Zjawisko - NEOromantyzm

Mieliśmy przez moment silną kobietę XXI wieku. Były odważne stroje seksownej wojowniczki i skórzane gorsety Dolce & Gabbana. Ale to wszystko już nieaktualne. Zjawiskiem sezonu stał się neoromantyzm.

fot. Medium
Dzisiejszy romantyzm przypomina sentymentalizm XVIII wieku. Tak jak Maria Antonina postanowiła przenieść się na wieś, by udawać słodką pastereczkę, tak i współczesne kobiety wkrótce porzucą to, co dotąd kochały: zurbanizowane życie i modę unisex. Trwa boom na śluby (koniec kultu singla!), koronkowe stroje, sielskie posiadłości i romantyczną literaturę. A w modzie odbywa się prawdziwa rewolucja.

Biel, kwiaty i koronka

Wiosenne wybiegi zaskoczyły brakiem czerni. Szyfonowa biel i pastele poprzecinane gdzieniegdzie mocniejszymi  barwami przerwały hegemonię mody na fluo. To czytelny zwiastun: już wkrótce na ulicach i w naszych szafach zrobi się zwiewnie, kolorowo, delikatnie. Kwiaty stały się gadżetem sezonu. Były na torebkach, przy klapach marynarek i we włosach.  U Soni Rykiel zmieniły się w broszki. Christian Lacroix i Frankie Morello sztuczne kwiatki wkomponowali w stroiki. A drukowana łączka Dolce & Gabbana i Moschino to jeden z najmodniejszych deseni sezonu. Awangardowy Dries van Noten na swoich koszulach wymieszał orchidee z japońskich kimon, chińskie chryzantemy, francuskie róże i impresjonistyczne maki. U Miucci Prady kwiaty były jeszcze bardziej abstrakcyjne. Szyfonowe komplety tej projektantki, przypominające piżamowate stroje z młodości Yoko Ono, to nawiązanie do lat 70. i stylistyki romantyczek XX wieku – hipisek. Poza kwiecistymi tkaninami królują koronki. Pełno ich u Stelli McCartney i Roberto Cavalliego. Na pokazach brakowało natomiast klasycznej bielizny. W modzie okazały się raczej tradycyjne gorsety i satynowe pikowane staniki. Wielbicielki kobiecości mają więc w czym wybierać.

Miłość do tradycji

Moda tego sezonu będzie należeć do „New Victorians”, czyli nowego pokolenia, które kontestuje konsumpcyjny styl życia i głosi powrót do tradycji. Jeśli wolisz założyć rodzinę, niż być singlem, lubisz dzieci, ogrodnictwo, romantyczną literaturę i film, jeśli nosisz stroje retro... to jesteś Nowym Wiktorianinem. To wraz z tym pokoleniem, podobnie jak przeszło sto lat temu w Anglii, wraca radykalna pruderyjność (ich nazwa pochodzi od imienia królowej słynącej z wyznawania takich właśnie zasad). Pojawienie się tej grupy społecznej oznacza więc koniec komercyjnego wizerunku „uber” – seksownych kobiet i metroseksualnych mężczyzn. Nie znaczy to, że Nowi Wiktorianie rezygnują z wielkiej mody. Noszą sznurowane trzewiki Luelli Bartley i wełniane skarpety Krizia. Można by sądzić, że to dla nich Galliano i Cavalli projektowali koronkowe sukienki i romantyczne bluzki. Stójki, żaboty i tendencja do starannego ukrywania ramion w długich rękawach zdradzają przecież inspirację dawnymi epokami. Cavalli nie mógł się wprawdzie wyzwolić spod obsesji mody seksualnej, dlatego stworzył uwodzicielskie suknie halki. Do noszenia na ulicy raczej się one nie nadają.  Są za to wymarzone dla osób, które rezygnują z „bycia sexy” na rzecz piękna w klasycznym rozumieniu. Wzorem do naśladowania i inspiracją jest Natalia Vodianova. Słynna topmodelka to uwodzicielska piękność wyznająca nowowiktoriańskie zasady. Jest tradycjonalistką (mając zaledwie 26 lat, prowadzi udane życie u boku męża) i jednocześnie fashionistką. Jako mama trójki dzieci zdołała w tym sezonie wystąpić na pokazie Chanel i w kilku kampaniach reklamowych. Vodianova zainspirowała rzesze kobiet, lecz ustawiła wysoką poprzeczkę: trzeba  pięknie wyglądać, mieć przystojnego, kochającego partnera i gromadkę ślicznych dzieci. A co robić po wyjściu za mąż i urodzeniu potomstwa?


Romantyczny plan dnia

Nowa romantyczka, jak Natalia Vodianova, pracuje wyłącznie dla przyjemności. W wolnych chwilach zaś poświęca się życiu towarzyskiemu lub samokształceniu. Może kurs szydełkowania? Albo wyjście na wieczorek literacki do dzielnicowej biblioteki (w różowym kompleciku od Soni Rykiel). Jeśli do kina, to na ekranizację powieści Jane Austen albo kostiumową historię w rodzaju „Pokuty” z Keirą Knightley. Neoromantyczka czytuje  klasykę literatury fin de siecle’u i historie miłosne. Na wieczorne wyjście wkłada coś bardzo efektownego, np. sukienkę Christiana Lacroix. Kaskady bajecznie kolorowego jedwabiu w kwiaty to coś w sam raz! W takim stroju udaje się z mężem na kolację (np. do warszawskiej restauracji GAR Magdy Gessler). Nowych Wiktorianek nie interesują bowiem kluby. Wybierają koncerty z nastrojowym repertuarem zespołów, takich jak Au Revoir Simone (trzy syreny, starannie wystylizowane na styl vintage romantic). 

Nowy porządek mody

Jakie powinny zatem być nasze codzienne ubrania? Przede wszystkim nosimy sukienki! Ale uwaga, nie mogą być zbyt krótkie! Absurdalna „nanomini” odchodzi w przeszłość. Nosimy fasony, które więcej zakrywają, niż odsłaniają. Jeśli nawet nie są długie, mają powściągliwy kolor i starannie zabudowaną górę. W tym sezonie świętujemy także koniec minimalizmu. Króluje moda na bogate romantyczne detale. Riuszki i falbany, które kilka sezonów temu pojawiały się na pokazach sporadycznie, teraz występują masowo. Ozdabiają zwykle pojedyncze części garderoby. Dekolt, dół spódnicy, mankiety, kołnierzyk – to tam  mogą się pojawić marszczenia i falbanki. Ale nie przesadzamy, nie nosimy pretensjonalnych kreacji niczym z serialu „Północ–Południe”. Popularne będą też suknie podobne do kostiumów z filmu „Piknik pod wiszącą skałą” Petera Weira. Bufki, kołnierzyki, biała koronka, ozdobne karczki i podkreślona talia, to niektóre wiktoriańskie elementy obecne w kolekcjach. Najwięcej ich było u Miu Miu i Dolce & Gabbana. Popularne staje się też noszenie retrooryginałów. Takie kreacje sprzed ćwierć wieku można kupić m.in. w polskim sklepie internetowym Pretty Please Vintage. Ważnym detalem są kokardy. Zazwyczaj noszone pod szyją i na włosach (powraca moda na tradycyjne koki ozdabiane wstążkami), mogą być także (jak u Valentino) ozdobą dekoltu. Raczej nie wiążemy ich w pasie, jest to zbyt „baby doll” i już wychodzi z mody. Chcesz być trendy, a nie jesteś sentymentalna? Wystarczy, że do klasycznych ciuchów dorzucisz kilka gadżetów, takich jak kwiat czy kokarda.
 
Dla mniej pruderyjnych

Jeśli nie przekonują cię zbyt powściągliwe  kostiumy ani romantyczne dodatki, postaw na coś bardziej zmysłowego. Kokieteryjno-nostalgiczne gorsety Bottega Veneta, różowe majtki reformy Alessandro Dell’Acqua czy figi Louis Vuittona to tylko niektóre z pomysłów projektantów. Bieliźnianą modę zdominował trend retro. Dlatego wyrzucamy (ewentualnie palimy) nowoczesne biustonosze. Wkładamy  gorsety na fiszbinach, pantalony, tradycyjne koszule nocne, szarawary, peniuarki i narzutki. Cały entourage powinien połyskiwać blaskiem satyny lub mienić się jak jedwabny szyfon. Gdyby nie obowiązujący kanon przyzwoitości, modnie byłoby nosić je na co dzień. Nie zapominajmy jednak, że w bieliźnianym satynowym kompleciku Bottega Veneta wypada nam wystąpić (jakże romantycznie) wyłącznie przed mężem, w sypialni. Można powiedzieć, że nowy romantyzm to kolejny snobizm. Po prostu znudziła nam się „plastikowa” aż do bólu Victoria Beckham i sztucznie wykreowana silna kobieta, zwana dwominatrix. Romantyczką nie taniemy się jednak od razu. Na początek wystarczy ubrać się w tiulo wą suknię Chloé, poperfumować zapachem z romantycznego flakonu i z pompką (może być od Diora). Potem otworzyć butelkę szampana Perrier Jouet Belle Epoque i oddać się romantycznym rozmyślaniom.


P.M. / Viva!Moda
W poszukiwaniu płaszcza idealnego! 6 najmodniejszych modeli na jesień 2016
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)