Uczta haute couture

Suknie w cenie oceanicznego jachtu. Koronki i hafty, nad którymi pracuje się miesiącami, jak w czasach Ludwika XIV.

uczta1.jpgSzalone pomysły i hołd dla tradycji. Mikrokosmos luksusu. Największe krawieckie święto odbywa się dwa razy do roku w Paryżu. A spece od mody zadają ciągle to samo pytanie: „Czy to już ostatni raz?”




Awangardowa suknia inspirowana modą XVIII-wieczną, Christian Dior Haute Couture.


Fantazyjny stroik na głowie modelki w kreacji Giorgio Armani Haute Couture.

uczta02.jpg
Suknia Jean Paul Gaultier Haute Couture ze śmiałymi przezroczystymi elementami.

uczta04.jpg
Anielska z koronek i diaboliczna z satyny – kreacje Chanel Haute Couture.

uczta03.jpg
Złoty pantofelek z kolekcji John Galliano Haute Couture.

uczta01.jpg
Suknia Jean Paul Gaultier Haute Couture stylizowana na lata 20. ze złotymi ozdobami.

Imperium zmysłów kontratakuje czy bankrutuje?
Haute couture to feeria najdroższego na świecie krawiectwa. Pokazy odbywają się w styczniu (zaraz po Bożym Narodzeniu) i w lipcu (w pierwszych dniach wakacji). Na stronach kolorowych gazet zawsze wypadają atrakcyjnie. Zdjęcia modelek w kreacjach obsypanych brylantami, dżetami lub tym, czym się aktualnie „posypuje”, to szczyt wyrafinowania. A dziennikarze mogą do woli opisywać to zjawisko. Coś z piórami, wyłącznie ekstrawaganckiego, a nie funkcjonalnego i – dla kontrastu – coś szalenie powściągliwego, na przykład chanelowski kostiumik. Do takiego zestawu idealnie pasują komentarze o „królestwie wielkiej mody, które umiera” – to przy kreacji zjawiskowej. Coś o niebotycznych sumach, które trzeba za te dzieła sztuki krawieckiej płacić – koniecznie przy kostiumiku. Dla wywołania oczywistego pytania: dlaczego sukienka kosztuje tyle co luksusowa limuzyna?

Na początku XX wieku modę tworzono w niewielkich pracowniach lub manufakturach, nie zaś w chińskich halach o powierzchni stadionu. I nawet jeśli dzięki szpiegom udawało się wykraść model sukni za ocean, wytwornej damie z Paryża to raczej nie przeszkadzało. W końcu nie pokazywano tego już po kwadransie w serwisach informacyjnych na całym świecie. A poza tym moda, przy całej swej ulotności i kaprysach, żyła dłużej niż jedno lato. Obcasy nie zmieniały się radykalnie z sezonu na sezon, a w tym samym futrze lub kostiumie można było chodzić nawet kilka zim. Kreację haute couture zdarzało się nawet zapisywać w testamencie, jak porcelanowy serwis z Miśni czy rodową biżuterię. Dłuższy żywot wiodły zwłaszcza ślubne welony. Misterne dzieła koronczarek zdobiły głowy kilku pokoleń panien młodych. Dzisiaj nie ma już potrzeby przedmiotów modnych czynić trwałymi. To, co uważa się za luksusowe, nie musi być już solidne i mieć gwarancji długowieczności. Tego wymaga się teraz tylko od sportowych plecaków.

Statystycznie już mało kto chce mieć rzecz unikalną. Nawet gwiazdy, które nie powinny spacerować po czerwonych dywanach w sukniach produkowanych seryjnie. Ale one także wolą kreacje haute couture na szczególne okazje wypożyczyć, a zarobione miliony inwestować w coś trwalszego, na przykład w kilkusetletni zamek w Szkocji. A docenić pomysł twórcy i kunszt wykonawcy chce za własne pieniądze naprawdę niewielu. Zaledwie garstka kobiet na świecie kupuje rzeczy wyjątkowe, potencjalne eksponaty do muzeów mody. Nawet marka nad marki – Chanel – przyznaje się obecnie do stu klientek kolekcji haute couture. A wszystkie paryskie domy mody razem wzięte nie mogą doliczyć się łącznie dwóch tysięcy. I niewiele z nich należy do grona stałych odbiorczyń, takich jak królowa Rania, saudyjska milionerka Mouna Ayub czy księżniczka Karolina z Monako. Właśnie dla tej garstki klientek dwa razy do roku w najpiękniejszych salonach Paryża modelki z najwyższymi stawkami za pokaz prezentują najdroższe kreacje świata. Na widowni zasiadają dziennikarze i petrodolarowe księżniczki, a krawcy – kreatorzy mogą pokazać, na co ich stać. Czyli sztuka dla sztuki w klubie wzajemnej adoracji. A co dla reszty świata?
Rośnie przecież rzesza spragnionych uczestnictwa w globalnym targowisku próżności. Nawet zwykły T-shirt musi być ze znanym logo. Banalna torba plażowa dołączona do letnich perfum – i już można powiedzieć: „Mam torebkę od Diora”. Producenci z kamienną powagą wykorzystują ten masowy pęd. Kreatorzy mutują w nieskończoność linie swoich kolekcji i zajmują się prawie wyłącznie „działalnością kaletniczą” – wymyślaniem licznych kolekcji firmowych torebek. Klasa średnia bogaci się i oprócz perfum i kosmetyków ze światem luksusu „kontaktuje się” teraz za pomocą tak zwanych akcesoriów. Do czego zresztą skutecznie zachęcają angażowane do reklam prasowych Demi Moore, Uma Thurman czy Madonna.

Co na to stare francuskie haute couture? Na razie tkwi uwięzione w okowach formy. A czy ten mur runie? Kto wie... Francuzi potrafią jak nikt inny korzystać ze swojego dorobku, tworzyć nowe trendy mody. I choć szacowny syndykat ostatnimi laty raczej zamyka akta kolejnych domów haute couture niż otwiera nowe, to się nie poddaje. Spektakle haute couture wymagają co prawda takich nakładów jak niezła produkcja filmowa, ale mimo to „show must go on”. Dlaczego? Bo marzenia o marzeniach są wieczne. Chcemy aspirować do rzeczywistości piękniejszej niż nasza codzienność. Dlatego chętnie wydajemy pieniądze na kosmetyczkę dołączoną do kremu, wierząc, że kryje się za nią kunszt Johna Galliano. Tego samego, który na ostatnim pokazie haute couture paradował w stroju kosmonauty. I którego kreacje odbierają mowę. Kupując zaś na eBayu prawdziwe sandałki Versace, jesteśmy bliżej kolekcji haute couture, niż używając tylko błyszczyku tej marki. I o to właśnie chodzi. O zachwyt estetyczny i chwyt marketingowy zarazem. O rozbudzanie apetytów. A poza tym – jak tłumaczył kiedyś pewien historyk sztuki – nawet od malarza abstrakcjonisty należy wymagać umiejętności poprawnego rysowania konia w galopie. Dlatego zanim kupisz firmowy T-shirt, sprawdź w kolekcjach haute couture, co potrafi twój idol.

Dorota Maj/ Viva!
Fot.: Medium
W poszukiwaniu płaszcza idealnego! 6 najmodniejszych modeli na jesień 2016
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/10 lat temu
suknia oryginalna jak i modelka........
/10 lat temu
moim zdaniem projektant ten ma bardzo wymyśny styl i to mi sie podoba