Białe szaleństwo w kolorze

Sezon na zmysłowe makijaże narciarskie wciąż trwa! Do ich zrobienia wystarczy żel brązujący do twarzy, róż do policzków i błyszczyk.

 
Na narty trzeba się umalować. To świetna okazja. Tak samo dobra jak impreza. Makijaż ma być naturalny i seksowny. Powinien imitować słoneczną opaleniznę lub mroźne rumieńce. Co warto w nim podkreślić? Usta! Muszą być kuszące i zmysłowe. A cały makijaż łatwy do wykonania i poprawienia. Nawet między jednym a drugim zjazdem.

Sezon na zmysłowe makijaże narciarskie w ciąż trwa! Do ich zrobienia wystarczyżel brązujący do twarzy, róż do policzków i błyszczyk. „Sztuczna” opaleniznaczy rumieńce wyglądają lepiej niż prawdziwe. A usta dzięki nowoczesnym balsamomsą nie tylko dobrze chronione przed wiatrem i słońcem, ale mają też smakowity,soczysty kolor. Duży plus naturalnego makijażu: nie zmywa się łatwo pod wpływemdziałania wilgoci oraz wiatru (nie maluj powiek, na rzęsy nałóż tusz wodoodporny)i naprawdę niedużym kosztem dodaje uroku.

Słońce kontra biel
Lekko zbrązowiała, lśniąca skóra ładnie wygląda w ostrym górskim słońcu. Zwłaszcza gdy masz na sobie jasne ciuchy narciarskie. Takie kontrastowe zestawienie odświeża i odmładza - oczywiście, pod warunkiem że nie zrobisz z siebie „fryciary”. Zima to czas, aby wrócić do letnich kosmetyków brązujących. Teraz są nawet bardziej przydatne niż wiosną, gdy skóra w sposób naturalny łapie świeży kolor. To idealna propozycja, jeśli masz bladą cerę, a przed Tobą pierwszy dzień na nartach, albo opaliłaś się na misia pandę („opalaczem” wyrównasz białe „dziury” po goglach i szyję).

Natłuszczanie = wygładzanie
Odpowiednia pielęgnacja jest ważna nie tylko dla bezpieczeństwa skóry, ale również dla wyglądu makijażu. Jeszcze nie wymyślono takiego kosmetyku z pigmentem, który wyglądałby dobrze na nierównej, a w dodatku przesuszonej powierzchni skóry. A, niestety, zimą cera (każdego typu) bardzo się odwadnia. Nie ma dla niej przyjaznego otoczenia. Wysuszają ją i mróz z wiatrem, i ciepłe powietrze z kaloryferów i grzejników. Jednak stosowanie lekkich kremów nawilżających nie wystarczy. W tym okresie powinnaś skórę dokładnie natłuszczać - uchronisz ją w ten sposób przed działaniem czynników zewnętrznych.

Żel czy puder brązujący?
Zdecydowanie polecamy pierwszy z nich. Najładniej imituje naturalną opaleniznę i ma dużo zalet - pod warunkiem że wiesz, jak się nim posługiwać.
- Wygląda bardziej naturalnie i nie ściera się tak szybko jak puder sypki lub w kamieniu (ślady na jasnej kurtce!).
- Jeśli użyjesz żelu brązującego z rozświetlającymi drobinkami, dodatkowo nadasz cerze zmysłowy połysk (drobinki tuszują także wszystkie niedoskonałości).
- Możesz sięgnąć też po półtransparentny podkład w ciemnym kolorze (świetny będzie krem tonujący - wiele z nich ma filtry - nawet SPF 15).
- Idealny odcień: o ton ciemniejszy od skóry. Jeśli masz jasną cerę, wybierz brzoskwiniowy, przy ciemnej - z domieszką oranżu.
- Żel lub krem zawsze nakładaj na dobrze nawilżoną cerę - nie będzie problemu z jego równomiernym rozprowadzeniem. Aplikuj go od zewnętrznych krawędzi do środka twarzy. Nie przesadzaj z ilością.
- Przyjmij zasadę: im ciemniejszy kolor, tym mniejsza dawka „startowa” kosmetyku.
- Nasza rada dla wygodnickich: zamiast żelu brązującego przed wyjazdem sięgnij po samoopalacz.

Seksowne rumieńce
Uprzedź fakty. Namaluj je, zanim naprawdę się rozgrzejesz. Będziesz wyglądać świeżo, tak jakbyś szusowała już od kilku godzin. Ten makijaż polecamy dziewczynom o jasnej, porcelanowej karnacji, które nie mają naturalnej skłonności do pajączków i zaczerwienienia skóry. Jeśli jest inaczej, lepszy będzie róż w kremie niż w kamieniu. Wygląda bardziej naturalnie, lekko połyskuje, jest trwalszy i łatwiej się go rozprowadza.

Mroźne, ale ciepłe
Zimą naturalnie sięgamy po róż do policzków w odcieniu pąsowym. Jest w porządku, pod warunkiem że użyjesz go z umiarem. Możesz też przetestować kolor wpadający w brzoskwiniowy - zneutralizuje siny, niebieski pigment ochłodzonej mrozem skóry. Unikaj natomiast odcieni intensywnie czerwonych. Gdy wejdziesz do pomieszczenia lub wypijesz grzańca, „podbije” naturalną czerwień, która wystąpi na twarzy. Róż aplikuj palcem bezpośrednio na krem lub podkład, robiąc małe kółeczka na kościach policzkowych.

Sztyft-puchówka
Usta to bardzo delikatna i wrażliwa część ciała. Na mrozie łatwo się wysuszają i pierzchną. Zwłaszcza jeśli je ciągle oblizujesz. Rozwiązanie? Koniecznie zaopatrz się w specjalny sztyft ochronny do ust na bazie wazeliny, olejków lub wosku. Dobrze, aby miał wysoki filtr UV. To jednak nie koniec!

Pąsowe usta
W tym sezonie na stoku bez skrępowania malujemy usta błyszczykiem - na apetyczny amarantowy albo różowy kolor. W warunkach ekstremalnych najlepiej poradzą sobie z tym gęste błyszczyki (w tubkach), które mają też składniki pielęgnacyjne. Nakładaj je zawsze na warstwę sztyftu ochronnego. Unikaj za to szminek, zwłaszcza trwałych i matowych. Są pozbawione składników natłuszczających, mogą wysuszać usta.

Triki maskujące
Czerwony czubek nosa? Pojawia się, gdy przechodzisz z zimna do ciepła. Dlatego przed wyjściem na stok muśnij czubek nosa korektorem. Druga zmora narciarek: oczy podrażnione wiatrem. Ale i na to mamy radę. Zaczerwienienie zatuszujesz kredką w cielistym kolorze. Narysuj nią cienką kreskę na górnej powiece (między rzęsami) i po wewnętrznej stronie dolnej. Unikaj odcieni bieli i srebrzystości.

 
Kolorowe gęste błyszczyki:
1. Pastel Repair 01 (L’Oréal Paris, 26 zł).
2. Juicy Tubes 065 (Lancôme, 85 zł).
3. Baume Nourrissant do ust i paznokci (YSL, 98 zł).
4. DiorKiss 488 (Dior, 99 zł).
5. Novalip 01 (La Roche-Posay, 29 zł, w aptekach).









Błysk na ustach

Balsam w odcieniu truskawkowym lub wiśniowym doda koloru zmarzniętym ustom. Jest bardzo apetyczny. Licz się jednak z tym, że kolor nie utrzyma się zbyt długo. Dobrze więc wrzucić błyszczyk do kieszeni kurtki.



Modelka: Karina/www.division.com.pl, makijaż: Tomek Kocewiak/D’Vision Art dla Lancôme, kosmetykami Lancôme:
korektor Maqui Complet 01, konturówka Le Crayon Contour des Levres, błyszczyk Juicy Tubes 49, kredka do brwi
Crayon Sourcils Gris. Modelka ma na sobie żółtą kamizelkę (Wrangler), kask (Rossignol).

Jazda obowiązkowa
Czyli podstawowe zasady zimowej pielęgnacji. Dzięki nim przetrwasz mrozy bez nieprzyjemnych dolegliwości skórnych (swędzenie, łuszczenie się, zaczerwienienie). Plan działań poleca dr n. med. Elżbieta Kowalska-Olędzka, dermatolog-wenerolog:
Unikaj gorących kąpieli (wysuszają, a nie nawilżają skórę). Lepsze będą krótkie letnie prysznice. Do mycia nie używaj mydeł, tylko syndetów - najlepsze będą natłuszczające płyny do skóry wrażliwej (dostępne w aptekach).
Po kąpieli wmasuj w ciało balsam natłuszczający, chroniący warstwę lipidową naskórka. Zastosuj zasadę 5 min, tzn. nałóż go na skórę w ciągu 5 min od wyjścia spod prysznica. Jeśli zrobisz to później, bariera lipidowa ulegnie już zniszczeniu.
Rano używaj do twarzy kremów natłuszczających, a nie nawilżających. W wersji miejskiej powinny zawierać filtr SPF 15 (te z UVA ochronią Cię też przed światłem jarzeniówek w biurze), górskiej - SPF 50.
Nawilżaj skórę od środka - dużo pij, łykaj suplementy uszczelniające barierę naskórka (np. z olejem z wiesiołka, z kwasami omega-3).
Staraj się unikać gwałtownych zmian temperatur. To trudne, ale ważne, zwłaszcza gdy masz cerę skłonną do pajączków (pod wpływem ciągłego kurczenia się i rozkurczania naczynka łatwo pękają). Podejrzewa się nawet, że nagłe przejścia z ciepła w zimno (i odwrotnie) to jeden z głównych czynników powodujących trądzik różowaty. Może też stymulować pojawienie się opryszczki.

 
Kremy ochronne:
1. Nutri-Délice do maksymalnej protekcji skóry (Decléor, 50 ml: 199 zł).
2. Nutrilogie 1 do cery suchej, zawiera sfingolipidy, z których potem w skórze budowane są ceramidy (Vichy, 50 ml: 70 zł, w aptekach).
3. Multi-Active Protection Plus na dzień zapobiega też starzeniu się skóry (Clarins, 50 ml: 237 zł).
4. Creme Extra Protection z alantoiną i olejkiem z lawendy (Guinot, 50 ml: 89 zł).
5. Toleriane Riche do skóry szczególnie wrażliwej (La Roche-Posay, 40 ml: 47 zł, w aptekach).

Mroźne policzki

Idealne do jasnej cery. Świeże, młodzieńcze, bardzo sportowe. Zrób je delikatnie, aby po wejściu do ciepła nie podkreśliły naturalnych rumieńców.



Modelka: Natalia/www.division.com.pl, makijaż: Tomek Kocewiak/D’Vision Art dla Lancôme, kosmetykami Lancôme: korektor Palette Mix 01, maskara Hypnôse Waterproof, róż Blush Focus 13, balsam do ust Nutrix Levres.
Modelka ma na sobie czerwoną kurtkę (Sabotage), w rękach trzyma narty (Vision Instinct Fischer).

 
Róże w kremie:
1. Cashmere Blush & Eyes to kremowy róż i cień do powiek w jednym (L’Oréal Paris, 35 zł).
2. Blush Coluleurs Nature w kolorze Rose Nacré (Yves Rocher, 48 zł).
3. Blush Focus 08 (Lancôme, 85 zł).
4. Divinora Bubble Blush 40 w postaci musu (Guerlain, 148 zł).
5. Mulit-Blush 01 (Clarins, 110 zł).

Skóra w odcieniu czekolady

Ładnie kontrastuje z bielą śniegu i jasnymi ciuchami narciarskimi. Ten makijaż polubią dziewczyny, które mają cerę naczynkową lub skłonność do czerwienienia się na mrozie. Opalenizna ją zamaskuje.

 
Kremy dla narciarzy:
1. Krem ochronny z filtrami UVA, UVB i UVC (SPF 20) i ekstraktem z aloesu (Flos-Lek, 50 ml: 16 zł).
2. Krem ochronny do twarzy AA Polarna Formuła z SPF 20, do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii (Oceanic, 50 ml: 16,60 zł).
3. Krem do twarzy SPF 20 Lirene Pełna Ochrona z alantoiną, witaminą E i olejem z passiflory (Dr Irena Eris, 50 ml: 15,90 zł).
4. Krem ochronny dla narciarzy SportActive Formuła Perfecta Winter Care z filtrem UVA i UVB - 14 (Dax Cosmetics, 50 ml: 12,20 zł).
5. Krem na zimę Cold Stop Sport z filtrem SPF 18, masłem karite, wazeliną i woskiem pszczelim (Bielenda, 50 ml: ok. 10 zł).






 
Balsamy ochronne do ust:
1. Formuła Norweska w postaci sztyftu z SPF 20 i gliceryną (Neutrogena, ok. 11 zł).
2. Sun Care Sport z SPF 25 do miejsc wrażliwych (Lancaster, 85 zł).
3. Med Repair Nivea Lip Care z pantenolem, wyciągiem z rumianku i filtrami UV (Nivea, 9 zł).
4. Labial Stick z jojobą i wit. E (SVR, 27 zł).
5. Dream Lips z olejem z canola i filtrami UVA i UVB (Lumene, 14 zł).

Filtry w górę
Kosmetyki „kolorowe” nie zapewnią skutecznej ochrony przed alpejskim słońcem - podkłady mają zwykle filtr SPF 8-15, a to za mało. Słońce w górach operuje bowiem mocniej niż na plaży - średnio natężenie promieniowania UV wzrasta o 6-8 proc. na 1000 m. Dlatego w górach pod podkład zaaplikuj krem ochronny z filtrem minimum SPF 50. Najlepszy byłby specjalny kosmetyk dla narciarzy (dodatkowo intensywnie natłuszcza skórę). Niestety, takich kremów nie ma na rynku zbyt wielu, a te, które są, mają dosyć niskie SPF (sprawdzą się jedynie na małych wysokościach, w pochmurny dzień). Co zatem? - Można używać naraz dwóch kremów: tzw. cold (na mróz), a na to zwykłego „letniego” do opalania - radzi dr n. med. Elżbieta Kowalska-Olędzka, specjalista dermatolog. Kremy „cold” to nic innego jak kosmetyki bardzo dobrze natłuszczające skórę (zawierają woski, wazelinę, glicerynę) - szukaj takiego oznaczenia na etykiecie. Zwykle mają też tłustą konsystencję, choć najnowsze technologie pozwalają uzyskać naprawdę lekkie i przyjazne w rozsmarowywaniu formuły (np. Norweską Neutrogeny).



modelka: Natalia/Model Plus, makijaż: Tomek Kocewiak/D’Vision Art dla Lancôme, kosmetykami Lancôme: podkład Teint Idole Ultra 045, puder Star Bronzer, balsam do ust Primordiale Levres.
Modelka ma na sobie pomarańczową kurtkę (Sportalm), gogle (Carrera). Fot. kosmetyków: Fotobajt, stylizacja: Sławek Blaszewski, fryzury: Jaga Hupało & Thomas Wolff/hair design

 
Fluidy brązujące:
1. Emulsja nabłyszczająca z filtrem SPF 15 Skinlights (Revlon, 40 ml: 56 zł).
2. Żel nadający cerze złocisty koloryt Instant Natural Golden Glow z filtrem (Kanebo, 50 ml: 130 zł).
3. Żel brązujący do twarzy Amber Bronze (Estée Lauder, 50 ml: 160 zł).
4. Beztłuszczowy krem tonujący z SPF 15 (Sephora, 30 ml: 39 zł).
5. Krem tonujący w kompakcie z ochroną UVA/UVB 50 (Avene, 10 g: 78,50 zł, w aptekach).

Anna Kondratowicz/ Uroda
Tą lampą zajrzysz w głąb skóry!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)