Londynu, zaczęła chodzić na zabiegi botoksu dwa lata temu. – Moja skóra wygląda teraz zdecydowanie lepiej. Jest bardziej świeża. Chyba dlatego też dostaję coraz więcej zleceń w pracy. Młody wygląd może uzależniać, ale kiedy patrzę na rewelacyjnie wyglądające gwiazdy, które korzystają z takich zabiegów, też chcę taka być – tłumaczy.
Magda ma 29 lat i nie potrafi sobie odmówić przyjemności odmładzania. Jest fanką wypełniaczy i mikrodermabrazji. – Czemu mam wyglądać staro i nieatrakcyjnie, skoro nie muszę? – pyta.
Iwona, Magda i Karolina to Polki mieszkające w Londynie. Tam z roku na rok rośnie grono 20-latek regularnie odwiedzających gabinety dermatologów i lekarzy medycyny estetycznej. Najczęściej poddają się zabiegom wstrzykiwania jadu kiełbasianego (botox), wypełniaczy (kolagen lub kwas hialuronowy), peelingom chemicznym i mikrodermabrazji. Wszystko dlatego, że przeraża je perspektywa zmarszczek. Lepiej działać odpowiednio wcześniej – twierdzą zgodnie.
To trend, który znacząco nabiera na sile, szczególnie na Zachodzie. W Polsce nie jest jeszcze tak bardzo widoczny, ale od kilku lat brytyjscy lekarze obserwują 10-procentowy wzrost liczby młodych kobiet w swoich gabinetach i wręcz nieprawdopodobny wzrost liczby 30-latek przychodzących na botox.

Młode na zawsze
Kobiety zawsze miały obsesję na punkcie swojego wyglądu. – Starsze pokolenie chce za pomocą zabiegów odzyskać młodość. 20-latkom zależy na zatrzymaniu wskazówek zegara. – Pragną zachować swój młody wiek i nie potrafią pogodzić się z naturalnym procesem starzenia – twierdzi dr Azrini Wahidin, socjolog z Uniwersytetu of Central England. Skutek? Wygląd przeczy dzisiaj naszej metryce, 40-latki wyglądają na lat 30, a 30-latki też przynajmniej 10 lat młodziej. Laura Tramp, 28-letnia ekonomistka, która wstrzykuje w czoło jad kiełbasiany, a w bruzdach nosowo-wargowych ma wypełniacze, tak argumentuje swoją decyzję o odmładzaniu: – Długa i ciężka praca odbiła się na mojej skórze, która stała się poszarzała, niedotleniona, straciła młodzieńczy blask. Nie wyglądałam tak ładnie jak kilka lat temu i czułam się z tym nieszczęśliwa. Poszłam więc do lekarza. Efekt? Z ust przyjaciół posypały się komplementy. To dużo dla mnie znaczy, czuję się teraz pewniejsza siebie.
Utrzymywanie młodego wyglądu nie jest tanie, bo botox i wypełniacze kosztują w Polsce od 700 do 2000 zł i trzeba je powtarzać co pół roku albo 18 miesięcy. – To główna przyczyna, dla której młode Polki nie myślą jeszcze o takich kuracjach. Poza tym charakteryzuje nas inna mentalność. Większość z nas nadal boi się lekarza i bardziej radykalnych rozwiązań od kremu przeciwzmarszczkowego – przekonuje dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska, lekarz dermatologii estetycznej.

Po pierwsze: zapobiegaj!
Wiele młodych kobiet zaczyna korzystać z zabiegów odmładzających nie po to, aby zlikwidować istniejące zmarszczki, ale by zapobiec ich pojawianiu się. Czy taka prewencja faktycznie może być skuteczna? Badania, przeprowadzone w American Academy of Dermatology na początku zeszłego roku, na identycznych jednojajowych bliźniaczkach pokazują, że tak. Jedna z bliźniaczek miała od 13 lat regularnie wstrzykiwany botox (od 25. roku życia), podczas gdy druga otrzymała go przez ten czas tylko dwa razy. Rezultat? Bliźniaczka, która była ostrzykiwana regularnie, nie miała żadnych widocznych zmarszczek. Przez te lata jej skóra pozostawała w nieustającym spoczynku (innymi słowy nie uśmiechała się, nie marszczyła, nie robiła grymasów i min). Tymczasem u drugiej bliźniaczki pojawiły się drobne zmarszczki mimiczne. Dr Glancey zaleca wczesne stosowanie terapii. Pomaga ona odłożyć w czasie, a czasem wręcz uniknąć operacji plastycznych w późniejszym wieku. – Dużo trudniej coś naprawiać, niż temu zapobiegać – dodaje. Podobnego zdania jest dr Mirosław Maćkowiak, lekarz dermatologii estetycznej. Stawia on jednak kilka warunków rozpoczęcia takiej kuracji: – Po pierwsze, zabiegi tego typu muszą mieć konkretne wskazanie. Nie ma sensu wstrzykiwanie jadu kiełbasianego młodej kobiecie, która nie ma zwiększonej mimiki. Idealnie gładka skóra nie potrzebuje takiej terapii i nie uważam, aby działanie na zapas miało w tym przypadku uzasadnienie. Jeśli jednak zauważasz, że często marszczysz czoło czy ściągasz brwi, nie wahaj się skorzystać z kuracji. Botox to najlepsze i najskuteczniejsze rozwiązanie w tym przypadku. Dzięki niemu unikniesz przedwczesnego powstania nieestetycznych, głębokich bruzd, a twarz pozostanie młodsza co najmniej o kilka lat. Pomoże też uniknąć bardziej inwazyjnych rozwiązań w przyszłości.
To dobra wiadomość dla Kasi Malickiej, 28-letniej kosmetyczki, która stosuje botox i peelingi chemiczne od 2 lat: – Chociaż zmarszczki na moim czole nie były bardzo głębokie, twarz ogólnie wyglądała na smutną i zmęczoną. Uznałam, że zapobieganie jest lepszym rozwiązaniem od leczenia. Mam nadzieję, że takie postępowanie pomoże mi w przyszłości uniknąć poważniejszych zabiegów, takich jak np. lifting.

Pomoc na krótką metę
Większość ekspertów potwierdza, że botox pozwala tylko na tymczasowe rozwiązanie. Gdy przestaniesz go wstrzykiwać, zmarszczki zaczną się pojawiać, bo mięśnie wrócą do normalnej pracy. Botox nie zatrzyma drastycznych zmian zachodzących w skórze wraz z wiekiem, bo mimika to nie wszystko. Ogromne znaczenie dla wyglądu ma tryb życia. Alkohol, papierosy, fotostarzenie i grawitacja odciskają na skórze swoje piętno. Czynniki te aż w 80 proc. decydują o tym, kiedy pojawią się zmarszczki. Geny jedynie w 20 proc. Zanim więc zdecydujesz się na drogie zabiegi, pomyśl o prawidłowej pielęgnacji. Ochrona przeciwsłoneczna, zdrowa dieta, nawilżanie, picie dużej ilości wody, rzucenie palenia i wysypianie się zrobi więcej dobrego dla Twojej skóry niż zabiegi botoksu i wypełniaczy.

Przewodnik po nieinwazyjnych zabiegach odmładzających dla początkujących
Botox
– preparat zawierający jad kiełbasiany. Wstrzykiwany jest pod skórę, bezpośrednio w mięśnie. Najczęściej podaje się go w górne partie twarzy. Blokuje przewodnictwo nerwowe, dzięki czemu zapobiega powstawaniu bruzd i zmarszczek mimicznych. Efekty utrzymują się ok. pół roku. Kiedy substancja przestanie działać, mięśnie wrócą do swojej aktywności. Botox wskazany jest szczególnie dla młodych kobiet o silnej mimice.
Wypełniacze – serie wstrzyknięć kolagenu lub kwasu hialuronowego, aby wypełnić od wewnątrz bruzdy i zmarszczki. Podawane są zazwyczaj w dolne partie twarzy, np. okolice nosa i ust. Efekty utrzymują się od 6 miesięcy do ok. 1,5 roku. Odświeżają wygląd i niwelują przedwczesne bruzdy.
Mikrodermabrazja – mechaniczne ścieranie naskórka za pomocą wyrzucanych pod ciśnieniem kryształków tlenku glinu. Usuwa obumarłe komórki, odsłaniając skórę z płytszymi zmarszczkami. Pobudzeniu ulega też produkcja kolagenu w fibroblastach (komórkach skóry właściwej). Aby zobaczyć efekty, należy poddać się serii zabiegów. Potem jeszcze przez trzy miesiące warto stosować kurację podtrzymującą.
Peelingi chemiczne – kombinacja alfa- i betahydroksykwasów, usuwa wierzchnią warstwę martwych komórek skóry, odkrywając warstwy leżące głębiej. W skórze właściwej dochodzi do stymulacji produkcji kolagenu i włókien elatynowych. Rośnie też poziom nawilżenia. Peelingi regulują odnowę komórkową. Stężenia i rodzaj kwasów dobierane są indywidualnie do potrzeb Twojej skóry. Możesz z nich korzystać bez obaw, nawet gdy jesteś właścicielką wrażliwej czy naczyniowej cery. Dla widocznych efektów dobrze jest przeprowadzić kurację (ok. 5–6 zabiegów).

Syzyfowa praca
Anna Rowińska, 29 lat. Przyznaje, że jest totalnie uzależniona od opalania. – Chodzę do solarium dwa razy w tygodniu i mogę wylegiwać się na słońcu cały dzień bez zabezpieczania skóry kremem – mówi. Potem słono płaci za wypełniacze i peelingi trzy razy do roku, aby uniknąć zmarszczek. – Mam kilka drobnych, brązowych plamek i lekko pomarszczony dekolt – przyznaje.
– Jeśli do mojego gabinetu przychodzi młoda dziewczyna na peeling chemiczny, a ja nie potrafię odwieść jej od częstych wizyt w solarium, nie wykonuję zabiegu. Poprawianie stanu skóry bez zmiany myślenia o pielęgnacji po prostu nie ma sensu. To syzyfowa praca, bo zabiegi nie cofną zniszczeń, które już zaszły w skórze, i nie zapobiegną powstawaniu kolejnych – mówi dr Walkiewicz-Cyrańska. Fakt ten wykorzystują producenci kosmetyków i kliniki piękności, tworząc nowe linie kosmetyczne i zabiegowe dla 20-latek.
Na naszym rynku znajdziesz m.in. krem nawilżający Total Effects (Olay), przeciwdziałający pierwszym oznakom starzenia, czy Dior Capture 60/80.

Anna Kozłowska/ Uroda
Tą lampą zajrzysz w głąb skóry!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)